Spacer z dzieckiem, a później? Daniel Martyniuk znowu się odpalił. Krzyczał do kamery
Świat współczesnych mediów społecznościowych bywa niezwykle nieprzewidywalny, jednak w wydaniu Daniela Martyniuka przypomina raczej szaloną kolejkę górską w kolorowym wesołym miasteczku.
Niestabilne nastroje u jedynaka króla disco polo to już niemal internetowa tradycja. Syn Danuty i Zenona po raz kolejny zdołał zaskoczyć czujność swoich licznych obserwatorów na Instagramie, serwując im skrajny emocjonalny rollercoaster. Daniel od lat dzierży przecież tytuł najbardziej niepokornego potomka w rodzimym show-biznesie, a bogata lista jego medialnych wybryków jest doprawdy imponująca. Publiczne kłótnie z najbliższymi, nieoczekiwane awantury w hotelach czy samolotach sprawiły, iż internauci zdążyli przyzwyczaić się do jego nieprzewidywalności.
Udział w reality show
Promykiem nadziei na wizerunkowy reset miał być jego niedawny udział w popularnym programie stacji TTV pod tytułem „Nasi w mundurach”. Format, którego emisję zaplanowano na jesień, miał stanowić dla Daniela nie tylko wymagający test charakteru, ale i symboliczne odcięcie od dawnych grzeszków.
Telewizyjny rygor, twarda wojskowa dyscyplina oraz wyczerpujące tory przeszkód wydawały się idealną okazją, by pokazać pełną dojrzałość. Jak się jednak okazuje, ekranowa musztra chyba na niewiele się zdała. Wystarczyła zaledwie chwila swobody po powrocie z nagrywek reality show, by jego dawne nawyki wróciły na profil w mediach społecznościowych z podwójną siłą.

Daniel Martyniuk znowu szaleje
Skrajności prezentowane przez Daniela potrafią przyprawić o prawdziwy zawrót głowy nawet najcierpliwszych sympatyków. Tym razem młody Martyniuk z dumą zaprezentował obserwatorom ocieplające wizerunek relacje z malutkim synem Florianem. Sielankowy, rodzinny klimat ulotnił się jednak w mgnieniu oka.
Chwilę po publikacji tak spokojnych, uroczych i rodzicielskich ujęć, na instagramowym profilu Daniela doszło do nagłego, drastycznego zwrotu akcji. Celebryta krzyczał coś do kamery, a następnie uraczył internautów krótkim nagraniem, na którym bezceremonialnie serwuje w stronę obiektywu środkowy palec.
37-latek nie wróci do normalności?
Nadążacie jeszcze za nim? Trudno nie zadać sobie tego pytania, obserwując tę zadziwiającą dynamikę nastrojów. Choć bliscy i fani raz po raz łudzą się, że 37-latek w końcu dojrzeje i odnajdzie upragniony spokój, jedynak Danuty i Zenona co rusz udowadnia, że tzw. życiowa stabilizacja to pojęcie całkowicie mu obce.
Pozostaje jedynie trzymać kciuki, by ojcowskie obowiązki z czasem wygrały z impulsywną naturą. Cyfrowy świat wybacza wiele, lecz prawdziwa dojrzałość to znacznie ciekawsza życiowa rola na przyszłość.
