Tak zmieniła się Maja Chwalińska na przestrzeni lat. Jak wyglądała jako 14-latka? To wideo jest hitem
Maja Chwalińska sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując w ćwierćfinale Rolanda Garrosa Rosjankę Annę Kalinską i rozpalając wyobraźnię polskich kibiców. 24-letnia tenisistka jest o krok od kolejnego wielkiego sukcesu, a jej znakomita forma sprawia, że coraz częściej mówi się o niej jako o największym objawieniu turnieju. Jeszcze kilka lat temu niewielu stawiało na taki scenariusz — dziś jej metamorfoza i sportowy rozwój budzą ogromne zainteresowanie.
Chwalińska robi sensację w Paryżu
Maja Chwalińska weszła w turniej Roland Garros 2026 od kwalifikacji i od początku grała bez kalkulacji. Trzy mecze w eliminacjach nie były formalnością, ale kolejnym etapem budowania pozycji w drabince. Każdy set w kwalifikacjach oznaczał utrzymanie tempa i wejście w turniej główny bez większych wątpliwości. W Paryżu nie było mowy o przypadkowym awansie, tylko o serii wykonanych zadań, które otworzyły drogę dalej.
Po kwalifikacjach zaczęła się część, która przyciągnęła uwagę kibiców. Na jej drodze stanęły kolejno Qinwen Zheng, Elise Mertens i Maria Sakkari. Każde z tych spotkań miało inny rytm, ale wspólny mianownik był jeden — Chwalińska potrafiła utrzymać intensywność wymian i nie oddawała inicjatywy w kluczowych momentach. W turnieju nie było „przypadkowych” zwycięstw, tylko konsekwentne domykanie gemów przy presji rywalek z wyższych miejsc w rankingu.
W czwartej rundzie pojawił się mecz na korcie Philippe-Chatrier przeciwko Diane Parry. Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3, 6:2, a obraz gry był prosty: kontrola tempa i brak reakcji na próby przejęcia inicjatywy przez gospodynię. W tym momencie stało się jasne, że Chwalińska nie zatrzymała się na pojedynczych niespodziankach. Awans do kolejnej fazy był efektem powtarzalnego schematu gry, który działał przez cały turniej.

Kalinska zatrzymuje Polkę w ćwierćfinale
Ćwierćfinał z Anną Kalinską rozpoczął się w warunkach, które od razu wymuszały koncentrację. Wiatr w Paryżu nie ułatwiał gry, a pierwszy gem przy serwisie Chwalińskiej pokazał, że każdy punkt będzie miał znaczenie. Prowadzenie 40-15 nie zostało utrzymane, a rywalka doprowadziła do równowagi i przełamania. Reakcja była natychmiastowa — Chwalińska odpowiedziała przy returnie i odrobiła stratę, wykorzystując moment zawahania przeciwniczki.
W kolejnych minutach mecz przeszedł w serię wyrównanych wymian. Przy stanie 40-40 Polka kilkukrotnie przejmowała inicjatywę, a kluczowy fragment pierwszego seta to akcja, w której świetna antycypacja pozwoliła jej odczytać kierunek zagrania Kalinskiej i zakończyć gema przełamaniem. Rosjanka odpowiadała jednak stabilniejszym serwisem i mniejszą liczbą błędów w dłuższych wymianach, co stopniowo przesuwało balans meczu na jej stronę.
Z czasem Kalinska zaczęła wykorzystywać każdą krótszą piłkę i przejmowała inicjatywę szybciej niż na początku spotkania. W warunkach wietrznych łatwiej było o serię punktów po stronie bardziej konsekwentnej zawodniczki. Polka utrzymywała intensywność, ale kolejne gemy coraz częściej kończyły się po stronie Rosjanki, która domknęła mecz i awansowała dalej.
Chwalińska od juniorki do WTA 125
Maja Ewa Chwalińska (ur. 11 października 2001 w Miechowie) zaczęła grać w tenisa w wieku 7 lat. Pierwsze lata spędziła w sekcji w Dąbrowie Górniczej, gdzie rozwijała się pod okiem trenera Pawła Kałuży. Wczesne sukcesy przyszły szybko — już jako juniorka zdobywała medale mistrzostw Europy, w tym złoto w deblu z Igą Świątek.
W 2019 roku wygrała pierwszy turniej ITF w Bytomiu i zadebiutowała w reprezentacji w Pucharze Federacji. W 2021 roku ogłosiła przerwę od gry z powodów zdrowotnych, mówiąc o problemach depresyjnych. Po kilku miesiącach wróciła do rywalizacji i stopniowo odbudowywała ranking, wracając do regularnych startów w ITF i WTA 125.
Końcówka 2024 i początek 2025 przyniosły tytuły w cyklu WTA 125 oraz awans w rankingu po występie w Australian Open. W 2026 roku przeszła kwalifikacje Roland Garros, pokonując m.in. Alice Rame, Carole Monnet i Suzan Lamens. Wejście do turnieju głównego było kolejnym etapem, który otworzył jej drogę do największego jak dotąd występu w Paryżu.
Teraz o Chwalińskiej jest wyjątkowo głośno, a mediach pojawiają się kolejne nagrania sprzed lat, ukazujące polską sportsmenkę. Jedno z nich wywołało ogromne emocje wśród fanów. Tak wyglądała lata temu:



KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI