Ujawnili ukrywaną prawdę o powrocie Harry'ego i Meghan do Anglii. Pakowali się w pośpiechu
Książę Harry i Meghan Markle w pośpiechu opuścili Stany Zjednoczone i wrócili do Wielkiej Brytanii. Jak ustalił brytyjski dziennik „The Sun”, decyzja o przeprowadzce była tak nagła, że para nie zdążyła nawet uprzedzić szkół, do których uczęszczały ich dzieci. Gazeta ujawniła szczegóły dotyczące okoliczności wyjazdu książęcej pary z USA.
Książę Harry i Meghan Markle planują powrót do Wielkiej Brytanii. Para opuściła kraj w 2020 roku, rozpoczynając nowe życie w Kalifornii. Teraz małżonkowie ponownie chcą zamieszkać w ojczyźnie Harry’ego.
Harry i Meghan wracaja do Wielkiej Brytanii
Książę Harry i Meghan Markle niespodziewanie wrócili do Wielkiej Brytanii. Para, która od 2020 roku mieszkała w Kalifornii, miała podjąć decyzję o wyprowadzce niemal z dnia na dzień. Jak wynika z informacji „The Sun”, wszystko wydarzyło się tak szybko, że o zmianie miejsca zamieszkania nie zostały wcześniej poinformowane nawet szkoły, do których uczęszczały dzieci pary, książę Archie i księżna Lillibet.
Według rozmówców brytyjskiego tabloidu szkoła Archiego miała dowiedzieć się o wyjeździe Harry’ego i Meghan dopiero z mediów. Nie jest to jedyny wątek dotyczący relacji rodziny ze szkołą. „The Sun” podaje, że już wcześniej miało dochodzić do napięć, a jednym z powodów byli uzbrojeni ochroniarze towarzyszący dzieciom podczas odprowadzania ich do placówki.
Harry i Meghan mieli przekonywać, że taka ochrona jest konieczna ze względów bezpieczeństwa. Para wskazywała również, że ich dzieci nie były jedynymi uczniami, którym zapewniano ochronę. Mimo to obecność uzbrojonych pracowników ochrony miała być dla szkoły problemem.
Zobacz także: Małgorzata Socha potwierdziła plotki i pokazała brzuszek. Cała Polska gratuluje
Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii. Sąsiedzi nie znali powodów
Nagły wyjazd miał zaskoczyć także sąsiadów pary w Kalifornii. W rozmowie z „The Sun” mieli przyznać, że nie wiedzieli, dlaczego Harry i Meghan zdecydowali się tak szybko opuścić Stany Zjednoczone. Informacje o powrocie do Wielkiej Brytanii miały być dla nich zaskoczeniem.
Sytuację dodatkowo komplikuje kwestia domu, który para pozostawiła w Kalifornii. Nie wiadomo, czy Harry i Meghan zamierzają go zatrzymać, czy zdecydują się na sprzedaż. Według informacji przywoływanych przez „The Sun” nieruchomość może być warta około 30 mln funtów. Na razie nie ma jednak informacji, jaka dokładnie będzie przyszłość posiadłości.
Jednym z tematów, który zwrócił uwagę sąsiadów, jest również znajdujące się na terenie domu oczko wodne z karpiami koi. Ryby wymagają regularnej opieki, dlatego po wyjeździe pary pojawiły się pytania o to, kto zajmuje się nimi pod nieobecność właścicieli.
Zobacz także: To z nim Michał Szpak żyje od lat. Skrywana tajemnica ujrzała światło dzienne
Z tym muszą sie mierzyć sąsiedzi
Według sąsiadów problemem mogło być przede wszystkim zapewnienie rybom codziennej opieki. „The Sun” zwraca uwagę, że karpie koi wymagają regularnego karmienia, a ich utrzymanie wiąże się ze sporymi kosztami. Szczególne znaczenie ma także działanie filtra odpowiadającego za odpowiednie warunki w oczku wodnym. Gazeta podaje, że awaria filtra może doprowadzić do śmierci ryb w bardzo krótkim czasie. To właśnie dlatego sąsiedzi mieli zwracać uwagę na sytuację po nagłym wyjeździe Harry’ego i Meghan. Nie oznacza to jednak, że zwierzęta rzeczywiście zostały bez opieki.
Według źródeł bliskich parze, na które powołuje się „The Sun”, Harry i Meghan przed wyjazdem zadbali o odpowiednią opiekę nad karpiami koi. Tym samym kwestia ryb miała zostać rozwiązana jeszcze przed opuszczeniem Kalifornii. Na razie nie wiadomo, czy powrót do Wielkiej Brytanii oznacza dla pary również definitywne rozstanie z amerykańską posiadłością. Harry i Meghan nie podjęli publicznie decyzji w sprawie dalszych losów domu, którego wartość szacowana jest na około 30 mln funtów.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert