Miesiące po rozstaniu Pachut wystosował oświadczenie. Doda w tarapatach?
Po kilku miesiącach ciszy po rozstaniu Dariusz Pachut opublikował oświadczenie, w którym odnosi się do ostatnich słów Dody. Sportowiec zaprzecza jej wersji wydarzeń dotyczącej rzekomego zakazu wypowiedzi i spraw karnych, twierdząc, że nie toczy się wobec niego żadne postępowanie karne, a jego milczenie było świadomą decyzją.
Cisza Pachuta w programie wzbudziła więcej pytań niż odpowiedzi
Jesienią 2024 roku rozstanie Doroty Rabczewskiej i Dariusza Pachuta było jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie. Początkowo emocji nie brakowało – pojawiały się aluzje, komentarze i drobne uszczypliwości, które tylko podgrzewały atmosferę wokół byłej pary. Z czasem jednak sprawa przycichła, a oboje zdawali się iść dalej własnymi drogami. Dlatego niedawny występ Pachuta w programie „Królowa przetrwania” wzbudził spore zainteresowanie. Widzowie spodziewali się choćby krótkiego komentarza na temat jego byłej partnerki.
Ku zaskoczeniu wielu, sportowiec nie powiedział ani słowa o Dodzie. W rozmowach z innymi uczestnikami, w tym Moniką Jarosińską, temat co prawda się pojawił, ale Pachut konsekwentnie go omijał. Ta powściągliwość była o tyle zaskakująca, że wcześniej nie stronił od publicznych wypowiedzi i potrafił jasno komunikować swoje stanowisko. Internauci szybko zaczęli spekulować – czy to próba zachowania klasy, czy może efekt ograniczeń prawnych?
Milczenie, które miało być być może oznaką zamknięcia pewnego etapu, zostało odebrane jako coś więcej. W świecie show-biznesu brak komentarza często mówi równie dużo, co najbardziej dosadne oświadczenie. Nic więc dziwnego, że media i fani zaczęli szukać odpowiedzi gdzie indziej – a te nadeszły szybciej, niż można było się spodziewać.

Doda ujawnia kulisy: „On nie może nic mówić”
Odpowiedź na medialne spekulacje pojawiła się ze strony Dody, która podczas Gali Osobowości i Sukcesy Roku postanowiła odnieść się do sprawy w rozmowie z Kozaczkiem. Artystka nie owijała w bawełnę i jasno zasugerowała, że milczenie jej byłego partnera nie jest przypadkowe. Według niej wynika ono z konkretnych ograniczeń prawnych.
– “On nie może nic mówić, bo ma zakaz wypowiadania się na mój temat, ponieważ toczą się sprawy cywilne i jedna sprawa karna. To jest śledztwo, które trwa od momentu, gdy zgłosiłam wszystkie dowody dotyczące nękania mnie zaraz po rozstaniu, więc on nie może wypowiadać się na mój temat” – tłumaczyła artystka w wywiadzie dla Kozaczka.
Te słowa natychmiast odbiły się szerokim echem. Jeśli przyjąć wersję Dody, sytuacja Pachuta wyglądałaby poważnie – mowa nie tylko o sporze cywilnym, ale też o sprawie karnej i śledztwie. To zupełnie zmienia obraz jego wcześniejszego milczenia, które mogłoby wynikać nie z wyboru, a z konieczności.
Oświadczenie Pachuta: stanowcze zaprzeczenie i głos prawników
Na reakcję Dariusza Pachuta nie trzeba było długo czekać. Sportowiec opublikował w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie, w którym odniósł się do słów swojej byłej partnerki. Już we wstępie jasno zaznaczył, że nie zgadza się z przedstawianą narracją.
W związku z kolejnymi publicznymi wypowiedziami Pani Doroty Rabczewskiej, które naruszają moje dobra osobiste, oraz z powielaniem nieprawdziwych informacji publikuję poniższe oświadczenie. Odnosi się ono do kolejnych publicznych ataków oraz naruszania prawomocnego postanowienia sądu w sprawie ochrony moich dóbr osobistych. - napisał w poście.
Kluczową częścią komunikatu było stanowisko jego prawników. To oni wyjaśnili, że milczenie Pachuta nie wynika z żadnych zakazów, lecz z jego własnej decyzji:
“(...)Milczenie naszego Mocodawcy wynika wyłącznie z jego świadomej decyzji o definitywnym zamknięciu tego etapu życia oraz z braku woli uczestniczenia w dalszym publicznym konflikcie.”
Pojawiły się też następujące słowa, które bezpośrednio próbują podważyć wersję Dody:
“Jednocześnie stanowczo podkreślamy, że wobec naszego Mocodawcy nie toczy się żadna sprawa karna. Wbrew publicznie rozpowszechnianym sugestiom, prowadzona jest jedna sprawa cywilna z powództwa pani Doroty Rabczewskiej”.
To oświadczenie diametralnie zmienia perspektywę i pokazuje, jak bardzo różnią się wersje obu stron. W tej sytuacji trudno jednoznacznie ocenić, kto ma rację, ale jedno jest pewne – konflikt, który miał już wygasnąć, znów nabiera tempa i wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie jego finał.
