Wulgaryzmy w programie na żywo. "Wyciągniemy konsekwencje". Jest oświadczenie stacji
Nieocenzurowana wersja utworu „Scyzoryk” Liroya niespodziewanie zabrzmiała w niedzielnej audycji radiowej, wywołując natychmiastową reakcję prowadzących. Prezenterzy szybko przerwali emisję piosenki, jednak sytuacja nie pozostała bez echa. Do sprawy odniosła się dyrektorka stacji, Agnieszka Szydłowska, która zareagowała na nieoczekiwane zdarzenie. Incydent zwrócił uwagę na przebieg niedzielnego programu i decyzje podjęte przez redakcję.
Cenzura w mediach ma na celu dostosowanie publikowanych treści do obowiązujących norm i zasad. Szczególnie widoczna jest w przypadku wulgaryzmów, których obecność często podlega ścisłym ograniczeniom. W zależności od medium i jego regulaminu przekleństwa mogą być wyciszane, zastępowane innymi słowami lub oznaczane sygnałem dźwiękowym. Zasady te są szczególnie rygorystycznie przestrzegane w telewizji i radiu, zwłaszcza w programach dostępnych dla szerokiej publiczności. Czasem jednak może dojśc do błędu i zaniedbania.
Wpadka w Trójce. Agnieszka Szydłowska zapowiada konsekwencje
Radiowa Trójka zaliczyła wpadkę podczas niedzielnej audycji „Trzecia strona medalu”. 25 października, po godz. 17, na antenie wyemitowano nieocenzurowaną wersję utworu „Scyzoryk” Liroya, w której znalazły się wulgaryzmy. Zamiast nagrania przygotowanego do emisji radiowej słuchacze usłyszeli fragment zawierający niecenzuralne słowa.
Do sytuacji doszło podczas programu prowadzonego na żywo. Kiedy w piosence pojawiły się wulgaryzmy, prowadzący szybko zareagowali i przerwali odtwarzanie utworu. Następnie audycja była kontynuowana. Nie doszło więc do dłuższej przerwy w programie, ale sama sytuacja zwróciła uwagę na sposób przygotowywania materiałów muzycznych emitowanych na antenie publicznego nadawcy.
Zobacz także: Znany polski gwiazdor zrobił coming out i ujawnił, że jest gejem. Teraz mówi wprost o ślubie
Agnieszka Szydłowska reaguje na wpadkę Trójki
Do incydentu odniosła się Agnieszka Szydłowska, dyrektorka Programu III Polskiego Radia. W rozmowie z „Presserwisem” przyznała, że emisja nieocenzurowanej wersji „Scyzoryka” była błędem, do którego nie powinno dojść. Sprawa nie zakończyła się jednak na publicznym komentarzu szefowej stacji.
Sprawdzamy, jak to możliwe, że utwór w naszej bazie jest w wersji bez cenzury i wyciągniemy z tej sytuacji konsekwencje - mówiła.
Po otrzymaniu pytań od „Presserwisu” Szydłowska wysłała wiadomość e-mail do pracowników Trójki. Zwróciła w niej uwagę na konieczność dokładnego sprawdzania utworów wybieranych do emisji. Szczególnej uwagi wymagają sytuacje, w których piosenki są dobierane spontanicznie, bez wcześniejszego przygotowania pełnej listy nagrań.
Zaliczyliśmy w ostatnich dniach incydent, który skłania mnie do przesłania prośby - do autorów audycji i wszystkich, którzy odpowiadają za emisję - brzmi początek maila.
Dyrektorka zapowiedziała również konsekwencje związane z zaistniałą sytuacją. W wiadomości do zespołu podkreśliła odpowiedzialność za materiały pojawiające się na antenie.
Improwizowanie w radiu jest świetne, reagowanie na "chwilę" również. Ale CZERWONĄ LAMPKĘ musimy mieć w głowie gdy chcemy bez przesłuchania dołożyć do audycji utwór w języku polskim a zwłaszcza gdy sięgamy po rap!
Kluczowe jest sprawdzenie wersji utworu przed jego odtworzeniem, zwłaszcza gdy oryginalne nagranie zawiera słowa, które mogą nie nadawać się do emisji w danym paśmie.
W idealnym świecie nasza baza muzyczna zawierałaby tylko utwory gotowe do emisji, niestety jest w niej sporo piosenek bez cenzury! Wynika to z wielu powodów, na które nie mamy wpływu. Dlatego zobowiązuję was do sprawdzania piosenek, które dokładacie poza wyborami autora playlisty - dodała na koniec.
Zobacz także: Marta Nawrocka wprost o oskarżeniach wobec Nawrockiego. Ostre słowa o “panienkach”
Wulgaryzmy w radiu. Co mówią przepisy?
Kwestia emisji nieocenzurowanych nagrań ma również wymiar prawny. Zgodnie z art. 18 ust. 5 ustawy o radiofonii i telewizji audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem ani postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. Przepisy przewidują też szczególne ograniczenia dotyczące treści mogących negatywnie wpływać na rozwój małoletnich.
Nie oznacza to jednak, że każde użycie wulgaryzmu w radiu automatycznie stanowi naruszenie prawa. Ocena zależy od kontekstu, charakteru przekazu oraz obowiązujących regulacji. Nie istnieje ogólny nakaz cenzurowania każdego wulgaryzmu w każdej audycji, ale nadawcy muszą uwzględniać przepisy dotyczące ochrony odbiorców, w szczególności dzieci i młodzieży.
W przypadku Trójki odtworzenie niewłaściwej wersji „Scyzoryka” zostało przez dyrektorkę stacji określone jako błąd. Z przekazanych informacji nie wynika jednak, by w związku z incydentem zapadło rozstrzygnięcie organu nadzorczego. Zapowiedziane konsekwencje dotyczą działań wewnątrz rozgłośni, a ewentualna ocena prawna wymagałaby uwzględnienia wszystkich okoliczności emisji.