Szokujące słowa ekspertki po Eurowizji. "Wyzywali naszą reprezentantkę od..."
Podczas finału Eurowizji 2026 polskie jury przyznało 12 punktów reprezentantowi Izraela, co wywołało szeroką falę komentarzy w Polsce i za granicą. Decyzja została skrytykowana przez część ekspertów i komentatorów, a TVP odniosło się do sprawy w oficjalnym oświadczeniu. Eurowizyjna ekspertka Maria Baładżanow stwierdziła, że jurorzy nie uwzględnili szerszego kontekstu sytuacji i zarzuciła im brak empatii.
Polskie jury Eurowizji 2026
Finał Eurowizji 2026 przyniósł Polsce nie tylko emocje związane z samym konkursem, ale przede wszystkim intensywną debatę wokół decyzji jurorskiej. Polskie jury przyznało maksymalną notę – 12 punktów – reprezentantowi Izraela. W realiach Eurowizji taki gest zawsze przyciąga uwagę, jednak tym razem reakcja była wyjątkowo gwałtowna.
Decyzja ta została odebrana w wielu środowiskach jako kontrowersyjna i wymagająca wyjaśnienia. Wkrótce po finale TVP opublikowało oświadczenie, w którym odniesiono się do sytuacji, starając się uspokoić narastające emocje i podkreślić formalny charakter procedur wyboru jurorów.
Jednocześnie w przestrzeni internetowej zaczęły pojawiać się wypowiedzi samych artystów i osób związanych z Eurowizją. Szczególną uwagę zwróciła reakcja Viki Gabor, która ujawniła, że w jej prywatnym rankingu utwór reprezentanta Izraela znalazł się na ostatnim miejscu spośród wszystkich ocenianych propozycji. W swoim komentarzu podkreśliła rozbieżność między indywidualnymi ocenami a finalnym uśrednionym wynikiem jurorów.
W sieci szybko zaczęły pojawiać się pytania o to, jak doszło do tak wysokiej oceny w polskim jury.

Maria Baładżanow o decyzji jury Eurowizji
Szczególnie mocny głos w sprawie zabrała ekspertka Eurowizyjna Maria Baładżanow, która w mediach społecznościowych wprost skrytykowała decyzję polskiego jury i sposób jej interpretacji. W swojej obszernej wypowiedzi odniosła się zarówno do samego głosowania, jak i do reakcji po finale.
Jak podkreśliła:
Myślę, że nikt nie podważa kompetencji jury wybranego przez TVP. Są to zdolni ludzie i muzycy lub działacze okołomuzyczni. Ostatnią rzeczą, która przychodzi mi na myśl, jest to, że jury zostało wybrane źle - bo tak nie jest. Jedyne, co mnie mierzi i wkurza, to to, że nikt z jurorów nie postanowił być człowiekiem.
W dalszej części swojej wypowiedzi zwróciła uwagę na brak refleksji nad konsekwencjami decyzji:
Nikt nie pomyślał, że postawienie Izraela wysoko w swoim rankingu (prywatnym, a później uśrednionym) sprawi, że wywoła to dramę. Nikt nie pomyślał, że bycie neutralnym i fair nie jest już w modzie i że może nie warto dawać punktów krajowi, który przez ponad tydzień wieszał psy na naszej reprezentantce.
Ekspertka odniosła się również do sytuacji w mediach zagranicznych, przywołując bardzo ostre reakcje:
Odbiorcy mediów izraelskich wyzywali naszą reprezentantkę od 's*k' (tak, mam screeny) i gnębili ją z góry do dołu, bo chciała zachować się miło, tylko nie wiedziała, jak to zrobić.
W jej ocenie problemem była nie tylko sama decyzja, ale brak empatii:
Dlaczego nikt z szanownego jury nie pomyślał, że może po prostu nie wypada w takiej sytuacji stawiać Izraela w top 5? (…) Jestem w stanie w miarę zaakceptować (bardzo 'w miarę') argumenty o tym, że jest to dobry utwór. Natomiast nie rozumiem każdej innej myśli - a raczej jej braku - która pojawiła się w głowach jurorów. Po prostu wstyd na całą Europę.
Baładżanow dodała również, że cała sytuacja miała dla niej wymiar osobisty:
Nie potrafiłam im spojrzeć w oczy, bo czułam się, jakby te 7 osób dało mi plaskacza w twarz - i wszystkim tym, którzy walczyli o to, żeby w kontekście Izraela nie było go w konkursie.
Na końcu podkreśliła odpowiedzialność jurorów:
Nie uważam, że jury było źle dobrane. Uważam, że zabrakło w tych ocenach jurorskich empatii i zrozumienia świata. I nie, nie jesteście osobami prywatnymi. Reprezentujecie nasz kraj.
Eurowizja 2026 – bojkoty i spadek oglądalności
W przypadku Eurowizji 2026 szczególne emocje wzbudził fakt, że część państw rozważała lub zdecydowała się na wycofanie z konkursu w związku z obecnością niektórych uczestników. Wśród krajów, które publicznie sygnalizowały brak udziału lub poważne wątpliwości co do uczestnictwa, w przestrzeni medialnej pojawiały się m.in. Irlandia, Holandia, Islandia, Słowenia oraz Hiszpania. Każde z tych państw przedstawiało własne uzasadnienia, jednak wspólnym mianownikiem była krytyka decyzji organizacyjnych dotyczących dopuszczenia określonych wykonawców oraz rosnące napięcia wokół politycznego tła konkursu.
Równolegle w debacie publicznej coraz częściej pojawiał się wątek spadku oglądalności. Tegoroczna edycja odnotowała wyraźnie niższe wyniki oglądalności w wielu krajach Europy. Jako jedną z przyczyn wskazywano rosnące zmęczenie widzów powtarzającymi się kontrowersjami, a także przekonanie części odbiorców, że konkurs coraz bardziej oddala się od swojej pierwotnej, czysto muzycznej formuły.
Z drugiej strony, organizatorzy konkursu od lat podkreślają, że Eurowizja powinna pozostawać neutralna i skupiona na artystycznym wymiarze występów. W oficjalnym przekazie Europejskiej Unii Nadawców konsekwentnie powtarza się stanowisko, że konkurs nie jest przestrzenią polityczną, a decyzje artystyczne i organizacyjne mają być oddzielone od bieżących konfliktów międzynarodowych. Jednak w praktyce, przy tak dużej skali wydarzenia i jego globalnej widowni, utrzymanie pełnej neutralności okazuje się coraz trudniejsze.

