Brak podłogi to dopiero początek. Dramat bohaterki "Naszego nowego domu" rozkleił widzów
Pani Małgorzata każdego dnia mierzy się z ciężarem choroby – zarówno tej, która dotyka ciała, jak i tej, która odbiera siły psychiczne. Mimo własnych trudności nie przestaje być mamą na pełen etat, dając swoim dwóm córkom troskę, bezpieczeństwo i ciepło. W tym samym czasie ich dom, pozbawiony podstawowego wyposażenia i przygotowany do remontu, z dnia na dzień popada w coraz większą ruinę.
Ela Romanowska odwiedziła Małgorzatę
W 365. odcinku programu “Nasz nowy dom” widzowie poznają historię, która porusza do łez. Pani Małgorzata samotnie wychowuje dwie córki, próbując jednocześnie stanąć na nogi po trudnym rozstaniu z partnerem. To nie jest jednak jedyny ciężar – kobieta zmaga się z depresją i poważnymi problemami z kręgosłupem, które utrudniają jej codzienne funkcjonowanie.
Codzienność tej rodziny to nieustanne balansowanie między obowiązkami a zdrowiem. Brak wsparcia i narastające problemy zdrowotne sprawiają, że nawet najprostsze czynności bywają wyzwaniem. Mimo to Małgorzata nie odpuszcza – robi wszystko, by jej córki miały poczucie bezpieczeństwa i normalności, choć sama często jej nie doświadcza.
W tym odcinku ważną rolę odgrywa Ela Romanowska, która odwiedza rodzinę w Międzyrzecu Podlaskim. Jej wizyta to coś więcej niż tylko formalność programu – to moment, w którym ktoś z zewnątrz widzi skalę problemu i realnie reaguje. To pierwszy krok do zmiany, która ma szansę wydarzyć się naprawdę, a nie tylko w planach czy obietnicach.

Remont pełen niepowodzeń
Historia domu, który miał być nowym początkiem, szybko zamieniła się w ciąg rozczarowań. Po odziedziczeniu nieruchomości po babci, Małgorzata uwierzyła, że to będzie jej bezpieczna przystań. Plan był prosty: remont, przeprowadzka i nowe życie. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Firma odpowiedzialna za termomodernizację i remont, mimo przejęcia dotacji, nie wywiązała się z umowy. Dom został rozebrany do etapu przygotowań. Zniknęły meble, podłogi i część wyposażenia. Na tym wszystko się zatrzymało. Budynek niszczeje, a rodzina została bez miejsca do życia. Dziś Małgorzata z dziećmi mieszka w wynajętej stancji, co generuje dodatkowe koszty i stres. Każdy kolejny miesiąc oznacza kolejne wydatki i brak realnego rozwiązania sytuacji. Dom, który miał być symbolem nowego startu, stał się problemem, który trudno rozwiązać bez pomocy z zewnątrz.
Dodatkowo pani Małgorzata boryka się z depresją:
Wtedy jeszcze nie wiedziałam tak naprawdę nie leczyła się na to. Po prostu już ta niechęć do życia zaczęła się pojawiać. Tutaj było też niezrozumienie ze strony partnera właśnie - wyjawiła pani Małgorzata.
Bohaterka najnowszego odcinka wyznała, że ta choroba to coś co niszczy od środka:
To jest choroba, która zjada człowieka od środka. Która odbiera mu pracę, rodzinę, a czasem nawet życie. Ja podjęłam walkę i mam nadzieję, że uda mi się ją wygrać - dodała.
Program wrócił do Międzyrzeca
Ekipa “Naszego nowego domu” wraca do Międzyrzeca Podlaskiego nie po raz pierwszy. Tym razem jednak stawka jest wysoka – chodzi nie tylko o remont, ale o przywrócenie rodzinie podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Zakres prac jest ogromny, bo dom wymaga praktycznie odbudowy od środka.
Remont w takich przypadkach to nie kosmetyka, a pełna reorganizacja przestrzeni - od instalacji, przez podłogi, po funkcjonalny układ pomieszczeń. Wszystko musi być dostosowane do potrzeb rodziny, w tym również zdrowotnych ograniczeń Małgorzaty. Wizyta ekipy to także okazja do spotkania z mieszkańcami miasta oraz rodziną, której życie zmieniło się dzięki wcześniejszej interwencji programu. To pokazuje skalę działania – nie jednorazową pomoc, ale realny wpływ na lokalną społeczność.
Odcinek emitowany w czwartek o 21:30 w Polsacie zapowiada się jako jeden z bardziej emocjonalnych.