Maja Chwalińska już wie, na co wyda wygraną. "To będzie priorytet"
Na co Maja Chwalińska wyda pieniądze zarobione w Roland Garros? Już wie, jak chciałaby zagospodarować swoją wygraną.
Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa
W sobotę 6 czerwca 2026 roku Maja Chwalińska oficjalnie przeszła do historii światowego tenisa. Polka została pierwszą zawodniczką w dziejach turnieju Roland Garros, która dotarła do finału singla startując z kwalifikacji. Wcześniej wygrała w nich trzy mecze bez straty seta. Choć w decydującym starciu o tytuł ostatecznie przegrała, a świetnie dysponowana Rosjanka Mirra Andriejewa zamknęła mecz wynikiem 3:6, 2:6, dla naszej tenisistki był to absolutny życiowy sukces. Niesamowity rajd przez turniejową drabinkę sprawił, że Polka błyskawicznie awansowała w rankingu WTA z odległego 114. miejsca na rewelacyjną 21. pozycję.
Prestiż i sportowa chwała to jedno, ale za historycznym wynikiem poszły również gigantyczne pieniądze. Świadomie budowana na nowo kariera zaowocowała wypłatą, która odmieni jej codzienność. Zaledwie jedna premia za finał French Open, wynosząca astronomiczne 1,4 mln euro brutto, drastycznie zmieniła jej sytuację materialną. Po odliczeniu niezwykle surowego, francuskiego podatku, szacowanego na 43-45 procent, na konto zawodniczki wpłynie netto około 770 tys. euro, czyli od 3,25 mln do 3,3 mln zł.
Na co wyda niespodziewaną fortunę?

Maja Chwalińska po finale Rolanda Garrosa
Maja Chwalińska nie ukrywa, że finał przyniósł jej wiele emocji.
Popłakałam sobie, ale jestem też z siebie bardzo dumna. Chciałabym, aby ten mecz wyglądał inaczej, żeby ludzie mogli zobaczyć mnie w lepszej odsłonie. Mirra była dziś dużo lepsza ode mnie, natomiast dałam z siebie wszystko. Nie mogę mieć do siebie pretensji - zaznacza Maja w wywiadzie dla WP.
Podczas konferencji prasowej polska finalistka dostała też pytanie o Alicję Nowicką, psycholożkę, z którą współpracuje od początku 2024 roku. Jak informuje Maja, specjalistka jest z Warszawy, więc panie nie widzą się często. Raczej rozmawiają przez telefon.
To był pierwszy turniej, na który Ala przyjechała. W naszej współpracy jest wiele wolności. Jeśli czegoś potrzebuję, to się odzywam. To bardzo wyrozumiała osoba, jest dla mnie, ale nie narzucamy się sobie. Nic na siłę, po prostu współpracujemy, kiedy tego potrzebuję, a to dla mnie bardzo ważne - nie ukrywa Chwalińska.
Na to Maja Chwalińska wyda pieniądze z Garrosa
Maja Chwalińska jak zawsze skromnie. Powiedziała na co zamierza wydać zarobione w Paryżu pieniądze.
Na pewno coś sobie kupię. Nie mam jednak na myśli niczego szczególnego. Będę chciała zainwestować w siebie i swój tenis. Podpytam trenera Maćka [Ryszczuka - przyp. red.], co by się mogło przydać ze sprzętu treningowego... To będzie dla mnie priorytet - zaznacza Chwalińska.
Bardziej niż o pieniądzach myśli jednak o wyspaniu się i najedzeniu.
Poza tym nie wiem, jakie jeszcze aktywności mam przewidziane. Trzeba pytać Oli [Musiał, menedżerki BKT Advantage Bielsko-Biała, członkini zarządu PZT i przyjaciółki Mai - przyp. red.]. To ona wszystko organizuje - śmieje się Maja, spoglądając w kierunku Aleksandry.
Jeszcze raz gratulujemy tak gigantycznego sukcesu.
