Anna Lewandowska nadała poruszający komunikat. "Boję się... Martwię się o dziewczynki"
Transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire oznacza ogromne zmiany nie tylko dla jego piłkarskiej kariery, ale także dla całej rodziny. Anna Lewandowska zdobyła się na wyjątkowo szczere wyznanie i przyznała, że choć wspiera męża w nowym wyzwaniu, sama z dużym niepokojem myśli o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych. „Cholernie się boję” – napisała w emocjonalnym wpisie, otwierając się przed fanami jak rzadko kiedy.
Transfer Roberta Lewandowskiego
Jeszcze niedawno wydawało się, że Robert Lewandowski zakończy wielką europejską przygodę w Barcelonie, a jego ostatnim rozdziałem będzie spokojne domykanie rekordów na Camp Nou. Tymczasem najnowsze informacje z rynku transferowego mówią o czymś zupełnie innym: kapitan reprezentacji Polski przenosi się do
Chicago Fire FC. I choć Major League Soccer od lat przyciąga gwiazdy światowego futbolu, transfer Lewandowskiego ma w sobie ciężar symbolu – jakby pewna epoka europejskiego futbolu właśnie przesiadała się do samolotu lecącego nad jezioro Michigan.
Według oficjalnych komunikatów amerykańskiego klubu, 37-letni napastnik podpisał kontrakt obowiązujący do sezonu 2027/28 i zajmie jedno z miejsc przeznaczonych dla tzw. Designated Players, czyli największych gwiazd ligi. To nie jest więc ruch o charakterze sentymentalnym, lecz transfer mający podnieść sportowy poziom drużyny i jej rozpoznawalność. Trener i dyrektor sportowy Gregg Berhalter mówi wprost o ambicji walki o trofea i podniesieniu standardów całego klubu.
Przez wiele miesięcy media łączyły Lewandowskiego raczej z klubami z Los Angeles, a nawet z ofertami z Arabii Saudyjskiej. Ostatecznie Polak wybrał Chicago – miasto z ogromną społecznością osób polskiego pochodzenia i klub, który od dawna szukał zawodnika mogącego stać się twarzą projektu. Jak podają amerykańskie media, rozmowy trwały ponad rok, a działacze Fire konsekwentnie budowali relację z piłkarzem i jego otoczeniem.

Anna Lewandowska ujawniła, że się boi
Anna Lewandowska postanowiła szczerze opowiedzieć o emocjach, które towarzyszą jej przed kolejnym ważnym etapem w życiu rodziny. Po ogłoszeniu transferu Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire opublikowała w mediach społecznościowych długi wpis, w którym przyznała, że za zmianą miejsca zamieszkania kryje się nie tylko ekscytacja, ale również lęk i niepewność.
Żona piłkarza nie ukrywa, że decyzja o wyprowadzce z Barcelony jest dla niej wyjątkowo trudna. Jak podkreśliła, hiszpańskie miasto przez ostatnie lata stało się dla niej prawdziwym domem, a perspektywa rozpoczęcia wszystkiego od nowa budzi w niej wiele obaw.
Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że „jedziemy po nowe” i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję.
Anna Lewandowska szczerze o przeprowadzce
W dalszej części wpisu Anna Lewandowska opisała, jak silnie związała się z Barceloną i jak wiele emocji wywołuje w niej konieczność opuszczenia miejsca, w którym stworzyła swoją codzienność oraz rozwijała działalność zawodową.
"Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża."
Szczególne miejsce w jej wpisie zajęły również refleksje dotyczące córek. Lewandowska przyznała, że jako mama najbardziej martwi się o to, jak dziewczynki odnajdą się w nowym otoczeniu i jak poradzą sobie z tak dużą życiową zmianą.
"Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica."
Mimo to podkreśliła, że od początku wspiera decyzję męża i rozumie, z czym wiąże się życie u boku zawodowego sportowca. Jednocześnie zaznaczyła, że nie chce udawać, iż kolejne przeprowadzki są dla niej łatwe.
"Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy. Droga zawodowa Roberta stawia przed nami nowe wyzwanie. Stoję za nim murem i wspieram go z całych sił, bo jesteśmy drużyną. Ale jako kobieta mam prawo czuć lęk. Mam prawo czuć się przytłoczona i dzisiaj nie będę udawać, że jest inaczej."
Na zakończenie zwróciła się do swoich obserwatorek, przyznając, że chciała pokazać także tę mniej idealną stronę wielkich życiowych zmian. Zapowiedziała jednocześnie, że mimo przeprowadzki nie zamierza rezygnować z rozwoju swoich projektów zawodowych i będzie regularnie wracać do Barcelony.
"Piszę to, bo wiem, że wiele z Was też mierzy się w życiu ze zmianami, które budzą strach. Chcę, żebyście wiedziały, że to normalne. Że nie musimy być zawsze silne i „happy”.
Będę dalej działała nad rozwojem moim firm, będę wracała do Edan Studios oraz rozbudowywała projekt. Do zobaczenia na treningu, obozie czy też w mojej ukochanej Barcelonie.
Trzymajcie kciuki 🇺🇸".