Niepojęte, co ksiądz kazał zrobić Michałowi Szpakowi. Wszystko działo się tuż przed Komunią
To miała być ważna uroczystość w życiu młodego chłopaka. Zamiast tego pojawiły się łzy, stres i decyzja, na którą nie miał wpływu. Michał Szpak po latach wraca do sytuacji sprzed swojej pierwszej komunii i opowiada o niej z rozbrajającą szczerością. W najnowszym wywiadzie artysta nie tylko dzieli się bolesnym wspomnieniem, ale też szeroko komentuje swoją relację z wiarą i instytucją Kościoła, nie gryząc się w język ani przez chwilę.
Michał Szpak bez filtrów: wiara, Kościół i własne zasady
Michał Szpak przez lata przyzwyczaił fanów do tego, że nie boi się mówić rzeczy niewygodnych. Artysta, który szerokiej publiczności dał się poznać dzięki programowi “X-Factor”, dziś nie tylko tworzy muzykę, ale też aktywnie zabiera głos w sprawach społecznych. W najnowszym wywiadzie dla Plejady postanowił opowiedzieć o swojej relacji z religią — i nie były to słowa, które przechodzą bez echa.
“Dokonałeś apostazji?" - padło pytanie.
“Nie i nie mam tego w planach. Wiem, że to długi proces. Nie chce mi się w to bawić. Niemniej jednak uważam, że to, jak działa Kościół i co robią księża, którzy deklarują, że stoją na straży moralności, z moralnością według mnie niewiele ma wspólnego” - odparł.
Artysta wyraźnie oddziela instytucję od duchowości. Z jednej strony mówi o potrzebie refleksji i kontemplacji, z drugiej — nie kryje rozczarowania tym, co obserwuje w polskim Kościele. Podkreśla, że nie chodzi tu o wiarę samą w sobie, ale o sposób jej interpretowania i przekazywania wiernym. Szczególnie mocno wybrzmiewa jego krytyka kazań.
“Nigdy nie chodziłem do kościoła, bo mi to odpowiadało. To znaczy, uwielbiam odwiedzać świątynie - świetnie mi się w nich kontempluje. Natomiast z mszami mam problem. To, co księża mówią podczas kazań, czasami jest irracjonalne. Nie wspominając już o tym, że są upolitycznione. Przez pryzmat swoich poglądów interpretują słowa Pisma Świętego, które ktoś kiedyś napisał z zupełnie inną intencją. Mało tego, próbują przekonać wiernych, że to jedyna słuszna droga, którą warto podążać. Bo miałem długie włosy.”
To właśnie ostatnie zdanie staje się punktem wyjścia do historii, która — choć wydarzyła się lata temu — nadal budzi emocje.

Dramat przed Komunią
Historia, którą Michał Szpak opowiedział w wywiadzie, brzmi bardzo osobliwie. Wszystko rozegrało się w czasie, który dla wielu dzieci jest wyjątkowy — tuż przed Pierwszą Komunią Świętą. W jego przypadku jednak nie był to moment radości, a źródło ogromnego stresu.
“I to był problem dla księdza?” - dopytywał reporter.
“Tak - przyznał muzyk. Powiedział, że jeśli ich nie zetnę, nie dopuści mnie do Pierwszej Komunii. Rodzice podjęli wtedy decyzję za mnie i ścięli mi włosy. Ja nie chciałem tego robić. Pamiętam, że bardzo wtedy płakałem. To było dla mnie traumatyczne przeżycie. Zresztą później z dopuszczeniem do bierzmowania też miałem problem. Ale nie pamiętam już z jakiego powodu.”
To wyznanie pokazuje, jak bardzo osobiste wybory — nawet te dotyczące wyglądu — mogą stać się źródłem konfliktu w zetknięciu z instytucjonalnymi zasadami. Dla młodego człowieka, który dopiero buduje swoją tożsamość, taka sytuacja może mieć ogromny wpływ.
Szpak nie ukrywa, że była to dla niego trudna lekcja. Nie chodziło tylko o same włosy, ale o poczucie braku kontroli nad własnym ciałem i decyzjami. W jego opowieści wybrzmiewa coś więcej niż zwykłe wspomnienie — to historia o granicach, które zostały przekroczone. Co ciekawe, to nie był jedyny moment napięcia w relacjach z duchownymi. Artysta przyznał, że podobne trudności pojawiały się także później, już w dorosłym życiu.
Kolejna sytuacja, która zaskakuje
Jak się okazuje, problemy Michał Szpak z przedstawicielami Kościoła nie skończyły się na dzieciństwie. W dorosłym życiu również spotkał się z ocenami, które — delikatnie mówiąc — były dla niego zaskakujące. Szczególnie jedna sytuacja zapadła mu w pamięć.
“Gdy poszedłem do księdza po dokument, który uprawnia do bycia chrzestnym, usłyszałem od niego, że mi go nie da, bo jestem satanistą. Stwierdził, że ktoś taki, jak ja, nie powinien być chrzestnym” - wyjawił Michał Plejadzie.
Jak zareagował?
“Zaśmiałem się i poprosiłem go, by jednak dał mi ten dokument. Ostatecznie go dostałem.”
Choć dziś może to brzmieć niemal absurdalnie, dla Szpaka była to kolejna sytuacja, w której został oceniony przez pryzmat wyglądu i scenicznego wizerunku. Artysta jednak podkreśla, że jego duchowość jest czymś znacznie głębszym.
Mówi otwarcie o swojej wierze, choć nie wpisuje się ona w tradycyjne ramy. W jego słowach pojawia się ciekawy wątek, który sam nazywa „dysonansem poznawczym Jezusa”.
“Nie wiem, czy on chciałby, żeby słowo, które głosił, było interpretowane w taki sposób, jak teraz - mówił. Nie wiem też, czy chciałby, żeby w jego imieniu dokonywano tych wszystkich krucjat i mordowano ludzi. Myślę, że coś innego było jego celem. Uważam, że Jezus był genialnym filozofem, który potrafił zaszczepić dobro w drugim człowieku. To, że oddał swoje życie na krzyżu, przyniosło potem skutek odwrotny do zamierzonego. Dokonano wielu haniebnych, hardcore’owych czynów, wycierając sobie twarz jego osobą. Niestety, do dzisiaj się to dzieje” - dodał na koniec.
To spojrzenie pokazuje, że dla Szpaka wiara to bardziej osobista droga niż zbiór zasad — i właśnie to czyni jego głos tak wyrazistym w publicznej dyskusji.
