Izrael z nieczystą zagrywką tuż przed finałem Eurowizji. Jest oświadczenie organizatorów
70. Konkurs Piosenki Eurowizji w Wiedniu w oparach potężnego skandalu. Najwięcej negatywnych emocji od samego początku budzi udział Izraela, z powodu którego pięć państw zdecydowało się na bojkot imprezy. Oliwy do ognia dolał sam izraelski nadawca KAN, który jeszcze przed oficjalnym startem koncertów złamał twarde zasady promujące uczciwą rywalizację. Zobacz szczegóły.
Najmniejszy konkurs od lat: Eurowizja 2026 w Wiedniu
Tegoroczny, jubileuszowy konkurs gości w austriackiej Wiener Stadthalle dzięki ubiegłorocznemu zwycięstwu JJ-a z hitem „Wasted Love”. Półfinały zaplanowano na 12 i 14 maja, a ostatecznego triumfatora poznamy podczas wielkiego finału 16 maja 2026 roku.
Warto zauważyć, że przez napięcia polityczne i bojkot pięciu krajów, w stolicy Austrii zaprezentują się reprezentanci zaledwie 35 państw. Czyni to wiedeńską edycję najmniejszym pod względem liczby uczestników konkursem od 2003 roku, a incydent z izraelską delegacją udowadnia, że tegoroczne koncerty upłyną w wyjątkowo gęstej atmosferze.
W jaki sposób Izrael złamał regulamin?
Izrael łamie zasady: Nielegalna promocja i bezpośrednie żądanie głosów
Europejska Unia Nadawców musiała pilnie interweniować w reakcji na działania izraelskiej telewizji KAN, która rażąco naruszyła znowelizowany regulamin konkursu. Zgodnie z nowymi, restrykcyjnymi zasadami, publiczni nadawcy mają absolutny zakaz promowania swoich reprezentantów oraz proszenia o wsparcie, jeśli kampania jest finansowana przez rządy lub podmioty trzecie. Surowo zabronione jest również instruowanie widzów, ile dokładnie SMS-ów mają wysłać.
Tymczasem 8 maja w sieci pojawiły się nagrania w wielu językach, na których reprezentant Izraela wprost nawoływał publiczność do oddania na niego aż 10 głosów w pierwszym półfinale Eurowizji 2026. Materiały wywołały natychmiastowe oburzenie fanów i pozostałych delegacji.
Stanowisko organizatorów Eurowizji: „Wystosowaliśmy list ostrzegawczy”
Reakcja władz konkursu była błyskawiczna. Już 9 maja na oficjalnej stronie EBU opublikowano komunikat, w którym czarno na białym wyłożono konsekwencje dla izraelskiej ekipy. Szefostwo festiwalu nie zamierzało przymykać oczu na incydent, co potwierdził dyrektor wydarzenia.
W piątek 8 maja zwrócono naszą uwagę na fakt, że artysta reprezentujący KAN opublikował i rozpowszechnił filmy zawierające widoczną na ekranie instrukcję "zagłosuj 10 razy na Izrael". W ciągu 20 minut skontaktowaliśmy się z delegacją Izraela, prosząc o natychmaistowe zaprzestanie dalszego rozpowszechniania tych filmów oraz usunięcie ich ze wszystkich platform, na których zostały opublikowane. Natychmiast podjęto w tym celu odpowiednie działania - informuje Martin Green, dyrektor Konkursu Piosenki Eurowizji.
Choć organizatorzy wyrazili przekonanie, że wideo nie było częścią wielkiej, zewnętrznie opłaconej machiny marketingowej, to sam fakt tak bezpośredniego wpływania na mechanizm głosowania uznano za niedopuszczalny.
Zasady dotyczące głosowania w Konkursie Piosenki Eurowizji, obejmujące kwestie promocji, mają przede wszystkim na celu zniechęcanie do szeroko zakrojonych, finansowanych kampanii prowadzonych przez podmioty trzecie, i jesteśmy przekonani, że ten materiał wideo nie był częścią takiej kampanii. Jednak bezpośrednie nawoływanie do oddania 10 głosów na jednego artystę lub utwór również nie jest zgodne z naszymi zasadami ani z duchem konkursu. [...] Wystosowaliśmy do KAN formalny list ostrzegawczy i będziemy nadal uważnie monitorować wszelkie działania promocyjne oraz podejmować odpowiednie kroki tam, gdzie będzie to konieczne - dodał przedstawiciel EBU.
