Cezary Pazura aż zdębiał. W tle kremacja i pochówek
Choć Cezary Pazura kojarzony jest przede wszystkim z niezapomnianymi rolami filmowymi i telewizyjnymi, dziś równie aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie regularnie dzieli się z fanami swoimi przemyśleniami. W jednym z najnowszych materiałów opublikowanych w sieci popularny aktor pokazał kulisy zaskakującej rozmowy z pracownikiem krematorium. Wyznanie, które tam padło, sprawiło, że Pazura nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
Koszty pochówku
Tematem niezwykłej dyskusji, która tak bardzo zdziwiła popularnego artystę, były stale rosnące koszty prowadzenia tego typu specyficznej działalności usługowej. Powód tej ekonomicznej sytuacji okazał się jednak kompletnie nieoczywisty dla przeciętnego człowieka.
– Ludzie się dłużej palą – usłyszał aktor od swojego rozmówcy.
Szkoda mu kasy na pogrzeb?
Zaskoczony Cezary Pazura natychmiast dopytał, z czego dokładnie wynika ta nagła zmiana. Odpowiedź pracownika branży funeralnej była niezwykle dosadna. Wspominał on, że jeszcze dwadzieścia lat temu proces ten trwał chwilę, a dziś winne wydłużeniu procedury są nasze codzienne nawyki. Według jego obserwacji współczesne społeczeństwo przyjmuje tak ogromne ilości konserwantów, sztucznych dodatków oraz chemii, że ludzkie ciała stawiają opór płomieniom.
Diety bogate w ciężkie metale i przetworzone produkty sprawiają, że organiczna tkanka pali się znacznie trudniej. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: znacznie wyższe zużycie gazu oraz energii elektrycznej, co bezpośrednio uderza w finanse krematoriów. Aktor podsumował tę anegdotę z właściwym sobie urokiem, apelując do internautów: „Odżywiajcie się lepiej, a będziecie łatwopalni”.
Wieczny odpoczynek bez klaustrofobii
Ta nietypowa wymiana zdań skłoniła Cezarego Pazurę do głębszych, choć wciąż podanych w lekkiej formie refleksji nad własną śmiertelnością. Gwiazdor otwarcie przyznał, jak sam chciałby zostać pożegnany. Okazuje się, że tradycyjny pochówek w trumnie w ogóle nie wchodzi w grę, a jedyną akceptowalną opcją jest właśnie kremacja. Powodem tej decyzji jest silna klaustrofobia. Aktor wyznał, że panicznie boi się scenariusza, w którym budzi się pod ziemią i umiera powtórnie z przerażenia. Gdy zapytano go, co zrobiłby, gdyby ocknął się w piecu, odpowiedział z humorem:
„Nie no, szybko się spalę”.
„W piecu też jest ciasno. No, ale cieplej”.
Ta pełna zdrowego dystansu dyskusja idealnie udowadnia, że o najtrudniejszych sprawach ostatecznych można, a nawet warto rozmawiać lekko i bez zbędnego patosu. Jak się okazuje, codzienna dbałość o zdrowie oraz odpowiednie menu mają kluczowe znaczenie nawet na samym końcu naszej ziemskiej drogi.