Paulina Smaszcz zrobiła tatuaż na twarzy. Na jednym razie nie zamierza poprzestać
Paulina Smaszcz zdecydowała się na trwałą zmianę wyglądu i zrobiła sobie tatuaż na twarzy. 53-letnia gwiazda jest zachwycona efektem i już zapowiedziała kolejną wizytę w salonie za 6–7 tygodni.
Paulina Smaszcz od pewnego czasu coraz chętniej pokazuje w mediach społecznościowych swoją metamorfozę. Gwiazda eksperymentuje z wyglądem, stawia na dłuższe włosy i doczepiane pasma, a przy okazji otwarcie mówi o dbaniu o siebie po 50. roku życia. Tym razem postanowiła jednak zmienić coś, czego nie da się przeoczyć — postawiła na nową ozdobę twarzy. Efekt bardzo jej się spodobał i wygląda na to, że na jednej wizycie się nie skończy.
Paulina Smaszcz odświeża wizerunek. Zmiana jest naprawdę widoczna
Paulina Smaszcz od pewnego czasu pokazuje obserwatorom nieco inną odsłonę siebie. 53-letnia prezenterka coraz śmielej eksperymentuje z wyglądem, a jej metamorfoza nie ogranicza się do jednej zmiany. Jednym z najbardziej zauważalnych elementów jest fryzura. Smaszcz zapuściła włosy, a dodatkowo zdecydowała się na doczepiane pasma, dzięki którym może cieszyć się znacznie dłuższą fryzurą.
Nowy look daje jej sporo możliwości. W mediach społecznościowych pojawia się zarówno w bardziej kobiecym i dopracowanym wydaniu, jak i w naturalnych, codziennych momentach. Widać, że dobrze czuje się ze swoim wyglądem i nie zamierza rezygnować z zabawy modą czy urodowymi trendami.
Prezenterka sporo uwagi poświęca także sylwetce i dobremu samopoczuciu. W swoich publikacjach podkreśla, że dbanie o siebie po 50. roku życia nie musi oznaczać obsesyjnej walki z upływającym czasem. Ważniejsze jest dla niej świadome wspieranie organizmu, zachowanie sprawności i dobre samopoczucie.
Tym razem postanowiła jednak pójść o krok dalej. Jej najnowsza metamorfoza dotyczy twarzy i ma znacznie bardziej trwały charakter niż zmiana fryzury. Smaszcz nie ukrywa, że od dawna marzyła o takim efekcie.
Co więcej, wygląda na to, że nowy element bardzo szybko stał się jednym z jej ulubionych urodowych dodatków. Prezenterka z entuzjazmem pokazała rezultat w mediach społecznościowych, a jej reakcja mówiła właściwie wszystko.
Smaszcz jest zachwycona i już wie, kiedy ponownie odwiedzi salon.
Zobacz także: Zbiórka na osieroconego Oliwierka. Polacy sięgnęli do kieszeni

Smaszcz zdradziła, co pojawiło się na jej twarzy. „Marzyłam, żeby mieć takie 24/h”
Tym razem Paulina Smaszcz pojawiła się u Klaudii w salonie milky.by, gdzie wykonywane są permanentne piegi. To właśnie one stały się nowym elementem jej wyglądu. Prezenterka od dawna marzyła o tym, by mieć piegi przez cały czas, dlatego zdecydowała się na zabieg, który pozwolił jej cieszyć się takim efektem na co dzień.
Sama Smaszcz nie kryła zachwytu. W filmiku opublikowanym na profilu salonu opowiedziała, skąd wzięło się jej zamiłowanie do piegów.
Mój tato mówił, że kobieta bez piegów, to jak niebo bez gwiazd. A ja czuję się jak gwiazda, ponieważ byłam dziś u Klaudii, która posiała na mojej twarzy przepiękne, słodkie, dziewczęce piegi. Marzyłam, żeby mieć takie 24/h przez 356 dni w roku i… mam!
Jak widać, efekt zdecydowanie przypadł jej do gustu. Prezenterka promieniała i nie ukrywała, że czuje się po zabiegu cudownie. W komentarzu pod publikacją zwróciła się bezpośrednio do Klaudii, która wykonała zabieg.
Klaudusiu, jesteś MISTRZYNIĄ!!! A przebywanie w Twoim towarzystwie jest cudowne!!! Już kocham moje piegi namalowane Twoim talentem.
Równie entuzjastycznie o efekcie wypowiedziała się sama Klaudia. W opisie filmu podkreśliła, że praca ze skórą Smaszcz była dla niej przyjemnością, a tym razem zdecydowały się na klasyczne, delikatne rozmieszczenie piegów.
Gdy zaczynałam robić piegi permanentne nie sądziłam, że będę gościła u siebie, takie osoby jak @paulina.smaszcz, którą dotychczas znalazłam jedynie z mediów społecznościowych.
Praca ze skórą tak zadbaną to sama przyjemność, a tym razem postawiłyśmy na standardowe rozmieszczenie delikatnych piegów.
Kolejna wizyta już za 6-7 tygodni.
Trzeba przyznać, że piegi bardzo pasują do urody mojej klientki.
Zobacz też: Przykre wieści nt. walczącej z rakiem Hanny Bieluszko
Efekt zachwycił Smaszcz i internautów. „Ślicznie i dziewczęco”
Paulina Smaszcz nie zamierza ukrywać nowej ozdoby twarzy. Wręcz przeciwnie — z ogromnym entuzjazmem pokazuje efekt i opowiada o tym, jak dobrze się z nim czuje. Permanentne piegi miały być spełnieniem jej marzenia i wszystko wskazuje na to, że prezenterka jest bardzo zadowolona ze swojej decyzji.
Szczególnie wymowne jest to, że Smaszcz już myśli o kolejnej wizycie. Jak wynika z wpisu Klaudii, spotkanie zostało zaplanowane za 6–7 tygodni. Wygląda więc na to, że pierwsza sesja była dopiero początkiem jej przygody z permanentnymi piegami.
Na reakcje internautów również nie trzeba było długo czekać. Pod nagraniem pojawiły się komentarze osób, którym nowy wygląd prezenterki zdecydowanie przypadł do gustu. Fani zwracali uwagę przede wszystkim na dziewczęcy i subtelny efekt:
Najważniejsze to spełniać swoje marzenia! Uroczo Pani wygląda;
Ślicznie i dziewczęco;
Super efekt.
Trudno zresztą nie zauważyć, że Smaszcz jest z rezultatu wyjątkowo zadowolona. Jej entuzjazm jest równie widoczny jak nowe piegi. Prezenterka od pewnego czasu konsekwentnie pokazuje, że po pięćdziesiątce również można eksperymentować z wyglądem i wybierać rozwiązania, które po prostu sprawiają przyjemność.
Nowa fryzura, doczepiane włosy i teraz permanentne piegi tworzą całkiem wyrazistą zmianę wizerunkową. Smaszcz najwyraźniej dobrze czuje się w tej odsłonie, a skoro kolejna wizyta jest już w planach, można przypuszczać, że na jednym urodowym eksperymencie się nie skończy.
Jedno jest pewne: Smaszcz spełniła swoje marzenie i nie zamierza szybko żegnać się z efektem.
