Przypominamy dwa historyczne występy Polaków na Eurowizji. Jeden okazał się klęską
Alicja Szemplińska już 12 maja wystąpi w pierwszym półfinale 70. Konkursu Piosenki Eurowizji z utworem „Pray”. Emocje wokół reprezentantki Polski są ogromne, dlatego wielu fanów wraca dziś pamięcią do dwóch najbardziej pamiętnych momentów w historii naszych występów — spektakularnego sukcesu Edyty Górniak i bolesnej porażki Magdaleny Tul. Jedna zdobyła dla Polski drugie miejsce i zachwyciła Europę, druga zakończyła udział na ostatnim miejscu w półfinale.
Magdalena Tul i eurowizyjna klęska, o której wielu dziś nie pamięta
Eurowizja od lat wywołuje w Polsce ogromne emocje. Jedni oglądają konkurs dla muzyki, inni dla widowiska, a jeszcze inni po prostu dla komentarzy w internecie. Każdego roku pojawia się też wielka nadzieja, że właśnie teraz Polska wróci do ścisłej czołówki. Historia pokazuje jednak, że konkurs potrafi być wyjątkowo brutalny. Przekonała się o tym boleśnie Magdalena Tul, która do dziś pozostaje autorką najgorszego wyniku Polski w historii Eurowizji.
Wokalistka reprezentowała nasz kraj w 2011 roku z utworem „Jestem”. Przed konkursem wiele osób wierzyło, że Polska ma naprawdę mocną propozycję. Piosenka była nowoczesna, emocjonalna i utrzymana w stylu, który wydawał się idealnie wpisywać w eurowizyjne trendy. Sama artystka była również chwalona za profesjonalizm i świetne przygotowanie wokalne. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec występu były naprawdę duże.
Rzeczywistość okazała się jednak wyjątkowo rozczarowująca. Polska nie tylko nie awansowała do finału, ale zajęła również ostatnie miejsce w półfinale, zdobywając zaledwie 18 punktów. To właśnie ten wynik do dziś uznawany jest za największą eurowizyjną porażkę naszego kraju. Występ przeszedł niemal bez echa, a widzowie oraz jurorzy nie docenili propozycji z Polski.
Co ciekawe, sama Magdalena Tul nie zniknęła później z mediów. W 2013 roku pojawiła się w programie „The Voice of Poland”, gdzie trafiła do drużyny Tomsona i Barona. Widzowie przez lata mogli oglądać ją również w kultowym teleturnieju „Jaka to melodia?”, w którym występowała od 2003 do 2018 roku. Choć eurowizyjna przygoda zakończyła się dla niej wyjątkowo trudno, artystka nie zrezygnowała z muzyki i dalej rozwijała swoją karierę.

Edyta Górniak zachwyciła Europę. To był historyczny moment dla Polski
Kiedy dziś mówi się o największym sukcesie Polski na Eurowizji, odpowiedź może być tylko jedna — Edyta Górniak i jej legendarny występ z 1994 roku. To właśnie wtedy Polska po raz pierwszy pojawiła się w Konkursie Piosenki Eurowizji i od razu osiągnęła wynik, który do dziś pozostaje niepobity. Wokalistka wykonała utwór „To nie ja!” i dosłownie oczarowała Europę.
Już od pierwszych sekund było jasne, że na scenie pojawiła się artystka z ogromną charyzmą i wyjątkowym głosem. Edyta Górniak postawiła na emocje, elegancję i wokal, który wywołał ogromne wrażenie zarówno na publiczności, jak i jurorach. Polska zdobyła wtedy drugie miejsce, co do dziś pozostaje najlepszym wynikiem naszego kraju w historii Eurowizji.
Tamten występ do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej pamiętnych momentów polskiej muzyki lat 90. Co ciekawe, wokół udziału Edyty Górniak pojawiły się również kontrowersje. Podczas jednej z prób wokalistka wykonała fragment utworu po angielsku, choć regulamin wymagał śpiewania w języku narodowym. Pojawiły się nawet głosy, że Polska może zostać zdyskwalifikowana. Ostatecznie jednak nic takiego się nie wydarzyło, a artystka mogła wystąpić w finale.
Po sukcesie na Eurowizji kariera Edyty Górniak nabrała ogromnego tempa. Wokalistka stała się jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej i do dziś pozostaje ikoną konkursu. Wielu fanów Eurowizji wciąż uważa, że żaden późniejszy występ z Polski nie zbliżył się do emocji, jakie wywołało legendarne „To nie ja!”. Dla wielu widzów był to moment, w którym Polska naprawdę zaznaczyła swoją obecność na europejskiej scenie muzycznej.

Alicja Szemplińska już walczy o finał. „Pray” ma przynieść Polsce sukces
Tegoroczna Eurowizja ponownie rozgrzewa emocje fanów konkursu. Już 12 maja odbędzie się pierwszy półfinał 70. edycji wydarzenia, a Polskę reprezentować będzie Alicja Szemplińska z utworem „Pray”. Wokalistka ma już za sobą próbę prasową, którą obserwowali dziennikarze obecni na miejscu. Choć podczas prób nie można było nagrywać ani robić zdjęć, pierwsze komentarze są bardzo pozytywne.
Sama piosenka wyróżnia się na tle wielu konkursowych propozycji. „Pray” łączy elementy popu, soulu oraz gospel, a miejscami słychać również inspiracje hip-hopem. Utwór powstawał stopniowo — od prostego pomysłu nagranego w domowym studiu aż po dopracowaną kompozycję przygotowaną specjalnie na eurowizyjną scenę.
“Chciałam stworzyć coś, co nie jest oczywiste, ale jest prawdziwe. Bo w muzyce najbardziej broni się autentyczność” — mówiła Alicja Szemplińska.
W pierwszym półfinale wystąpi aż 15 państw, które zawalczą o 10 miejsc w wielkim finale zaplanowanym na 16 maja. O awans będą walczyć między innymi: Szwecja, Chorwacja, Grecja, Finlandia, Izrael, Belgia, Litwa, Serbia oraz Polska. Eksperci już teraz podkreślają, że tegoroczna stawka jest wyjątkowo wyrównana, dlatego nawet drobne szczegóły mogą zdecydować o końcowym wyniku.
Fani liczą, że Alicja Szemplińska zapisze się w historii konkursu zdecydowanie bliżej sukcesu Edyty Górniak niż pechowego wyniku Magdaleny Tul. W sieci nie brakuje komentarzy, że Polska w końcu wysyła na Eurowizję propozycję nowoczesną, emocjonalną i dopracowaną pod każdym względem. O tym, czy „Pray” rzeczywiście podbije serca Europy, przekonamy się już podczas pierwszego półfinału.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI