Anna Mucha zaatakowana podczas spaceru! Przechodniowi puściły nerwy
Anna Mucha chętnie dzieli się w sieci swoimi przemyśleniami na temat tego co ją spotyka i co siedzi w głowie. Podobnie było w tym przypadku - aktorka opowiedziała o dość nieprzyjemnej sytuacji z udziałem przypadkowego przechodnia. Dlaczego ją zaatakował?
Anna Mucha kontra śmieci
Anna Mucha opublikowała w środowy poranek relację ze spaceru nad Wisłą, w rejonie Starego Miasta w Warszawie. Nagranie miało prosty charakter i pokazywało codzienny widok znad rzeki. Na początku pojawił się krótki komentarz o pogodzie. Aktorka żartobliwie odniosła się do upałów i możliwego ochłodzenia oraz deszczu w stolicy. Po chwili ton relacji wyraźnie się zmienił. Widok porozrzucanych butelek, plastikowych opakowań i niedopałków papierosów nad brzegiem rzeki stał się głównym tematem nagrania. Śmieci nie zostały tam pominięte, a komentarz był ostry i bezpośredni. Pojawiła się wyraźna krytyka osób, które zostawiają odpady w przestrzeni publicznej. Nagranie miało formę krótkich ujęć z telefonu. Wypowiedzi były spontaniczne i nagrywane na bieżąco.
Jestem tutaj na wysokości Starego Miasta i strasznie mnie w*****a. Przepraszam, wiem, że jest rano, ale syf, malaria, brud, plastik, butelki, pety... Nie wiem, czemu ludzie przychodzą nad Wisłę i tak śmiecą – mówiła na nagraniu.
Na brzegu rzeki zauważony został także pojedynczy małż. Ten szczegół został odnotowany jako znak, że stan rzeki nie jest jednolity i wciąż pojawiają się w niej organizmy wodne.
Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą, czyżby?– powiedziała, pokazując znalezisko swoim obserwatorom.
Na zakończenie nagrania pojawił się prosty apel do osób korzystających z nadwiślańskich terenów. Prośba dotyczyła sprzątania po sobie oraz zabierania dodatkowych śmieci, nawet jeśli nie zostały pozostawione przez daną osobę. Tego typu działania zostały przedstawione jako podstawowa forma dbania o wspólną przestrzeń w mieście. Przekaz został skierowany do wszystkich spacerujących i wypoczywających nad wodą. Podkreślono prostą zasadę dbania o czystość przestrzeni publicznej.
Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę – sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Sprzątaj po sobie. I weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale go weź – podsumowała.
Tym razem aktorka opowiedziała o nieco innej sytuacji.
Anna Mucha skrytykowana
Anna Mucha podzieliła się na instagramie sytuacją z dzisiejszego spaceru. Zanim jednak do tego przeszła, ponarzekała trochę na pogodę:
Jak to się stało, że znowu jest zimna pogoda, ja jestem zakatarzona- w ogóle mi się to nie podoba, to nie tak miało być. Gdzie jest lato? Lato wracaj! - mówiła.
Następnie opowiedziała o nieprzyjemniej sytuacji jaka spotkała ją z przypadkowym przechodniem.
Właśnie mnie jakiś człowiek zrugał w parku, że nazwałam Czesława ludzkim imieniem. Że "Jak można nazwać psa ludzkim imieniem!?" Już nie chciałam nic mówić, że następny pies będzie miał na imię Miłosz.
Kim jest tajemniczy Czesław?
Czesław to ukochany pies Anny Muchy rasy Havapoo. Aktorka często pojawia się z nim w Warszawie, zabierając go na spacery i do kawiarni. Pies jest stałym towarzyszem codziennych aktywności. Widać go w różnych częściach miasta, gdy Mucha spędza czas na mieście. Dla niej to nie tylko zwierzę domowe, ale część rodziny. Czesław pojawia się też w materiałach publikowanych w mediach społecznościowych, gdzie pokazuje ich wspólne chwile.
Rasa Havapoo, do której należy Czesław, to mieszaniec hawańczyka i pudla. Psy tej rasy są niewielkie, dobrze odnajdują się w miejskich warunkach i przywiązują się do opiekuna. Czesław często towarzyszy aktorce w codziennych obowiązkach. W Warszawie takie widoki nie są rzadkością, zwłaszcza w kawiarniach i parkach, gdzie właściciele zabierają psy ze sobą.
