Skandaliczne, ile Szcześniak dostał za "Dumkę na dwa serca". Wyszło na jaw po latach
Gdy w 1999 roku na ekrany kin wchodziła superprodukcja Jerzego Hoffmana „Ogniem i mieczem”, cała Polska śpiewała jedną melodię. Przejmujący utwór, który do dziś wywołuje gęsią skórkę, stał się symbolem tamtej epoki. Tyle zarobił na "Dumce na dwa serca". Podał konkretną kwotę, a jej wysokość potrafi zaskoczyć nawet największych optymistów wierzących w bajeczne bogactwa gwiazd estrady. Choć mogłoby się wydawać, że tak gigantyczny sukces gwarantuje finansowe eldorado, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej przyziemna.
"Dumka na dwa serca"
Mietek Szcześniak, obdarzony jednym z najpiękniejszych i najbardziej aksamitnych głosów w historii polskiej muzyki rozrywkowej, stworzył wraz z genialną Edytą Górniak duet absolutnie ikoniczny. Słuchacze do dziś pamiętają towarzyszące premierze wielkie emocje.
Co ciekawe, historia tej kompozycji Jacka Cygana i Krzesimira Dębskiego mogła potoczyć się zupełnie inaczej, ponieważ pierwotnie miała ją wykonać Izabella Scorupco, czyli filmowa Helena. Ostatecznie jednak to Szcześniak i Górniak tchnęli w nią tę niezwykłą, romantyczną głębię.
"Oszukali mnie"
Po latach ceniony wokalista zdecydował się na szczere wyznanie w rozmowie z portalem Plejada, odsłaniając kulisy rodzimego show-biznesu. Ile zatem realnie wpłynęło na konto artysty za utwór wszech czasów?
Za samo profesjonalne nagranie piosenki, realizację wielkiego teledysku oraz całą późniejszą, niezwykle intensywną akcję promocyjną otrzymał dokładnie cztery tysiące trzysta złotych na rękę.
Nie milionów, jak mogłaby sugerować skala popularności dzieła. Jak do tego doszło? Muzyk przyznał, że dał się podejść silniejszym graczom, ale ma pretensje tylko do siebie. W tamtym okresie jego uwaga była całkowicie pochłonięta pracą nad autorskim albumem „Spoza nas”.
Szcześniak wspomina pracę nad teledyskiem
Przedstawiciele branży skutecznie przekonali go, że muzyka filmowa w Polsce po prostu się nie sprzedaje. W ramach rekompensaty obiecano mu, że wytwórnia sfinansuje teledysk promujący jego nową, solową płytę. Szcześniak opowiedział tę historię z ważnego powodu. Chciał uświadomić młodym artystom, że mechanizmy wielkich korporacji bywają bezwzględne. Bez owijania w bawełnę dodał, że w tamtych czasach twórcy byli po prostu dojeni przez firmy fonograficzne, znajdując się na samym końcu finansowego łańcucha pokarmowego.
Miłośnicy talentu obojga wokalistów przez lata marzyli, by artyści ponowili tę owocną współpracę. Czy kiedykolwiek mieli taki plan? Okazuje się, że w pewnym momencie pojawił się mglisty pomysł na kolejny wspólny projekt, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Sprawa została odłożona na bok, a każde z nich konsekwentnie idzie dziś własną, niezależną drogą artystyczną.