Mama Maksa wypowiedziała to po przejeździe Łatwoganga. Nie mogła ukryć emocji
Łatwogang przejechał wraz z zespołem trasę z Zakopanego do Gdańska w niespełna 52 godziny. W trakcie przejazdu prowadzono internetowe zbiórki pieniędzy na leczenie chorych dzieci. Pierwszą z nich była zbiórka dla 8-letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Po zakończeniu akcji mama Maksa opublikowała nagranie
Łatwogang przejechał Polskę rowerem
Łatwogang zorganizował przejazd rowerowy z Zakopanego do Gdańska, który miał charakter charytatywny. W trakcie wyprawy prowadzono internetowe zbiórki na leczenie dzieci. Cała trasa liczyła około 660 kilometrów i została pokonana w niespełna 52 godziny.
Akcja była transmitowana i relacjonowana w internecie. W czasie przejazdu użytkownicy mogli na bieżąco wspierać zbiórki. Najpierw celem było zebranie pieniędzy na leczenie 8-letniego Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, która wymaga kosztownego leczenia.
Zbiórka dla Maksa została zakończona po osiągnięciu kwoty 12 mln zł. Następnie rozpoczęto kolejne etapy akcji, w ramach których wsparcie trafiło do kolejnych dzieci, w tym Adasia i Wojtusia. Łącznie zebrane środki były wynikiem kilku następujących po sobie zbiórek prowadzonych w trakcie jednej wyprawy.

Słowa mamy Maksa Tockiego
Po zakończeniu zbiórki mama chłopca opublikowała nagranie w mediach społecznościowych:
Serce jest tak pełne wdzięczności, wzruszenia i miłości, że każde „dziękuję” wydaje się zbyt małe. Dziś jest właśnie taki moment. Udało się. 15 milionów. Najdroższy lek świata dla naszego synka, naszego Maksa. Jeszcze niedawno ta kwota wydawała się czymś niemożliwym do osiągnięcia. A jednak wydarzył się cud. Cud stworzony przez ludzi. Przez każdego, kto wpłacił choćby złotówkę. Przez każdego, kto udostępnił zbiórkę, powiedział o niej dalej, pomodlił się, trzymał kciuki, wysłał dobre słowo. Każdy z was dołożył cegiełkę do ratowania naszego dziecka. Każdy z was stał się częścią tej historii. Historii o wielkim sercu, solidarności i o tym, że razem możemy dokonać niemożliwego.
Ale jest ktoś, komu chcemy podziękować szczególnie. Chłopakowi, który podjął się niezwykłego wyczynu. Który swoją determinacją, siłą i ogromnym sercem poruszył tysiące ludzi. Łatwogang, Piotrek, to, co zrobiłeś, byłeś czymś więcej niż wyczynem. Dałeś nam nadzieję, kiedy nam brakowało już sił. (…) Dzięki tobie ta zbiórka zakończyła się tak szybko. Nie da się opisać słowami tego, co czują rodzice, kiedy ktoś walczy o ich dziecko tak, jakby było jego własne. Dziękujemy ci za każdy metr, każdy wysiłek, każdą chwilę zwątpienia, którą pokonałeś dla naszego synka. Za serce większe niż strach i zmęczenie. (…) Dziś nasz synek dostał coś więcej niż lek, dostał szansę na przyszłość.
Nigdy nie będziemy w stanie odwdzięczyć się za to, co dla nas zrobiliście. Ale obiecujemy jedno, będziemy nosić tę wdzięczność w sercu każdego dnia. Musimy ochłonąć, uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło, w ten cud, który stal się dla Maksa. Maks jeszcze śpi, nie wie, że się udało. Przed snem zapytał: „Mamo, oni muszą się martwić o Piotrka, czy się udało”. Udało się
Kolejny sukces Łatwoganga
Po osiągnięciu celu dla Maksa akcja nie została zatrzymana, ponieważ cały projekt był zaplanowany jako ciągła zbiórka prowadzona w trakcie przejazdu. Po uzbieraniu 12 mln zł na leczenie Maksa organizatorzy natychmiast przekierowali uwagę odbiorców na kolejną zbiórkę. W pierwszej kolejności wsparcie otrzymał Adaś, dla którego zebrano 3,5 mln zł. Informacja o nowym celu została podana w trakcie trwania transmisji, bez przerwy w relacji z trasy.
Następnie uruchomiono zbiórkę dla Wojtusia. Mechanizm działania pozostał taki sam: bieżące relacje z przejazdu, aktualizacje wyników zbiórek oraz stałe przypominanie o nowych celach. Wpłaty były zbierane równolegle z kontynuacją wyprawy, a kolejne kwoty pojawiały się w czasie rzeczywistym.
