Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Plotki > Jest reakcja rodziny Łukasza Litewki na działania Dody. "Dali mi jednoznacznie do zrozumienia"
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 28.05.2026 17:36

Jest reakcja rodziny Łukasza Litewki na działania Dody. "Dali mi jednoznacznie do zrozumienia"

Jest reakcja rodziny Łukasza Litewki na działania Dody. "Dali mi jednoznacznie do zrozumienia"
KAPiF

Tragiczne wydarzenia z udziałem osób publicznych niemal zawsze wywołują ogromne poruszenie i chęć natychmiastowego działania ze strony otoczenia. Czasem jednak nawet najbardziej bezinteresowne próby pomocy i prywatne śledztwa spotykają się ze stanowczym oporem. Przekonała się o tym jedna z najpopularniejszych polskich gwiazd, która po nagłej śmierci znanego polityka została zmuszona do wycofania się z własnych inicjatyw.

Nagła śmierć posła Łukasza Litewki

Sprawa, która od kilku tygodni elektryzuje opinię publiczną, dotyczy tragicznego wypadku z 23 kwietnia. To właśnie wtedy na jednej z ulic Dąbrowy Górniczej doszło do potrącenia rowerzysty. Poszkodowanym okazał się niezwykle lubiany i zaangażowany w działalność charytatywną poseł Lewicy, Łukasz Litewka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł. 

Wobec tak ogromnej tragedii obojętnie nie potrafiła przejść wokalistka Doda, która postanowiła na własną rękę odnaleźć informacje o podejrzanym kierowcy, oferując za nie nawet nagrodę pieniężną.

Sprawa trafiła na Prokuraturę

Ta prywatna inicjatywa gwiazdy szybko wywołała jednak reakcję Prokuratury w Sosnowcu, która zaapelowała do artystki o cierpliwość i pozwolenie na działanie oficjalnym organom ścigania. Kluczowym momentem okazała się jednak bezpośrednia rozmowa Doroty Rabczewskiej z najbliższymi zmarłego polityka. 

Rodzina dała piosenkarce jednoznacznie do zrozumienia, że w kwestii wyjaśnienia tej tragedii ufa tylko i wyłącznie prokuraturze i policji, odcinając się od wszelkich zewnętrznych interwencji.

Wyznanie Dody o Łukaszu Litewce

Doda w najnowszym wywiadzie przyznała, że po tym, jak została „sprowadzona na ziemię”, postanowiła w pełni uszanować wolę rodziny i wycofać się ze sprawy. Odniosła się także do medialnych doniesień o chaosie w fundacji charytatywnej zmarłego posła, kwitując to dosadnym stwierdzeniem, że „kapitana nie ma, statek tonie”, jednak odmówiła dalszego komentowania plotek.

Tymczasem samo śledztwo przynosi zaskakujące zwroty akcji. Choć podejrzany 57-latek początkowo trafił do aresztu, sąd ostatecznie uchylił wobec niego wszystkie środki zapobiegawcze, w tym dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju. Według prokuratury ta ostateczna decyzja świadczy o tym, że materiał dowodowy został już skutecznie zabezpieczony. Obrona podkreśla z kolei, że kierowca nie podważa swojej winy, a dalsze stosowanie restrykcji było bezpodstawne.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji