"Próba okupu za Krzyśka". Ojciec Dymińskiego wyznał to po latach
Rodzina Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w maju 2023 roku, musiała zmierzyć się nie tylko z niepewnością dotyczącą jego losu, ale również z próbą wyłudzenia pieniędzy. Ojciec zaginionego ujawnił, że w pewnym momencie ktoś próbował wykorzystać dramatyczną sytuację bliskich Krzysztofa i nakłonić ich do przekazania pieniędzy.
16-letni Krzysztof zaginął w maju 2023 roku. Ostatni raz widziano go na Moście Gdańskim w Warszawie. Rodzina wciąż szuka zaginionego chłopaka, a jego ojciec regularnie przeszukuje Wisłę. Do dziś nie wiadomo, co stało się z Krzysztofem.
Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego
Krzysztof Dymiński zaginął w nocy z 26 na 27 maja 2023 roku. 16-latek wyszedł z domu w Pogroszewie-Kolonii pod Ożarowem Mazowieckim i ruszył w kierunku Warszawy. Od tamtej pory nie wiadomo, co się z nim stało. Rodzice chłopaka nie przerwali poszukiwań. Jego ojciec Daniel Dymiński regularnie sprawdza Wisłę, licząc na odnalezienie syna. W trakcie tych działań natrafił już na kilka ciał, jednak żadne z nich nie było Krzysztofem.
Ostatnim miejscem, w którym zarejestrowano zaginionego 16-latka, jest Most Gdański w Warszawie. Kamery uchwyciły tam Krzysztofa podczas jego drogi. Do dziś nie udało się jednak ustalić, co wydarzyło się później ani czy chłopak opuścił most. To właśnie nagrania z tego miejsca od dłuższego czasu są jednym z najważniejszych elementów sprawy dla jego rodziny. Rodzice chcą zobaczyć zapis ostatniej zarejestrowanej drogi syna, licząc, że pozwoli im lepiej odtworzyć jego losy.
Zobacz także: Ulubieniec Polaków słania się po scenie. Ledwo trzymał się na nogach! Przerażające kadry
Za Krzyśka Dymińskiego próbowano wyłudzić okup
Daniel Dymiński w rozmowie w podcaście “Balans”, w swojej historii opisuje dokładnie, że psychiczne i merytoryczne przygotowanie jakie mają z żoną w kwestii rozmów z rzekomymi świadkami gdzie mógłby przebywać ich syn, byli w stanie wyłapać różne nietypowe sytuacje. Jedną z nich była próba wyłudzenia pieniędzy za zaginionego syna:
No ale był też taki przypadek, który był bardzo dobrze ten numer był podany, bo była też próba okupu za Krzyśka. Tak. Nie wiem czy to kiedyśkolwiek mówiłem. Mówiliśmy to teraz o tym tylko mogę powiedzieć, że była próba próba pozyskania okupu i żebyśmy wpłacili okup za Krzyśka - powiedział Daniel Dymiński.
Okazało się, że sprawa została bardzo szybko rozwiązana, dzięki dobremu przygotowaniu małżeństwa.
Sprawa została wyjaśniona. To był fałszywy trop. Ktoś chciał po prostu kasę na lewo od nas. (…) Próbował na podstawie danych tam różnych zebranych, ale byli źle przygotowani. Źle przygotowani. Agnieszka bardzo dobrze z nimi rozmowę przeprowadziła. Zbytnio o szczegółach nie mogę mówić, ale bardzo dobrze przeprowadziła rozmowę.
Czujność Dymińskich jednak nie oznaczała, że nie byli z początku przekonani do transferu - wręcz przeciwnie.
W pierwszym momencie, kiedy no była ogromna nadzieja, weszliśmy w to. (…) No tak. No to już żeśmy w ogóle wszystko zrzucili. No tutaj nawet mieliśmy wpłacić pieniądze już w ogóle. Tylko wiesz, nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie, bo tam kręcili i tak dalej, i tak dalej.
Dzięki szybkiej reakcji policji udało się na szczęście uniknąć oszustwa.
Zgłosiliśmy na policję i tutaj naprawdę bardzo profesjonalnie w tym zakresie ta sprawa została rozwiązana.
Zobacz także: Przyjaciółka zaginionej 37-letniej Emilii przerwała milczenie. Wskazuje potencjalnego sprawcę
Ojciec Krzysztofa Dymińskiego krytykuje policję
Państwo Dymińscy wielokrotnie zwracali się do policji z prośbą o możliwość obejrzenia nagrania. Służby konsekwentnie odmawiają, tłumacząc, że na zabezpieczonym materiale nie ma nic odkrywczego. Powołują się również na procedury. Dla rodziny to jednak wciąż istotny fragment sprawy. Daniel Dymiński mówił o tym również w podcaście „Balans”, odnosząc się do działań śledczych i poszukiwań prowadzonych od momentu zaginięcia syna.
Policja odmawia nam jako rodzicom obejrzenia nawet ostatniej drogi naszego syna. Proponowaliśmy: zamknijcie nas w pokoju, włączcie nagranie z monitoringu, my sobie go obejrzymy i wyjdziemy. Nawet na to się nie chcą zgodzić. Obawiam się, że tych nagrań po prostu nie ma i dlatego nam nie chcą pokazać — powiedział, pierwszy raz tak dosadnie.
Jak podaje WP, ojciec zaginionego zwracał także uwagę na kwestię archiwizacji kluczowych danych. W jego ocenie informacje związane ze sprawą powinny być odpowiednio zabezpieczone, ponieważ mogą mieć znaczenie dla dalszych poszukiwań. Sprawa Krzysztofa Dymińskiego pozostaje nierozwiązana. Od jego zaginięcia minęły ponad trzy lata, a rodzina nadal nie zna odpowiedzi na podstawowe pytanie: co stało się z 16-latkiem po tym, jak kamery zarejestrowały go na Moście Gdańskim?
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert