Anna Lewandowska już w Chicago. Nie do wiary, co upchnęła w walizkach
Anna Lewandowska rozpoczęła swój amerykański sen! Słynna trenerka, zabierając ze sobą córki, Klarę i Laurę, wylądowała w Stanach Zjednoczonych na pokładzie prywatnego odrzutowca. Wielka przeprowadzka za ocean to oczywiście efekt głośnego transferu Roberta Lewandowskiego do klubu Chicago Fire. Rodzina pławi się obecnie w luksusach, o których zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć, ale to nie pięciogwiazdkowy rozmach wywołał największe poruszenie w sieci. Uwagę wszystkich skradło to, co żona kapitana reprezentacji Polski miała w swoim bagażu.
Ania chętnie dzieli się codziennością w social mediach. Po przylocie do Chicago niemal natychmiast pokazała fanom, co zabrała ze sobą do USA. Takiej zawartości walizki chyba nikt się nie spodziewał.
Tak Lewandowscy w Chicago?
Zanim cała rodzina połączyła siły w Stanach Zjednoczonych, Robert Lewandowski poleciał za ocean jako pierwszy. Pod koniec czerwca piłkarz podpisał kontrakt z nowym klubem i wziął na swoje barki przygotowanie gruntu na przyjazd bliskich. Gwiazda domykała w tym czasie ostatnie sprawy zawodowe w Europie.
Spędzała czas między innymi w Barcelonie, a także wzięła udział w morderczych zawodach HYROX. Teraz, gdy wreszcie dotarła na miejsce, cała rodzina zatrzymała się w ociekającym luksusem, pięciogwiazdkowym hotelu Waldorf Astoria w prestiżowej dzielnicy Gold Coast. To tam będą stacjonować do momentu, aż znajdą swój wymarzony, docelowy dom na cichych obrzeżach miasta.

Co Anna Lewandowska ukryła w walizkach?
Przed lotem za ocean spędziła jeszcze kilka dni w Warszawie, by spotkać się z bliskimi. To właśnie ze stolicy, a nie bezpośrednio z Katalonii, ruszyła dalej w świat. Szybko jednak okazało się, że podróż prywatnym odrzutowcem do ojczyzny burgerów wymagała specjalnego przygotowania. Żona piłkarza nie zamierzała zostawiać niczego przypadkowi. Do samolotu zabrała spory ładunek. Co znalazło się w tej sekretnej zawartości walizek?
Trenerka wyposażyła się w spore zapasy z własnego sklepu! Zamiast ubrań, w bagażu znalazły się jej ulubione batoniki. Zabrała też chipsy z bobu, autorskie lemoniady i fit-kremy. Jakby tego było mało, gwiazda upchnęła tam dużą dawkę suplementów diety, odżywki białkowe oraz kreatynę. Sama trenerka zaprezentowała zawartość walizek w mediach społecznościowych, chwaląc się swoimi przygotowaniami. W końcu dbanie o sylwetkę nie zna granic.
Strach o córki i wielkie zmiany
Jednak za lśniącym, idealnym obrazkiem z Instagrama kryją się prawdziwe dylematy. Wyjazd z Europy i zamiana ciepłej Hiszpanii na wietrzne Chicago to życiowa rewolucja w życiu całej czwórki.
Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica.
Te szczere słowa pokazują, że nawet prywatne odrzutowce i obsługa w Waldorf Astoria nie potrafią uciszyć matczynych niepokojów. Ania odsłoniła ludzką twarz tej luksusowej przeprowadzki, co błyskawicznie spotkało się z ogromnym wsparciem ze strony obserwujących. Zmiana kontynentu i nowe środowisko rówieśnicze dla Klary i Laury to wyzwanie dla każdego rodzica.
Na szczęście pierwsze dni za oceanem przynoszą też mnóstwo radości i uśmiechu. Chociaż początki zawsze bywają trudne, trenerka zdaje się powoli oswajać nową rzeczywistość, czerpiąc pozytywną energię od otaczających ją osób. Niedawno podsumowała ten przełom w sieci. Zrobiła to krótko, ale wymownie:
Nowe ulice, ci sami wspaniali ludzie.
To dowód, że mimo zmiany widoków za oknem, fundament pozostaje ten sam. Amerykański sen Lewandowskich opiera się na wsparciu najbliższych. Teraz pozostaje tylko czekać na pierwsze relacje z treningów na chicagowskich ulicach i sprawdzić, na jak długo wystarczy zapasów.
