"Zjawiła się ochrona, a następnie policja". Dramat Chodakowskiej na lotnisku
Ewa Chodakowska przeżyła bardzo stresujące chwile podczas podróży do Kanady. Trenerka opowiedziała o sytuacji, która na lotnisku niespodziewanie wymknęła się spod kontroli i zakończyła interwencją służb.
Podróż do Vancouver miała być rodzinnym wyjazdem, ale od początku nie układała się po myśli Chodakowskiej. Najpierw pojawiły się problemy z samolotem, później konieczność zmiany maszyny, a na końcu doszło do zdarzenia, które trenerka zapamięta na długo.
Ewa Chodakowska po rozstaniu z mężem. Ostatnio sporo się u niej dzieje
Ostatnie tygodnie są dla Ewy Chodakowskiej wyjątkowo intensywne. Na początku września trenerka poinformowała, że po 17 latach wspólnego życia rozstała się z Lefterisem Kavoukisem. Para przez lata była nie tylko małżeństwem, ale również partnerami biznesowymi. Chodakowska podkreślała, że decyzja o rozstaniu nie była impulsem, lecz efektem wielu miesięcy przemyśleń. Jednocześnie zaznaczyła, że w tle nie było zdrady ani osoby trzeciej.
Co ciekawe, mimo zakończenia małżeństwa Ewa i Lefteris nadal pozostają zawodowym duetem. Trenerka zapewniła, że ich wspólne projekty nie znikają, a oboje będą nadal pracować przy swoich biznesowych przedsięwzięciach. Prywatnie mają natomiast podążać już osobnymi drogami.
Chodakowska nie zamknęła się po rozstaniu w czterech ścianach. Wręcz przeciwnie. W ostatnim czasie pojawiała się między innymi w Wenecji, gdzie uczestniczyła w wydarzeniu charytatywnym. Towarzyszył jej również były mąż. Para pozowała razem i pokazała, że rozstanie nie musi oznaczać natychmiastowego zerwania kontaktu. Po latach wspólnego życia wciąż łączą ich przyjaźń, szacunek i praca.
Na tym jednak emocje się nie skończyły. Chwilę później Ewa ruszyła w kolejną podróż – tym razem do Kanady. I właśnie tam czekała ją sytuacja, której zdecydowanie nie można było wpisać na listę przyjemnych wakacyjnych wspomnień.

Problemy zaczęły się już w samolocie. Potem było jeszcze bardziej nerwowo
Wypad do Vancouver od początku nie przebiegał zgodnie z planem. Chodakowska podróżowała z rodziną, a lot szybko zamienił się w serię niespodziewanych komplikacji. Najpierw pojawiła się usterka silnika, przez którą lot został opóźniony. Na tym jednak nie koniec. Konieczna okazała się również zmiana samolotu, więc pasażerowie musieli kontynuować podróż inną maszyną.
Wydawało się, że po takich przygodach najgorsze jest już za nimi. Niestety, dopiero przy kolejnej bramce zrobiło się naprawdę nerwowo. Jak relacjonowała Chodakowska, w poprzednim samolocie tuż za nią siedziała pasażerka, która wdawała się w ostrą sprzeczkę z kapitanem. Kobieta miała być na tyle krewka, że pilot ostrzegł ją, iż jeśli się nie uspokoi, może nie zostać wpuszczona do zastępczego samolotu.
Kiedy pasażerowie zaczęli wchodzić na pokład nowej maszyny, doszło jednak do fatalnej pomyłki. Obsługa lotniska miała pomylić Chodakowską z awanturującą się kobietą. Trenerka została więc zatrzymana przy bramce, choć – jak wynika z jej relacji – nie miała nic wspólnego z wcześniejszym incydentem.
Sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że do akcji wkroczyła najpierw ochrona, a później policja. Chodakowska przez dłuższą chwilę musiała wyjaśniać, kim jest i dlaczego znalazła się w centrum zainteresowania służb.
Gdy dotarłam do bramki, zostałam nagle zatrzymana i odmówiono mi wejścia. Zjawiła się ochrona, a następnie policja. Musiałam się tłumaczyć przez prawie pół godziny – relacjonowała Ewa na InstaStories.
Dla podróżującej z rodziną trenerki był to moment pełen stresu. Zwłaszcza że wszystko wydarzyło się publicznie, na oczach innych pasażerów czekających na boarding.
Zobacz też: Pavlović nagle wpadła na parkiet. Już po pierwszym występie takie sceny | Świat Gwiazd
Ochrona i policja zatrzymały Chodakowską. „Upokorzenie”
Ostatecznie wszystko udało się wyjaśnić. Służby zorientowały się, że doszło do pomyłki, a Chodakowska nie była osobą, której wcześniej zarzucano niewłaściwe zachowanie. Trenerka mogła więc kontynuować podróż, jednak – jak sama przyznała – przeprosiny nie sprawiły, że stres zniknął w jednej chwili.
Najbardziej dotkliwe okazało się dla niej to, że cała sytuacja rozgrywała się na oczach innych pasażerów. W kolejce do boardingu stali ludzie, którzy widzieli zatrzymaną Chodakowską i mogli nie wiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Z jej perspektywy wyglądało to więc tak, jakby to ona zrobiła coś niewłaściwego.
Trenerka nie ukrywała, że poczuła się bardzo upokorzona. Szczególnie mocno przeżyła całą sytuację ze względu na rodzinę, z którą podróżowała. To właśnie reakcja bliskich dodatkowo spotęgowała jej emocje.
Możecie sobie tylko wyobrazić szok na twarzach mojej rodziny, z którą podróżowałam i dla której pomagałam zorganizować tę wycieczkę – nie wspominając o moim stresie i upokorzeniu, gdy cała kolejka do boardingu przechodziła obok, patrząc na mnie zatrzymaną, jakbym zrobiła coś złego – napisała poruszona trenerka.
Trudno się dziwić, że po takim początku podróży Chodakowska nie mogła po prostu machnąć ręką na całe zdarzenie. Najpierw problemy techniczne, później zmiana samolotu, a następnie interwencja ochrony i policji – jak na jedną podróż to zdecydowanie wystarczająco dużo emocji.
Na szczęście finał okazał się pomyślny. Błąd został zauważony, Ewa została przeproszona, a nieporozumienie wyjaśnione. Zostało jednak wspomnienie sytuacji, w której przez kilkadziesiąt minut musiała tłumaczyć się ze zdarzenia, z którym – jak wynika z jej relacji – nie miała nic wspólnego.



Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert