Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Mama Krzysia Dymińskiego ze łzami w oczach potwierdziła. "Zrobiliśmy wszystko"
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 18.09.2026 09:12

Mama Krzysia Dymińskiego ze łzami w oczach potwierdziła. "Zrobiliśmy wszystko"

Mama Krzysia Dymińskiego ze łzami w oczach potwierdziła. "Zrobiliśmy wszystko"
fot. Facebook

Od zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego minęły już ponad trzy lata. Jego rodzice przez cały ten czas szukają odpowiedzi na pytanie, co wydarzyło się z ich synem po tym, jak ostatni raz zarejestrował go monitoring na Moście Gdańskim w Warszawie. Teraz Agnieszka Dymińska opowiedziała o tym, jak po latach poszukiwań wygląda życie rodziny. 

Krzysztof Dymiński zaginął w maju 2023 roku, mając 16 lat. Od tamtej pory jego bliscy sprawdzali kolejne sygnały i angażowali się w działania prowadzone również na Wiśle. Sprawa do dziś pozostaje niewyjaśniona, a rodzina wciąż nie otrzymała informacji, która pozwoliłaby ustalić, co stało się z nastolatkiem. Po ponad trzech latach rodzice Krzysztofa opowiedzieli o życiu w ciągłej niepewności i o tym, jak wpłynęła ona na ich codzienność. Szczególnie poruszający moment nastąpił, gdy mama zaginionego zaczęła mówić o dotychczasowych próbach odnalezienia syna.

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Ostatni ślad prowadził na Most Gdański

Krzysztof Dymiński miał 16 lat, gdy w nocy z 26 na 27 maja 2023 roku wyszedł z domu w Pogroszewie-Kolonii niedaleko Warszawy. Dla jego bliskich był to początek historii, która do dziś pozostaje bez rozwiązania. Nastolatek dotarł do Warszawy, a ostatnim miejscem, w którym zarejestrował go miejski monitoring, był Most Gdański. Kamera uchwyciła chłopaka stojącego na moście. Gdy obiektyw wykonał obrót i ponownie skierował się w to samo miejsce, Krzysztofa już tam nie było.

To właśnie ta luka sprawia, że do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić, co wydarzyło się później. Nie ma nagrania pokazującego moment, w którym nastolatek schodzi z mostu, ale nie ma też materiału potwierdzającego, że znalazł się w Wiśle. Rodzice od początku musieli więc mierzyć się z kilkoma możliwymi scenariuszami.

Agnieszka Dymińska przyznała w rozmowie z „Newsweekiem”, że bierze pod uwagę również najtragiczniejszy z nich. Jednocześnie wciąż pozostawia sobie miejsce na nadzieję, że syn zszedł z mostu i może żyć. Nawet sposób, w jaki o nim mówi, pokazuje, jak trudno pogodzić się z sytuacją, w której brakuje jednoznacznej odpowiedzi.

Krzysiek był wyjątkowy i nie mówię tak tylko dlatego, że był moim synem. Jest moim synem. Bo może żyje.

Nic w rodzinnej codzienności nie przygotowało bliskich na to, co wydarzyło się pod koniec maja 2023 roku. Rodzice ruszyli w okolice Wisły już w dniu zaginięcia. Daniel Dymiński przemierzał brzegi rzeki, wołając syna. Agnieszka wspominała z kolei, że mimo wcześniejszej znajomości warszawskich bulwarów pod wpływem emocji nie była nawet w stanie określić, gdzie dokładnie się znajduje.

Pierwsze godziny przerodziły się w dni, potem tygodnie i miesiące. Dziś od zaginięcia Krzysztofa minęły już ponad trzy lata, ale odpowiedź na najważniejsze pytanie pozostaje ta sama: nie wiadomo, co stało się z nim po zarejestrowaniu go przez kamerę na Moście Gdańskim.

Sprawdź także: Późną nocą Daniel Martyniuk zwrócił się do Faustyny. Poprosił o jedno

Mama Krzysia Dymińskiego ze łzami w oczach potwierdziła. "Zrobiliśmy wszystko"
Krzysztof Dymiński, fot. Facebook

Rodzice Krzysztofa Dymińskiego zrobili wszystko, by odnaleźć syna

Z czasem poszukiwania zaczęły wykraczać daleko poza działania prowadzone bezpośrednio po zaginięciu. Daniel Dymiński uznał, że sam musi nauczyć się przeszukiwania Wisły. Wcześniej – jak opowiadał – nie miał doświadczenia w pływaniu łodzią ani prowadzeniu tego rodzaju akcji.

Pomogli mu specjaliści. Szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP Maciej Rokus oraz ekspert poszukiwań podwodnych Marcel Korkuś przekazali mu wiedzę potrzebną do prowadzenia działań na rzece. Daniel uczył się obsługi sonaru, rozpoznawania obrazów pojawiających się na urządzeniu i poruszania się po niebezpiecznej Wiśle.

Pierwszą łódź pożyczył. Później dzięki zbiórce oraz wsparciu innych osób udało się kupić płaskodenną jednostkę o niewielkim zanurzeniu. Do wyposażenia dołączyły kamery i dron. W poszukiwania angażowali się również ochotnicy. Z czasem na rzekę regularnie wypływali przede wszystkim Daniel i jego ojciec. Zdarzało się, że robili to siedem dni w tygodniu, łącząc poszukiwania z pracą i pozostałymi obowiązkami.

Przez lata działań Daniel nie odnalazł Krzysztofa. Natrafił natomiast na ciała siedmiu innych osób. Dla rodzin, które również czekały na jakąkolwiek wiadomość o swoich bliskich, oznaczało to zakończenie okresu niepewności.

Agnieszka przyjęła inną rolę. Wisła – jak przyznawała – budzi w niej lęk, dlatego po jednym wspólnym wypłynięciu z mężem nie chciała wracać na rzekę. Pozostała jednak aktywnie zaangażowana w poszukiwania. Odbierała telefony i sprawdzała informacje przekazywane przez osoby twierdzące, że mogły widzieć Krzysztofa.

Rodzina szukała pomocy także poza rzeką. Dymińscy korzystali z pomocy prywatnych detektywów, konsultowali się z profilerem policyjnym i specjalistami IT, dzięki którym odzyskano dane z urządzeń elektronicznych chłopaka. Stworzyli również specjalną stronę internetową. Jeśli Krzysztof żyje, może wpisać na niej hasło znane wyłącznie jemu i w ten sposób przekazać rodzinie sygnał. Jak relacjonował „Newsweek”, prób wpisania hasła były tysiące, ale żadna nie okazała się prawidłowa.

Po ponad trzech latach wszystkie te działania pozostawiły rodzinę bez rozstrzygającej odpowiedzi. W rozmowie z tygodnikiem Agnieszka mówiła również o hejcie, z którym przyszło jej się mierzyć. W internecie pojawiały się sugestie dotyczące sytuacji w domu czy jej relacji z synem. Szczególnie mocno sprzeciwia się określaniu zaginięcia Krzysztofa jako „ucieczki z domu”, ponieważ jej zdaniem takie sformułowanie z góry narzuca określoną interpretację rodzinnej sytuacji.

Mimo hejtu nie powiedziałabym, że ludzie nas zawiedli. Więcej jednak było życzliwości. Do tego wyobrażam sobie, że czasem nie wiadomo, jak się zachować, albo że ktoś projektuje na innych własne emocje. Zawiódł nas jednak system

W pewnym momencie rozmowy w jej oczach pojawiły się łzy. Wtedy padły słowa podsumowujące ponad trzy lata wysiłków:

Naprawdę nie było sygnałów, że coś się wydarzy. On był taki pogodny. A my zrobiliśmy chyba wszystko, co się dało, by go odnaleźć.

Sprawdź także: Małgorzata Kożuchowska pokazała brzuszek. Doczekała się w takim wieku

„Bez końca” o rodzinie Dymińskich. Tak dziś wygląda ich życie

Historia rodziny stała się również tematem filmu dokumentalnego „Bez końca” w reżyserii Michała Marczaka. Produkcja miała światową premierę w styczniu 2026 roku na Sundance Film Festival, a kilka miesięcy później została pokazana podczas Millennium Docs Against Gravity. 11 września dokument wszedł do polskich kin.

Kamera skupia się przede wszystkim na Danielu Dymińskim i jego działaniach na Wiśle. Film pokazuje także sytuację rodziny żyjącej przez lata bez pewności, czy bliska osoba żyje, oraz codzienność podporządkowaną oczekiwaniu na informację, która może nadejść w każdej chwili. Agnieszka i Daniel zgodzili się na realizację filmu, ale zrezygnowali z wynagrodzenia za udział w produkcji. Jak tłumaczyli, zależało im na pokazaniu problemu rodzin osób zaginionych i rozpoczęciu szerszej rozmowy na temat sytuacji, w której przez lata nie ma ani powrotu bliskiego, ani potwierdzenia jego śmierci.

Może to otworzy jakąś szerszą dyskusję o zaginięciach.

Rodzina nie ukrywa również krytycznych uwag wobec systemu poszukiwania osób zaginionych. Dymińscy przedstawiali swoje propozycje zmian w Sejmie. Ich zdaniem rodziny znajdujące się w podobnej sytuacji powinny mieć zapewnione profesjonalne wsparcie psychologiczne, a komunikacja pomiędzy poszczególnymi służbami powinna być sprawniejsza. Zwracają również uwagę na znaczenie sposobu, w jaki funkcjonariusze kontaktują się z bliskimi zaginionych.

Po ponad trzech latach zmieniła się także intensywność samych poszukiwań. Daniel nie wypływa już na Wisłę w tygodniu i nie robi tego w każdy weekend. Nie oznacza to jednak, że potrafi całkowicie zrezygnować z dalszych działań. Agnieszka przyznaje z kolei, że jest zmęczona ciągłym funkcjonowaniem w „trybie poszukiwań”. Chciałaby móc skupić się także na domu i drugim synu. Daniel wciąż czuje potrzebę wracania na rzekę.

Wiem, że trzeba cudu, by go znaleźć. Ale chyba nie umiem odpuścić. I nie wiem, kiedy będę umiał.

Sprawa Krzysztofa Dymińskiego wciąż pozostaje nierozwiązana. Rodzice wykonali przez ponad trzy lata ogrom pracy, ale żadna z dotychczas sprawdzonych informacji nie przyniosła odpowiedzi, której szukają od tamtej majowej nocy. 

Mama Krzysia Dymińskiego ze łzami w oczach potwierdziła. "Zrobiliśmy wszystko"
Daniel Dymiński, fot. Youtube

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert

@goniec.pl Poziom stresu przed rozpoczęciem roku szkolnego? Rodzice: 13/10. Dzieci: „a mogę dostać iPada?” 😂 Wyprawka gotowa? Plecak jest. Co prawda pusty, ale jest 🎒 A Wy - team „wszystko kupione w sierpniu” czy „1 września też jest dobrym terminem”? 👀 #BackToSchool #Szkoła #Goniec @mediaexpertpl ♬ oryginalny dźwięk – Goniec.pl - wiadomości - Goniec.pl - wiadomości

 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Dorota Łukasik
O autorze
Dorota Łukasik
Redaktor Swiatgwiazd

Redaktorka portalu Świat Gwiazd, specjalizująca się w tematyce show-biznesu, popkultury oraz historiach związanych z osobami publicznymi. Od 2025 roku związana jest z portalem Świat Gwiazd.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji