Poważny kryzys u Ibiszów. To działo się za zamkniętymi drzwiami
Krzysztof Ibisz i jego żona Joanna opowiedzieli o kryzysie, który pojawił się w ich małżeństwie po narodzinach pierwszego wspólnego dziecka. W rozmowie w podcaście „Bliżej. Czule o rodzicielstwie” prezenter wrócił do trudnego okresu w ich życiu. Małżonkowie przyznali, że rodzicielstwo wpłynęło na ich relację i zmusiło ich do zmierzenia się z nowymi wyzwaniami.
Narodziny dziecka przyniosły w ich domu wiele zmian. Codzienne obowiązki zaczęły zajmować coraz więcej miejsca, a małżonkowie musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z czasem dostrzegli, że sytuacja wymaga od nich większej uwagi. W podcaście zdecydowali się opowiedzieć o doświadczeniach, o których wcześniej nie mówili tak otwarcie. Ich relacja pokazuje, jak wymagającym etapem dla związku może być początek rodzicielstwa.
Krzysztof i Joanna Ibiszowie przeżyli kryzys po narodzinach dziecka
Małżonkowie przez długi czas nie opowiadali publicznie o wszystkich trudnościach, jakie pojawiły się w ich związku. W rozmowie w podcaście „Bliżej. Czule o rodzicielstwie” zdecydowali się jednak wrócić do okresu, który okazał się dla nich szczególnie wymagający.
Prezenter nie ukrywał, że narodziny pierwszego wspólnego dziecka mocno wpłynęły na ich relację. Wraz z nowymi obowiązkami pojawiły się wyzwania, z którymi para nie potrafiła od razu sobie poradzić. Ibisz opisał ten czas bardzo dosadnie:
Mieliśmy ogromne tąpnięcie przy pierwszym dziecku. Strasznie zawaliliśmy, jeżeli chodzi o nasze sprawy związkowe.
Pojawienie się dziecka zmieniło funkcjonowanie całej rodziny, a małżonkowie musieli na nowo odnaleźć się w swoich rolach. To doświadczenie, które zna wiele par. Dotychczasowy układ przestaje działać, a czas i energia zaczynają koncentrować się wokół potrzeb najmłodszego członka rodziny.
Joanna Ibisz również odniosła się do tego etapu. Zwróciła uwagę, że narodziny dziecka potrafią ujawnić problemy, które wcześniej pozostawały w tle:
Myślę, że jak się pojawia dziecko, to faktycznie (…) po prostu wszystko wychodzi.
W przypadku Ibiszów przełomowy okazał się moment, w którym dostrzegli, że ich relacja wymaga uwagi. Samo skupienie na wychowaniu dziecka nie wystarczało, by utrzymać równowagę w małżeństwie. Potrzebowali także przestrzeni na rozmowę o sobie, swoich emocjach i trudnościach.
Sprawdź także: Daniel Martyniuk zabrany przez policję. Wyszło na jaw, czego się dopuścił
Terapia par pomogła Krzysztofowi i Joannie Ibiszom zmierzyć się z problemami
Kiedy trudności zaczęły wpływać na ich małżeństwo, Krzysztof i Joanna Ibiszowie zdecydowali się poszukać wsparcia u specjalisty. Para skorzystała z terapii, która miała pomóc im uporządkować sprawy związane z relacją. Była to próba przyjrzenia się problemom z innej perspektywy i znalezienia sposobu na lepsze porozumienie.
Joanna Ibisz opowiedziała w podcaście „Bliżej. Czule o rodzicielstwie”:
Jak przestaliśmy chodzić, to musiałam wykonać większą pracę nad sobą, która pozwoliłaby mi — bez niczyjej pomocy, takiej jak w gabinecie terapeutycznym — skonfrontować te sytuacje. I wbrew pozorom wyszło nam to na dobre – przyznała żona prezentera.
Zakończenie terapii nie oznaczało rezygnacji z pracy nad małżeństwem. Przeciwnie, Joanna podkreśliła, że musiała zmierzyć się z określonymi problemami na własną rękę.
Ich doświadczenia pokazują, że w relacji istotne jest rozpoznanie momentu, w którym dotychczasowe metody przestają działać. Próba utrzymania wcześniejszego porządku za wszelką cenę może prowadzić do narastania frustracji. Zmiana wymaga natomiast przyjrzenia się codziennym zachowaniom, oczekiwaniom i temu, jak obie strony rozumieją swoje obowiązki.
Sprawdź także: Młodszy syn Nawrockiego ujawnił prawdę o kłótniach z ojcem. Szczere wyznanie nastolatka
Rodzinne dni u Ibiszów. Tak dzielą się opieką nad dziećmi
Jedną ze zmian, które wprowadzili Krzysztof i Joanna Ibiszowie, jest organizowanie tak zwanych rodzinnych dni. Rozwiązanie ma ułatwiać im dzielenie się opieką nad dziećmi i ograniczać poczucie, że ciężar codziennych obowiązków spoczywa przede wszystkim na jednej osobie. To praktyczny element ich nowego podejścia do życia rodzinnego. Joanna Ibisz zaznaczyła, że osiągnięcie takiego stanu zajęło im sporo czasu. W rozmowie podkreśliła:
Po czterech latach prób udało nam się dojść do tego momentu (…). Trwa od niedawna i faktycznie jest bardzo fajnym momentem.
Rodzinne dni mogą wydawać się prostym pomysłem, ale ich znaczenie zależy od tego, jak funkcjonują w praktyce. W rodzinie z małymi dziećmi codzienny harmonogram często podporządkowany jest karmieniu, opiece, wizytom lekarskim i innym obowiązkom. Do tego dochodzą praca zawodowa oraz potrzeba odpoczynku. Ustalenie zasad, które uwzględniają możliwości obojga rodziców, może więc ułatwić organizację dnia i zmniejszyć napięcia.
Krzysztof Ibisz wychowuje czworo dzieci. Dwóch starszych synów ma z poprzednich związków, natomiast z Joanną doczekał się syna Borysa i córki Heleny. Wspólne ustalenia mogą mieć wpływ zarówno na codzienną organizację, jak i na atmosferę w rodzinie.