Koszmarny finał afery Szelągowska-Jabłczyńska. To musiało się tak skończyć
Dorota Szelągowska wróciła w niedzielę na antenę TVN z programem „Nowa Szelągowska”. Premiera odbyła się kilka dni po jej głośnej wymianie zdań z Joanną Jabłczyńską dotyczącej kontynuacji filmu „Nigdy w życiu!”. Pierwsze dane o oglądalności pokazały, że debiut okazał się trudny dla stacji. TVN przegrał w tym paśmie z TVP1, TVP2 i Polsatem.
Nowy format miał połączyć metamorfozy wnętrz z historiami osób, dla których powstają projekty. W premierowym odcinku widzowie poznali Oktawię z Ząbkowic Śląskich i zobaczyli przemianę jej mieszkania. Po emisji w sieci komentowano zarówno efekt remontu, jak i samą prowadzącą. Część reakcji nawiązywała do niedawnego sporu wokół obsady filmu. Dostępne dane pokazują wynik telewizyjnej premiery.
Dorota Szelągowska, Joanna Jabłczyńska i spór o „Nigdy w życiu!”
Kilka dni przed premierą programu wnętrzarskiego nazwisko Doroty Szelągowskiej pojawiało się w mediach z zupełnie innego powodu. Dyskusję wywołały informacje o kontynuacji filmu „Nigdy w życiu!”, opartego na książce Katarzyny Grocholi. Joanna Jabłczyńska, która w pierwszej ekranizacji zagrała Tosię, poinformowała, że nie powróci do tej roli. Do jej wypowiedzi odniosła się Szelągowska, córka pisarki. W opublikowanym nagraniu zakwestionowała sposób, w jaki aktorka przedstawiała sytuację związaną z nową produkcją, a także nazwała ją „złym człowiekiem”.
Sprawa szybko wyszła poza rozmowę o obsadzie filmu. Dla widzów pamiętających ekranizację postać Tosi jest związana z twarzą Jabłczyńskiej, choć decyzje dotyczące kontynuacji należą do twórców nowego projektu. Z kolei Szelągowska zabrała głos jako osoba blisko związana z historią stworzoną przez matkę. Te dwa punkty widzenia spotkały się publicznie, w mediach społecznościowych, gdzie krótkie fragmenty wypowiedzi zaczęły żyć własnym życiem.
W internetowej dyskusji pojawiły się oceny tonu nagrania Szelągowskiej i sposobu, w jaki potraktowała Jabłczyńską. Część komentujących stanęła po stronie aktorki. Inni zwracali uwagę, że odbiorcy znają jedynie publiczne wypowiedzi, a nie przebieg rozmów o filmie. Spór nabrał rozgłosu właśnie dlatego, że dotyczył tytułu dobrze znanego widzom i osób, które od lat funkcjonują w przestrzeni publicznej.
Sprawdź także: Fani zareagowali na dramatyczne wyznanie Heleny Englert. Piszą wprost. “Nie przesadzasz”

„Nowa Szelągowska” w TVN. Co wydarzyło się podczas niedzielnej premiery?
Nowy program Doroty Szelągowskiej zadebiutował w TVN w niedzielę 27 września o godz. 17:55. Stacja zapowiadała format poświęcony metamorfozom mieszkań, w którym równie ważne jak gotowe wnętrze mają być potrzeby jego mieszkańców. Pierwszy odcinek przedstawiał historię Oktawii z Ząbkowic Śląskich. Po latach mogła ona zrealizować dziecięce marzenie związane ze swoim mieszkaniem. Szelągowska mówiła przy okazji premiery o odchodzeniu od zachowawczych, podobnych do siebie aranżacji na rzecz przestrzeni dopasowanej do konkretnej osoby.
Była to propozycja osadzona w obszarze, z którym prowadząca jest kojarzona od lat. Remont, projekt i odsłonięcie efektu końcowego tworzą czytelną telewizyjną opowieść. Nowy tytuł miał jednak zwracać większą uwagę na człowieka stojącego za zmianą wnętrza. W takim ujęciu mieszkanie stanowi punkt wyjścia do poznania właściciela: jego przyzwyczajeń, oczekiwań oraz powodów, dla których właśnie teraz zdecydował się na zmianę. Widzowie mogą śledzić zarówno pracę ekipy, jak i drogę bohatera do miejsca, w którym chciałby żyć.
Pierwsze reakcje po emisji pokazały, że sam efekt metamorfozy wywołał różne opinie. W komentarzach pojawiły się pochwały dla odmienionego wnętrza, kuchni oraz wyrazistych kolorów. Były też głosy osób, którym nie odpowiadała przyjęta estetyka. Taka rozbieżność przy programie wnętrzarskim jest zrozumiała.
Obok ocen remontu pojawiły się komentarze dotyczące samej prowadzącej. Część internautów pisała, że po jej wypowiedzi w sprawie Jabłczyńskiej nie zamierza oglądać programu.
Sprawdź także: Nie żyje znany polski dziennikarz. “To wielka strata dla nas wszystkich”
Oglądalność „Nowej Szelągowskiej”. Po zapowiedziach bojkotu przyszedł słaby wynik
Jeszcze przed premierą „Nowej Szelągowskiej” pod materiałami promującymi program pojawiały się deklaracje widzów, że nie zamierzają go oglądać. Część internautów wprost wiązała swoją decyzję z wypowiedzią prowadzącej o Joannie Jabłczyńskiej. Niedzielna emisja przyniosła TVN słaby wynik: według danych Nielsen pierwszy odcinek zgromadził 441 tys. widzów, a udział stacji w rynku wyniósł 4,9 proc. W tym samym paśmie TVN przegrał z TVP1, TVP2 i Polsatem.
Chronologia tych wydarzeń przyciąga uwagę. Najpierw Szelągowska zabrała głos w sprawie aktorki i kontynuacji „Nigdy w życiu!”. Jej wypowiedź wywołała krytykę, która przeniosła się także pod wpisy dotyczące nowego programu. Tam część osób zapowiedziała, że po tej sytuacji zrezygnuje z oglądania. Kilka dni później stacja otrzymała dane z premiery, które trudno uznać za udany start. Publiczna reakcja na słowa prowadzącej stała się więc częścią okoliczności, w jakich program wszedł na antenę.
Dla Szelągowskiej to szczególnie istotne, ponieważ format opiera się na jej obecności. Widzowie śledzą nie tylko przebieg remontu i końcowy efekt. Towarzyszą prowadzącej podczas spotkań z bohaterami, słuchają jej pomysłów i obserwują sposób, w jaki reaguje na ich oczekiwania. Gdy kilka dni przed premierą jej własne słowa stały się przedmiotem krytyki, dyskusja o nowym programie zaczęła dotyczyć także tego, czy publiczność chce spędzać z nią niedzielne popołudnia. Pomiar oglądalności nie wskazuje jednak, ile osób wybrało inny kanał właśnie z powodu sporu z Jabłczyńską.
Na pierwszym odcinku historia programu się nie kończy. Kolejne emisje pokażą, czy widzowie zainteresują się metamorfozami mimo krytyki prowadzącej, czy niedzielny wynik okaże się zapowiedzią większego problemu. Już teraz widać, że publiczna wypowiedź Szelągowskiej wpłynęła na atmosferę wokół premiery. Liczby, które pojawiły się po emisji, sprawiły, że wcześniejsze deklaracje internautów trudno zbyć jako chwilowe emocje w komentarzach.
