Eurowizja 2026. Tak głosowali widzowie z Polski. Ujawniono wyniki
Polskie jury w finale Eurowizji wywołało spore poruszenie, przyznając maksymalną liczbę punktów reprezentacji Izraela. Decyzja ekspertów wyraźnie odbiegała od tego, jak głosowała polska publiczność, co od razu stało się źródłem dyskusji. Różnica między oceną jury a głosami widzów pokazuje, jak bardzo odmienne potrafią być muzyczne gusta w tym samym kraju.
Jury postawiło na Noama Bettana - polacy zagrzmieli
Wokół wyników Eurowizji 2026 zrobiło się głośno zaraz po ogłoszeniu decyzji polskiego jury. Ola Budka przekazała, że maksymalną liczbę punktów otrzymał Noam Bettan, reprezentant Izraela. Ta informacja natychmiast rozpaliła dyskusję w sieci, bo część internautów uznała ten wybór za bardzo kontrowersyjny.
Emocje nie wzięły się znikąd. W komentarzach pojawiły się głosy, że Izrael powinien zostać wykluczony z konkursu ze względu na działania w Strefie Gazy i udział w konflikcie na Bliskim Wschodzie. To właśnie ten wątek zdominował rozmowę o polskim werdykcie, a nie sama muzyka.
Z punktu widzenia liczb sprawa była jednak jasna: jury wskazało na Izrael i przyznało mu najwyższą notę. Właśnie ten fakt stał się punktem wyjścia do całej dalszej dyskusji o tym, jak różnie potrafią rozjechać się oceny jury i publiczności. To nie pierwszy raz, gdy wyniki Eurowizji dzielą widzów — ale tym razem spór wybuchł szczególnie szybko.

Widzowie z Polski wybrali Ukrainę
W głosowaniu SMS polscy widzowie mieli zupełnie innego faworyta niż jury. Izrael dostał od nich tylko 2 punkty, a najwyżej oceniona została Ukraina, która zgarnęła pełną pulę, czyli 12 punktów. Już sam ten układ pokazuje, że publiczność patrzyła na konkurs inaczej niż osoby zasiadające w jury.
Za Ukrainą znalazła się Rumunia z 10 punktami, a dalej Mołdawia z 8 punktami. Bułgaria otrzymała 7 punktów, Finlandia 6, Australia 5, Czechy 4, a Dania 3. Rozkład głosów był więc dość wyraźny i nie zostawiał wiele miejsca na interpretacje: polska publiczność miała własny typ od początku do końca.
Najmniej punktów od widzów z Polski trafiło do Serbii — tylko 1 punkt. Ten szczegół dobrze pokazuje, że w głosowaniu SMS liczyły się konkretne sympatie, a nie układ jurorów czy polityczne napięcia wokół konkursu. Publiczność postawiła na utwór, który po prostu najbardziej do niej trafił.
Alicja Szemplińska zebrała punkty za granicą
Jeśli chodzi o Alicję Szemplińską i utwór „Pray”, to jury oceniło jej występ wysoko. Polska reprezentantka zdobyła łącznie 133 punkty, a po maksymalne 12 punktów sięgnęły dla niej jurorskie składy z Niemiec, Belgii, Mołdawii i Austrii. To był wyraźny sygnał, że za granicą jej propozycja została odebrana bardzo serio.
W głosowaniu SMS wsparcie było już bardziej rozproszone. Z Wielkiej Brytanii przyszło 5 punktów, z Niemiec 4, z Litwy 3, a z Szwecji i Włoch po 2 punkty. Reszta świata dorzuciła na konto Polski jeszcze 1 punkt. Wynik nie był więc spektakularny, ale pozwolił utrzymać solidną pozycję w klasyfikacji.
Sama różnica między oceną jury a głosami publiczności jest tu największym tematem. Jury doceniło „Pray” mocniej niż widzowie, ale i tak Polska nie mogła liczyć na jednolity odzew z każdej strony. W praktyce to właśnie taki układ najczęściej porządkuje finał Eurowizji: jedno głosowanie daje prestiż, drugie pokazuje, co naprawdę podoba się odbiorcom.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI