Ostrzegali, żeby nie ubierała tej sukienki w "TzG". Mandaryna nie posłuchała i szybko pożałowała
Mandaryna w dzisiejszym odcinku „Tańca z Gwiazdami” zatańczyła walca angielskiego w niebieskiej sukience, która w programie dorobiła się opinii pechowej. Wokalistka doskonale wie, że błękitna kreacja wzbudza emocje, dlatego jeszcze przed wejściem na parkiet poprosiła widzów, by pomogli jej „odczarować” sukienkę. Niestety, sam taniec przyniósł jej również sporo uwag od jurorów.
Mandaryna nie ukrywa, że udział w show jest dla niej ogromną lekcją. Choć ma sceniczne doświadczenie i od lat występuje przed publicznością, parkiet „Tańca z Gwiazdami” szybko pokazał, że taniec turniejowy rządzi się własnymi prawami. Po pierwszym występie przyznała, że emocje niemal całkowicie ją sparaliżowały. Dziś było już spokojniej, ale nie obyło się bez trudnych momentów.
Mandaryna zachwyciła już w premierowym odcinku "Tańca z Gwiazdami"
Występ Marty “Mandaryny” Wiśniewskiej w „Tańcu z Gwiazdami” był jednym z najgłośniejszych wydarzeń premierowego odcinka. Widzowie od dawna kojarzą Martę Wiśniewską z występami na scenie, dlatego jej udział w tanecznym show wzbudzał szczególne zainteresowanie.
U boku Krystiana Rzymkiewicza wokalistka zaprezentowała choreografię pełną energii. Para szybko zdobyła sympatię publiczności, a jurorzy nagrodzili ich występ 28 punktami. Był to jeden z najlepszych wyników całego wieczoru.
Mandaryna pokazała, że nadal doskonale odnajduje się na scenie. Jej występ był jednym z tych momentów premierowego odcinka, na które widzowie czekali najbardziej.
Zobacz także: Przykre wieści o Lesar i Zillmann po odpadnięciu z "Azja Express". Niezła awantura | Świat Gwiazd

W drugim odcinku znów dała prawdziwe show
Po udanym debiucie przyszedł czas na kolejne taneczne wyzwanie. Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz ponownie pojawili się na parkiecie, tym razem z nową choreografią - walcem angielskim. Wokalistka tym razem postawiła na elegancję, klasę i efektowne podnoszenia. Na parkiecie nie brakowało emocjonalnych ruchów i momentów, które mogły oklaski i piski publiczności.
Mandaryna ponownie pokazała więc, że nie zamierza być w programie wyłącznie ciekawostką. Po bardzo dobrym początku chciała udowodnić, że stać ją na więcej i że może na dłużej zagościć w tanecznym show.
Jej udział w Tańcu z Gwiazdami” już teraz dostarcza widzom sporo emocji, a kolejne występy mogą być jednymi z najbardziej wyczekiwanych momentów tej edycji.
Mandaryna nie miała więc łatwego zadania. Walc angielski wymaga nie tylko elegancji i odpowiedniej muzykalności, ale również prawidłowej ramy, pracy nóg, obrotów i utrzymania charakterystycznego ruchu całego ciała. Dla osoby przyzwyczajonej przede wszystkim do scenicznych występów jest to zupełnie inny rodzaj presji.
Sama Mandaryna przyznała, że pierwszy live był dla niej wyjątkowo trudny.
Udział w Tańcu z Gwiazdami uczy mnie pokory – powiedziała Mandaryna.
I trudno się z nią nie zgodzić. Zwłaszcza że już przed kolejnym występem otwarcie opowiadała o tym, jak bardzo stresowała się podczas debiutu.
Pierwszy live był dla mnie eksplozją emocji, byłam w jakiejś czarnej dziurze, nie wiedziałam, która moja noga jest prawa, a która lewa – zdradziła przed odcinkiem.
To chyba najlepszy dowód na to, że nawet osoba obyta ze sceną może na parkiecie poczuć się jak debiutantka.
Zobacz także: Przyłapali na tym Helenę Englert. Smutno się patrzy na aktorkę | Świat Gwiazd
Niebieska sukienka znów wywołuje zamieszanie. Mandaryna postanowiła ją „odczarować”
W przypadku Mandaryny emocje wokół dzisiejszego występu zaczęły się jeszcze przed pierwszym krokiem. Wszystko za sprawą niebieskiej sukienki, która w „Tańcu z Gwiazdami” zyskała już status niemal osobnej bohaterki. Widzowie i internauci od pewnego czasu przypisują jej pechową moc, ponieważ podobne błękitne kreacje pojawiały się przy występach uczestniczek, które później odpadały albo nie sięgały po zwycięstwo.
Historia urosła już do rangi programu programu. Wcześniej o „klątwie” niebieskiej sukienki mówiły między innymi uczestniczki kolejnych edycji. Jedna z nich przyznała nawet, że przed udziałem w show słyszała ostrzeżenie, żeby przypadkiem nie wybierać właśnie tej kreacji. Projektantka sukienek tłumaczyła natomiast, że niebieski kolor jest naturalnym wyborem przy walcu, ponieważ kojarzy się z lekkością i elegancją.
Mandaryna najwyraźniej postanowiła nie przejmować się przesądami. Wręcz przeciwnie — przed występem zwróciła się do publiczności z konkretną prośbą.
Pamiętajcie tylko, że mam niebieską sukienkę, chciałabym ją odczarować – powiedziała Mandaryna.
Brzmi niewinnie, ale w kontekście historii tej kreacji trudno przejść obok tych słów obojętnie. Wokalistka świadomie weszła więc na parkiet w sukience, przed którą wcześniej przestrzegano uczestniczki. Tym razem nie chodziło jednak o sam kolor. Mandaryna chciała przede wszystkim zmierzyć się z własnymi emocjami i udowodnić, że poprzednie trudności nie będą jej definiować.
Problem pojawił się gdzie indziej. Podczas walca angielskiego jurorzy szybko zauważyli elementy wymagające poprawy. Tomasz Wygoda zwrócił uwagę na obroty.
Brakowało mi pewności w czasie obrotów – powiedział Wygoda.
To właśnie takie drobiazgi potrafią zdecydować o odbiorze całego występu. Mandaryna wyglądała elegancko, ale technika nadal pozostawała do dopracowania. Niebieska sukienka mogła więc zostać „odczarowana”, ale sama kreacja nie była w stanie zatańczyć za uczestniczkę.
Pavlović nie owijała w bawełnę. Jej komentarz był konkretny, a jednocześnie obrazowy:
W tej edycji wyglądacie po prostu pięknie, ale rama była za twarda, czułam jak się wszystko trzęsie. Rama nie może być jak rozgotowany makaron, tylko al dente. Widziałam, że nie było przestrzeni w nogach, bo wszystko odbywało się w tej ramie.
To porównanie z makaronem z pewnością zostanie z Mandaryną na dłużej. Iwona Pavlović nie miała jednak na celu zgaszenia uczestniczki, tylko wskazanie jej bardzo konkretnych elementów do poprawy.
Sama Mandaryna już wcześniej podkreślała, że „Taniec z Gwiazdami” uczy ją pokory. Dzisiejszy występ doskonale to pokazał. Sceniczne doświadczenie pomaga, ale nie zastępuje techniki, a każdy kolejny odcinek wymaga od gwiazd uczenia się nowych rzeczy praktycznie od zera.
Nie wiadomo jeszcze, jak długo Mandaryna pozostanie w programie, ale jedno jest pewne: niebieska sukienka nie okazała się magicznym rozwiązaniem. Wokalistka dostała za to coś znacznie bardziej przydatnego — konkretne wskazówki, nad czym pracować przed kolejnym występem. A jeśli rzeczywiście chciała „odczarować” kreację, to przynajmniej zrobiła pierwszy krok. W sumie dostała 22 punkty.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert