Fani zareagowali na dramatyczne wyznanie Heleny Englert. Piszą wprost. "Nie przesadzasz"
Helena Englert opowiedziała w czwartym odcinku „Tańca z gwiazdami” o internetowej krytyce i jej wpływie na życie prywatne. Aktorka wróciła do wydarzeń z 2025 roku, a następnie zatańczyła cha-chę z Romanem Osadchiyem. Para otrzymała najwyższą ocenę wieczoru. Po emisji widzowie licznie skomentowali jej występ.
Odcinek odbył się pod hasłem „Wehikuł czasu”. Uczestnicy opowiadali o wydarzeniach, które odegrały ważną rolę w ich życiu. Englert wybrała okres związany z głośnymi projektami zawodowymi i reakcjami, jakie wywołały. Pod nagraniem szybko rozwinęła się dyskusja, w której głos zabrał również znany tancerz.
Helena Englert w „Tańcu z gwiazdami”. Wróciła do trudnego 2025 roku
Czwarty odcinek 19. edycji „Tańca z gwiazdami” odbył się pod hasłem „Wehikuł czasu”. Uczestnicy wybierali momenty ze swojej przeszłości, do których chcieli wrócić przed widzami. Dla Heleny Englert takim momentem okazał się rok 2025. Aktorka mówiła o nim przez pryzmat pracy, ale przede wszystkim reakcji, jakie ta praca wywołała w internecie.
Jednym z przywołanych wydarzeń była rola Ofelii w „Hamlecie” wystawionym w Teatrze Narodowym. Spektakl reżyserował jej ojciec, Jan Englert, który kierował wówczas artystycznie teatrem. Obsada stała się przedmiotem publicznej dyskusji. W komentarzach podważano osiągnięcie aktorki, łącząc otrzymanie roli z jej nazwiskiem. Englert wróciła również do krytyki, która pojawiła się po jej występie na Open’er Festival.
W materiale poprzedzającym taniec opowiedziała, że czytanie komentarzy sprawiało jej przykrość. Mówiła też o tygodniu, w którym, jak relacjonowała, nie wychodziła z łóżka. Przyznała, że zwróciła się wtedy do lekarza po pomoc i od półtora roku przyjmuje leki. Wskazała, że skutki tej sytuacji odczuwa także jej rodzina oraz związek.
Aktorka mówiła, że krytyka dotycząca jej pochodzenia doprowadziła ją do chwili, w której zaczęła się go wstydzić. Jednocześnie podkreśliła, że chce chronić bliskich. Zarzuty kierowane pod adresem znanego nazwiska dotyczyły zatem dla niej czegoś więcej niż pojedynczej roli czy koncertu. Z jej słów wynikało, że komentarze towarzyszyły jej także poza miejscem pracy.
Englert nie wycofała się jednak z działalności zawodowej. W materiale telewizyjnym mówiła, że świadomie wybrała pracę, która wiąże się z publiczną oceną, i zamierza ją dalej wykonywać. Osobiste wyznanie stanowiło część „Wehikułu czasu”; dalszą część wieczoru wyznaczały już taniec, oceny jury i głosowanie publiczności.
Sprawdź także: Pilna interwencja w „TzG” ws. Maseraka. Tego nie pokazały kamery

Cha-cha Heleny Englert i Romana Osadchiya. Najwyższa ocena czwartego odcinka
Po materiale poświęconym 2025 rokowi Englert weszła na parkiet z Romanem Osadchiyem. Para zaprezentowała cha-chę. Był to taniec o innym nastroju niż wcześniejsza wypowiedź aktorki: dynamiczny, oparty na rytmie i wspólnej pracy obojga uczestników. Widzowie oglądali więc tego samego wieczoru jej osobistą opowieść oraz występ przygotowany na potrzeby tanecznej rywalizacji.
Jurorzy przyznali parze 35 punktów. Englert i Osadchiy otrzymali kolejno 8, 10, 9 i 8 punktów, co dało im najwyższy wynik czwartego odcinka. Drugą ocenę wieczoru, 34 punkty, zdobyli Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz za rumbę. Jednopunktowa różnica pokazuje, jak blisko siebie znalazły się na szczycie tabeli dwa odmienne występy. Liczby nie rozstrzygały przy tym samodzielnie o dalszym udziale w programie — znaczenie miały również głosy widzów.
Po cha-chy jurorzy zwracali uwagę na sposób, w jaki aktorka zaprezentowała się na parkiecie. Rafał Maserak wymienił jej styl, wdzięk i kobiecość. Tomasz Wygoda mówił o odwadze oraz umiejętności odnalezienia się w różnych tanecznych stylach. Oceny dotyczyły wykonanego układu; osobiste wyznanie nie zastąpiło zadania, przed którym stanęła para. To właśnie choreografia przyniosła Englert i Osadchiyowi prowadzenie w punktacji.
Czwarty odcinek rozpoczęło dziesięć par. We wcześniejszych tygodniach z programem pożegnali się Monika Borzym i Michał Kassin oraz Matteo Brunetti i Izabela Skierska. Po niedzielnym głosowaniu odpadli Kaeyra i Kacper Rutka. Englert i Osadchiy znaleźli się wśród par, które wystąpią ponownie.
Sprawdź także: Uwielbiana para odpadła z "Tańca z gwiazdami". Fani nie wierzą, że to oni, mieli być w finale
Fani komentują taniec Heleny Englert. Jacek Jeschke napisał: „Nie przesadzasz?!”
Po cha-chy Heleny Englert i Romana Osadchiya pod nagraniem występu pojawiły się komentarze widzów. Pisali o samym tańcu, punktacji jury i szansach pary w kolejnych odcinkach:
- Najlepszy występ, osobiście Helena jest dla mnie poza konkurencją. Niesamowicie zdolna, piękna, charakterystyczna. Technicznie najlepiej zatańczona cha cha cha do tej pory. Praca nóg, stopy, praca bioder. Brawo, jestem fanką.
- Helena powinna wygrać ten program. Tańczy najlepiej ze wszystkich, już od pierwszego odcinka.
- Helka wymiata. Co tydzień nowa odsłona. W każdym występie bardzo dużo tańca, a nie innych zapychaczy. Go Hela do finału!!! Zasłużyła na wyższe noty
- Najlepszy taniec dzisiejszego odcinka! Zgadzacie się ze mną?
- Wspaniała turniejowa cha cha bez jakiegoś turlania się i nieustających podnoszeń. Brawo Helena, jesteś wspaniała!
- Finał się należy. Brawo!
- Najlepsza para tego programu. Mam nadzieję że wygrają bo najbardziej zasługują. Co tydzień inna twarz i genialny TANIEC. Nie show, akrobacje, tylko taniec. BRAWO
- Absolutne zaskoczenie tej edycji… Oczy zaszklone na ENG, wspaniały taniec (tydzień w tydzień!)
- Helena wnosi bardzo wysoki poziom taneczny. Powinny być same dziesiątki.
- Helena ma naprawdę dryg i talent do tańca. Ona to ma! To jaka ona była kobieca w tej cha-chy, bardzo mi się podobało. Ogromne brawa się należą!
- Kiedyś dostałaby same 10-tki. Nie wiem, czemu ma służyć tegoroczna narracja jury i ich noty.
Również Jacek Jeschke zostawił pod nagraniem komentarz. Jego żartobliwy ton był wyrazem uznania:
- Owww yeaaa, Helka nie przesadzasz ?!
Englert i Osadchiy otrzymali za występ 35 punktów — najwyższą ocenę czwartego odcinka.
