Śmierć legendarnego aktora na pielgrzymce na Jasną Górę. Ciało znaleziono w tragicznym stanie
Tragiczne wydarzenia przerwały tegoroczną Góralską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę. Znaleziono ciało aktora, którego widzowie doskonale kojarzą m.in. z roli w “07 zgłoś się”.
Początkowo informacje dotyczące śmierci Henryka Gęsikowskiego były bardzo ograniczone. Z czasem śledczy i media zaczęli ujawniać kolejne ustalenia dotyczące jego ostatnich dni oraz okoliczności tragedii. Okazało się, że aktor przebywał na Podhalu i planował udział w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Nowe fakty rzuciły zupełnie inne światło na wydarzenia poprzedzające jego śmierć.
Nie żyje Henryk Gęsikowski. Świat filmowy w szoku
Informacja o śmierci Henryka Gęsikowskiego poruszyła ludzi związanych z teatrem, telewizją i szczecińską kulturą. Aktor miał 74 lata i przez ponad pół wieku był obecny na scenie, w radiu oraz w filmie. Najszersza publiczność kojarzyła go z serialem „07 zgłoś się”, ale jego dorobek był znacznie szerszy: współtworzył lokalne życie artystyczne, reżyserował i był związany z Teatrem Otwartym. Wspominano go przede wszystkim jako człowieka pracy, a nie tylko rozpoznawalną twarz z ekranu.
Na tym etapie najważniejsze były jednak nie wspomnienia, ale pytania o okoliczności śmierci. Z podanych informacji wynika, że Gęsikowski przebywał w Czerwiennem, gdzie zapisał się na Góralską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę. To właśnie tam doszło do tragedii. Uczestnicy pielgrzymki zorientowali się, że jeden z pątników nie dołączył do grupy, a uwagę duchownych zwróciły pozostawione na balkonie buty należące do mężczyzny. Po wejściu do pokoju odkryto ciało aktora. Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu potwierdziła później, że zmarłym był Henryk Gęsikowski.
Henryk Gęsikowski zmarł na pielgrzymce
Według relacji cytowanych przez media, pierwsze sygnały niepokoju pojawiły się wtedy, gdy ktoś zauważył, że jeden z pielgrzymów nie stawił się na zbiórce. To skłoniło duchownych z parafii Matki Boskiej Częstochowskiej do sprawdzenia, co się stało. Sprawa szybko nabrała powagi, bo w pokoju odnaleziono zmarłego mężczyznę. Dopiero później potwierdzono jego tożsamość. Wcześniej nie było wiadomo, że aktor planował udział w pielgrzymce, dlatego ta informacja zaskoczyła wiele osób i zmieniła sposób, w jaki zaczęto odtwarzać ostatnie dni artysty.
Zmarły mężczyzna przyjechał do Czerwiennego tydzień wcześniej. Przez internet zapisał się na Góralską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę. Pątnicy wyruszyli z Bachledówki 22 lipca. 74-latek najprawdopodobniej zmarł w nocy poprzedzającej tę datę — podał serwis 24tp.pl.
Ważne jest też to, że na obecnym etapie śledztwa nie pojawiły się dowody wskazujące na udział osób trzecich. Policja zaznaczyła, że najbardziej prawdopodobne jest wykluczenie działania innych osób, ale ostateczne ustalenia mają zależeć od sekcji zwłok i kolejnych czynności procesowych. Serwis 24tp.pl opisał przebieg wydarzeń, a później potwierdzenie tożsamości zmarłego podała również prokuratura. To właśnie te ustalenia porządkują dziś podstawowy obraz sprawy: aktor zmarł podczas pobytu na pielgrzymce, a śledczy badają już tylko szczegóły tego, co dokładnie wydarzyło się w jego pokoju.
Okazuje się, że jakaś lista była, z tym że ludzie zapisywali się zarówno ustnie, jak i przez internet. Nie wiemy do końca, czy były na niej również osoby zapisane przez internet. Policja ustaliła już, kto pełnił funkcję kierownika tej wycieczki. Będzie on przesłuchiwany, postaramy się uzyskać tę listę i rozpytać innych uczestników, czy znali tego pana i czy cokolwiek wiedzą na temat jego pobytu na Bachledówce. — podsumował prok. Tętnowski w rozmowie z o2.
Prokuratura potwierdziła przyczyny zgonu
Jak przekazał prok. Jacek Tętnowski z Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu, wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że do zgonu doszło z przyczyn naturalnych. Jednocześnie śledczy podkreślają, że sprawa nadal wymaga czynności sprawdzających, bo ciało było w stanie znacznego rozkładu. Z tego powodu potrzebne są dokładniejsze badania, które mają doprecyzować okoliczności śmierci i zamknąć najważniejsze wątki proceduralne.
Dziennikarze ustalili też, że Henryk Gęsikowski zmarł kilka dni wcześniej, zanim odnaleziono jego ciało. Teraz śledczy chcą przesłuchać uczestników i organizatorów pielgrzymki, bo niejasne pozostaje to, dlaczego przez dłuższy czas nikt nie zauważył braku jednego z pątników. Na dziś to właśnie ten element budzi największe pytania organizacyjne, nie sama przyczyna zgonu. Dla środowiska artystycznego pozostaje natomiast fakt najważniejszy: odszedł aktor mocno związany ze Szczecinem, twórca inicjatyw kulturalnych i człowiek, którego pamiętano nie tylko z jednej roli, ale z całej wieloletniej obecności na scenie.