Książę Harry i Meghan wściekli na króla. Tego się nie spodziewali
Książę Harry i Meghan Markle niedawno wrócili wraz z dziećmi do Wielkiej Brytanii po sześciu latach życia w Stanach Zjednoczonych. Teraz król Karol III polecił oficjalnie przypomnieć brytyjskim instytucjom, jaki status ma para po przeprowadzce na Wyspy. Sussexowie pozostają niepracującymi członkami rodziny królewskiej, a ich działalność ma charakter prywatny. Harry i Meghan byli zaskoczeni tym, w jaki sposób Pałac Buckingham przekazał tę informację.
Powrót Sussexów do Wielkiej Brytanii od początku wywoływał pytania o ich przyszłe relacje z monarchią. Harry i Meghan zrezygnowali z pełnienia oficjalnych obowiązków królewskich w 2020 roku i od tamtej pory budowali własne życie poza strukturami Pałacu Buckingham. Przeprowadzka z Kalifornii nie oznacza jednak powrotu do ich dawnych ról. Pałac postanowił więc jasno określić zasady, które mają obowiązywać po ponownym osiedleniu się pary na Wyspach. Okoliczności przekazania tych wytycznych sprawiły jednak, że po stronie Sussexów pojawiło się zaskoczenie i zastrzeżenia.
Książę Harry i Meghan Markle wrócili do Wielkiej Brytanii po sześciu latach
26 sierpnia prywatny samolot z księciem Harrym, Meghan Markle oraz ich dziećmi wylądował w Birmingham. Tym samym zakończył się trwający sześć lat etap życia Sussexów w Stanach Zjednoczonych. Para opuściła Wielką Brytanię w 2020 roku, rezygnując wcześniej z obowiązków starszych rangą, pracujących członków rodziny królewskiej. Najpierw przeniosła się do Kanady, a później osiadła w Kalifornii.
Powrót na Wyspy oznacza więc dużą zmianę dla całej czwórki. Archie i Lilibet mają rozpocząć naukę w brytyjskich szkołach, a rodzina zamieszkała poza Londynem. Dzieci Sussexów przez większość życia wychowywały się w Stanach Zjednoczonych, z dala od codziennego funkcjonowania brytyjskiej monarchii. Teraz po raz pierwszy mają na stałe znaleźć się znacznie bliżej królewskich krewnych. Sama przeprowadzka od początku była obserwowana przez brytyjską prasę również ze względu na relacje Harry'ego z rodziną. Od czasu wyjazdu księcia i Meghan do Ameryki doszło do szeregu publicznych napięć. Sussexowie udzielili głośnego wywiadu Oprah Winfrey, powstał serial dokumentalny o ich życiu, a Harry wydał autobiografię, w której szczegółowo opisał swoje doświadczenia związane z monarchią i relacjami z bliskimi.
Powrót do Wielkiej Brytanii nie oznacza jednak automatycznego powrotu do sytuacji sprzed 2020 roku. Harry i Meghan od sześciu lat nie wykonują oficjalnych obowiązków w imieniu monarchy. Zgodnie z ustaleniami zawartymi po ich odejściu nie posługują się również formami „Jego Królewska Wysokość” i „Jej Królewska Wysokość” w działalności publicznej.
Jednocześnie przez lata zbudowali własną działalność poza strukturami monarchii. Podpisywali umowy komercyjne, angażowali się w produkcje medialne i rozwijali własne projekty. Meghan zajęła się także przedsięwzięciami biznesowymi, a Harry pozostał zaangażowany między innymi w inicjatywy charytatywne i Invictus Games.
Po powrocie do kraju pojawiło się więc podstawowe pytanie: jak Sussexowie mają funkcjonować w Wielkiej Brytanii, skoro z jednej strony pozostają jednymi z najbardziej rozpoznawalnych członków rodziny królewskiej, a z drugiej od lat nie reprezentują już Korony? Pałac Buckingham postanowił bardzo szybko udzielić na nie formalnej odpowiedzi.
Zobacz także: Ewelina Gralak: kim jest nowa jurorka Top Model? Wiek, kariera, partner, życie prywatne

Król Karol III wydał jasne wytyczne w sprawie Harry'ego i Meghan
7 września do przedstawicieli brytyjskich władz, wojska i innych urzędników trafiło pismo przygotowane przez Lorda Szambelana na polecenie króla Karola III. Dokument miał rozwiać ewentualne wątpliwości dotyczące statusu Harry'ego i Meghan po ich przeprowadzce do Wielkiej Brytanii.
Stanowisko Pałacu Buckingham okazało się jednoznaczne. Powrót Sussexów na Wyspy nie zmienia ustaleń zawartych w 2020 roku. Harry i Meghan nadal nie są pracującymi członkami rodziny królewskiej i nie wracają do wykonywania oficjalnych obowiązków w imieniu monarchy. Ich działalność charytatywna oraz komercyjna pozostaje prywatną aktywnością, niezwiązaną z reprezentowaniem Korony.
Pałac przypomniał również o zasadach dotyczących tytulatury. Sussexowie zachowali tytuły księcia i księżnej Sussex, jednak formy „Jego Królewska Wysokość” i „Jej Królewska Wysokość” pozostają nieużywane zgodnie z wcześniejszym porozumieniem.
W piśmie znalazło się jednak sformułowanie, które szczególnie zwróciło uwagę otoczenia pary. Pozycję Harry'ego i Meghan określono jako zbliżoną do sytuacji „prywatnych obywateli z interesami komercyjnymi i charytatywnymi”. W praktyce oznacza to wyraźne oddzielenie prywatnego życia syna króla i jego żony od instytucjonalnej działalności monarchii.
Według oficjalnego przekazu dokument miał przede wszystkim zapobiec niejasnościom. Po powrocie Sussexów mogły pojawiać się pytania dotyczące tego, w jakim charakterze uczestniczą w wydarzeniach, prowadzą działalność dobroczynną czy spotykają się z przedstawicielami instytucji państwowych. Formalne przypomnienie zasad miało stworzyć jasną granicę między ich aktywnością a obowiązkami osób reprezentujących króla.
Pałac nie pozostawił także wątpliwości, że kwestia ochrony pary jest odrębną sprawą. Decyzje dotyczące bezpieczeństwa nie należą bezpośrednio do króla, lecz do odpowiednich brytyjskich organów. To właśnie ten element całej historii może mieć szczególne znaczenie dla Harry'ego, który od lat zabiega o odpowiedni poziom ochrony podczas pobytu w ojczyźnie.
Zobacz także: Jackowski z ważną wizją. Ostrzega wszystkich Polaków
Harry i Meghan zaskoczeni ruchem króla. Poszło o „prywatnych obywateli”
Największe emocje wywołała jednak nie sama treść dokumentu, lecz okoliczności jego przekazania. Według informacji pochodzących z otoczenia Sussexów para została poinformowana o piśmie bardzo krótko przed jego udostępnieniem mediom. Według „The Washington Post” przedstawiciele Sussexów otrzymali kopię pisma godzinę i 12 minut przed przekazaniem go mediom. Osoba znająca przebieg wydarzeń twierdziła, że Harry dowiedział się o sprawie bezpośrednio zaledwie kilka minut przed publikacją. To właśnie brak czasu na odniesienie się do zapisów miał szczególnie zaskoczyć parę.
Źródła cytowane przez brytyjską prasę wskazują na zastrzeżenia wobec określenia Sussexów mianem „prywatnych obywateli”. Otoczenie Harry'ego przekonuje, że para wolałaby określenie „osoby publiczne”. Ma przy tym podkreślać, że Harry na poziomie osobistym nadal pozostaje synem króla i członkiem rodziny królewskiej, nawet jeśli nie wykonuje obowiązków na rzecz Korony i nie korzysta z publicznego finansowania działalności. To rozróżnienie może wydawać się semantyczne, ale w obecnej sytuacji Sussexów ma znaczenie praktyczne. Harry od dawna wskazuje na zagrożenia wynikające z rozpoznawalności swojej rodziny. Jego spór dotyczący policyjnej ochrony w Wielkiej Brytanii trwa od lat, a po przeprowadzce kwestia bezpieczeństwa nabrała jeszcze większego znaczenia, ponieważ na Wyspach zamieszkały również jego dzieci.
W otoczeniu Sussexów pojawiły się sugestie, że sposób opisania ich statusu może mieć wpływ na debatę dotyczącą finansowanej przez państwo ochrony. Osoby bliskie Pałacowi Buckingham odrzucają jednak taką interpretację. Według nich list miał jedynie uporządkować zasady po powrocie pary i zapobiec sytuacji, w której działalność Harry'ego i Meghan mogłaby zostać pomylona z oficjalnymi obowiązkami królewskimi.
Powrót Harry'ego i Meghan do Wielkiej Brytanii miał zbliżyć ich geograficznie do rodziny królewskiej. Pierwsze tygodnie pokazują jednak, że sama przeprowadzka nie rozwiązuje sporów narastających przez ostatnie sześć lat.
