Wyrzucili 4 osoby z "The Voice"! Szokujące, co się wydarzyło. Szpak przeprasza
Aż cztery uczestniczki musiały pożegnać się z „The Voice of Poland” po zaskakujących decyzjach trenerów. Szczególnie trudne chwile przeżył Szpak, który po ostrej krytyce występu swoich podopiecznych wziął winę na siebie. Co tam się wydarzyło?
W najnowszym odcinku muzycznego show TVP nie brakowało wielkich emocji, wzruszeń i zaskakujących rozstrzygnięć. Były zachwyty Edyty Bartosiewicz, surowe oceny Kuby Badacha, a także walka trenerów o uczestników, którzy przegrali swoje pojedynki. Jednak to dwie podwójne eliminacje skradły uwagę widzów. Z programu odpadły aż dwie pary wokalistek, a Michał Szpak nie ukrywał, że jedna z jego decyzji była dla niego wyjątkowo trudna.
„The Voice of Poland” od lat przyciąga widzów. Na scenie liczy się nie tylko głos, ale i emocje
„The Voice of Poland” to jeden z najpopularniejszych muzycznych talent show w polskiej telewizji. Program zadebiutował na antenie TVP2 w 2011 roku i od tamtej pory doczekał się wielu edycji, a także całej plejady uczestników, którzy później rozwijali kariery muzyczne. Polska wersja wywodzi się z holenderskiego formatu „The Voice of Holland”, który zapoczątkował międzynarodową popularność tego pomysłu na telewizyjną rywalizację wokalną. Jego zasada jest prosta: najpierw liczy się głos, a dopiero później cała reszta.
Charakterystycznym elementem programu są Przesłuchania w Ciemno. Trenerzy siedzą w obróconych tyłem fotelach i nie widzą wykonawców. O tym, czy ktoś trafi do ich drużyny, decydują wyłącznie wrażenia słuchowe. Jeśli po występie odwróci się więcej niż jeden fotel, uczestnik może sam wybrać swojego mentora. Później przychodzi czas na kolejne etapy, w tym Bitwy, podczas których wokaliści z tych samych drużyn mierzą się ze sobą, wykonując wspólnie wybrane utwory.
To właśnie ten etap potrafi dostarczyć wyjątkowo dużo emocji. Trenerzy muszą zdecydować, kto z ich podopiecznych ma większe szanse na dalszy rozwój i powinien kontynuować rywalizację. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie gdy obie osoby prezentują wysoki poziom. W programie pojawia się również możliwość przejmowania uczestników przez innych trenerów, czyli tak zwane kradzieże. Dzięki temu przegrana bitwa nie musi oznaczać natychmiastowego końca przygody z show.
W 17. edycji w czerwonych fotelach zasiadają Michał Szpak, Kuba Badach, Tomson i Baron oraz debiutująca w tej roli Edyta Bartosiewicz. Gospodarzami są Paulina Chylewska i Maciej Musiał. Widzowie mogą więc liczyć zarówno na muzyczne pojedynki, jak i różnorodne osobowości trenerów. A ostatni odcinek pokazał, że nawet świetnie zapowiadający się występ nie gwarantuje awansu. Czasem decyzja mentora potrafi zaskoczyć wszystkich obecnych w studiu.
Zobacz też: Ekspertka obejrzała orędzie Donalda Tuska. Zwróciła uwagę na ważny szczegół | Świat Gwiazd
Edyta Bartosiewicz była zachwycona. Chwilę później Tomson i Baron wyeliminowali obie uczestniczki
Jednym z najbardziej emocjonujących momentów odcinka była bitwa Ani Gromali i Hani Pliszki z drużyny Tomsona i Barona. Dziewczyny zmierzyły się z utworem „Jenny”, czyli jednym z najbardziej rozpoznawalnych przebojów Edyty Bartosiewicz. Występ zrobił ogromne wrażenie na samej autorce piosenki, która nie kryła zachwytu. Reakcja artystki była tak entuzjastyczna, że trudno było nie odnieść wrażenia, iż właśnie oglądamy jeden z najpiękniejszych momentów tego odcinka.
„Wow! Wow! Wow! Ale to było wow! Dziewczyny, to było coś niesamowitego. Ja miałam ciary. Jesteście niesamowite” – zachwycała się Edyta Bartosiewicz.
Poruszenia nie ukrywał również Michał Szpak. Trener zwrócił uwagę na reakcję koleżanki z panelu i przyznał, że widok takiego wzruszenia po wykonaniu własnej piosenki musi być dla artysty wyjątkowym przeżyciem.
Ja widziałem po prostu jak Edycie zaszkliły się oczka. I że ona to przeżywała razem z Wami, a to jest chyba największy komplement. Dżizys, ja też bym chciał doczekać takiego momentu w swoim życiu – mówił Michał Szpak.
Wydawało się, że po tak entuzjastycznych ocenach dziewczyny mają spore szanse na dalszą przygodę z programem. Tymczasem Tomson i Baron zdecydowali się na ruch, którego mało kto się spodziewał. Żadna z wokalistek nie otrzymała od nich przepustki do kolejnego etapu!
Mimo całego hurraoptymizmu, który usłyszeliśmy, niestety nie możemy wziąć żadnej z Was do drużyny – ogłosił Tomson.
Tym samym Ania Gromala i Hania Pliszka musiały pożegnać się z rywalizacją. Zachwyt Edyty Bartosiewicz nie wystarczył, by zmienić decyzję trenerów. To jednak nie był jedyny przypadek, gdy uczestniczki opuszczały program po wspólnym występie. Podobny scenariusz rozegrał się w drużynie Michała Szpaka, gdzie emocje sięgnęły jeszcze wyższego poziomu.
Zobacz też: Kurdej-Szatan w żałobie. W sieci pożegnała Pawła Tucholskiego | Świat Gwiazd
Michał Szpak przeprasza za występ podopiecznych. „Ja też sobie nie poradziłem”
Najbardziej osobisty moment odcinka rozegrał się podczas bitwy Julii Matczak i Wiktorii Zjawiony z drużyny Michała Szpaka. Uczestniczki wykonały utwór „Il Most Wanted”, jednak ich prezentacja nie przekonała wszystkich trenerów. Szczególnie krytyczny okazał się Kuba Badach, który nie zamierzał owijać w bawełnę. Zwrócił uwagę na nierówności w wykonaniu, problemy z harmonią i fragmenty, które zamiast muzycznej spójności przyniosły spore zamieszanie.
Miałyście fragmenty, które były świetne. Po czym przemiksowanie i słyszę pijane karaoke. Dwie laski, które po prostu ‚łaaa’. Wszystko obok momentami w dwugłosie – ocenił Kuba Badach.
Tak mocne słowa mogły być trudne do przyjęcia dla młodych wokalistek. Jednak jeszcze bardziej zaskakująca okazała się reakcja ich własnego trenera. Michał Szpak nie próbował zrzucać odpowiedzialności na uczestniczki. Wręcz przeciwnie – otwarcie przyznał, że być może sam popełnił błąd, dobierając je w parę.
Wokalista nie ukrywał, że krytyczne uwagi dotyczące występu mocno go poruszyły. W pewnym momencie zdecydował się nawet na szczere wyznanie, w którym wziął odpowiedzialność za nieudany występ swoich podopiecznych.
Mnie to trochę personalnie uderza, bo może to była zła decyzja, że sparowałem Was. (...) Ja się biję w pierś, po prostu, jako trener, że może tym razem – w ciągu tych siedmiu edycji po prostu najzwyczajniej w świecie ja też sobie nie poradziłem – przyznał Michał Szpak.
To nie były jedynie słowa pocieszenia. Trener wyraźnie przeżywał sytuację i nie ukrywał rozczarowania własnymi decyzjami. Ostatecznie musiał jednak dokonać wyboru, który nie pozostawiał złudzeń. Ani Julia, ani Wiktoria nie otrzymały szansy na dalszą walkę.
Strasznie trudna to jest decyzja (...) żadna z Was nie przejdzie dalej dzisiaj – ogłosił.
W ten sposób z programu odpadły kolejne dwie uczestniczki. Łącznie aż cztery wokalistki pożegnały się z „The Voice of Poland” po podwójnych eliminacjach.
Nie wszystkie bitwy zakończyły się jednak tak przykrym rozstrzygnięciem. W drużynie Kuby Badacha Roksana Walczak i Julia Szarek zaprezentowały utwór „Do kiedy jestem”. Ich występ został określony przez trenerów jako „ultrazawodowy” i „na maksa smaczny”. Badach wybrał Julię, ale Roksana szybko znalazła nowy dom muzyczny. O jej przejęcie zawalczyli Tomson i Baron oraz Edyta Bartosiewicz. Ostatecznie wokalistka postawiła na Edytę.
Podobna sytuacja spotkała Ewelinę Bogucką-Sznejder, która po przegranej z Polą Deptułą trafiła do drużyny Tomsona i Barona. Z kolei Tosię Biały, mimo porażki z Pamelą Matyską, uratowali muzycy Afromental.
W pozostałych bitwach również nie brakowało emocji. Kuba Reyman pokonał Nikolę Szkodlarską, a Edyta Bartosiewicz wybrała Kamilę Kiecoń zamiast Martyny Małek. W drużynie Kuby Badacha ostatecznie dalej przeszła Oliwia Panaś, która pokonała Wiktorię Smagę. Trener docenił obie wokalistki, podsumowując ich występ słowami:
Wyglądałyście zjawiskowo na scenie. Prezentujecie się pięknie, pięknie brzmicie.
Tym razem pochwały wystarczyły jednej z uczestniczek do awansu. Odcinek pokazał jednak, że w „The Voice of Poland” nawet świetne opinie nie gwarantują bezpiecznego miejsca w programie.