Katastrofalna wpadka na antenie TVP Info. Zrugał innego pracownika
Na antenie TVP Info doszło do niezręcznej sytuacji podczas materiału dotyczącego Stuarta K.-B., któremu przedstawiono zarzuty w sprawie związanej z aferą „Pandora Gate”. Sprawa dotyczy zarzutów odnoszących się do seksualnego wykorzystywania osób nieletnich. Prowadzący Bartosz Cebeńko chciał połączyć się z reporterką znajdującą się przed prokuraturą, jednak podczas przygotowania wejścia pojawił się problem.
Temat Stuarta K.-B. był częścią szerszego postępowania dotyczącego głośnej afery, która wstrząsnęła polskim internetem. „Pandora Gate” ujawniła oskarżenia dotyczące seksualnych relacji dorosłych twórców internetowych z osobami niepełnoletnimi. Sprawa przez długi czas wywoływała ogromne emocje i była szeroko komentowana w mediach. Kolejne czynności organów ścigania sprawiają, że temat nadal powraca w przestrzeni publicznej. Tym razem informacje dotyczące postępowania miały zostać przedstawione widzom TVP Info w reporterskim materiale. Właśnie przy jego zapowiedzi doszło do sytuacji, która zdecydowanie nie była częścią planowanego scenariusza programu.
TVP Info i sprawa Stuarta K.-B.
Do nietypowej sytuacji na antenie TVP Info doszło podczas omawiania sprawy Stuarta K.-B., której kontekst jest wyjątkowo poważny. Jego nazwisko pojawiło się w związku z aferą „Pandora Gate”, dotyczącą oskarżeń o seksualne wykorzystywanie i kontakty seksualne dorosłych twórców internetowych z osobami nieletnimi. To właśnie w związku z postępowaniem dotyczącym Stuarta K.-B. przygotowano materiał, który miał zostać przedstawiony widzom podczas wydania TVP Info. Tego dnia mężczyzna usłyszał zarzuty, a temat trafił na antenę w ramach bieżących informacji.
„Pandora Gate” wybuchła w 2023 roku i szybko stała się jedną z najpoważniejszych afer w polskim internecie. Ujawniane informacje dotyczyły dorosłych influencerów, którym zarzucano utrzymywanie relacji o charakterze seksualnym z osobami, które nie ukończyły 18 lat. Sprawa wywołała ogromne oburzenie, ponieważ dotyczyła nie tylko zachowań konkretnych osób, lecz także środowiska internetowych twórców, w którym przez lata funkcjonowały osoby mające ogromny wpływ na młodych odbiorców.
Tego dnia temat był jednym z elementów wydania TVP Info. Stacja przygotowała materiał dotyczący aktualnego etapu postępowania, a reporterka znajdowała się przed prokuraturą. Właśnie przed rozpoczęciem jej relacji miało dojść do sytuacji, która nie dotyczyła już bezpośrednio samej sprawy Stuarta K.-B.
Bartosz Cebeńko chciał płynnie przejść do wejścia reporterki i oddać jej głos. Zamiast standardowej zapowiedzi pojawił się jednak problem organizacyjny.
Sprawdź także: Kuba Wojewódzki i Żaneta Rosińska potwierdzili szczęśliwe wieści. Wreszcie się doczekał

Wpadka na antenie TVP Info. Prowadzący nie miał danych reporterki
Do nietypowego zdarzenia doszło podczas wydania TVP Info, w którym omawiano sprawę sądową Stuarta K.-B., łączonego z aferą „Pandora Gate”. Mężczyzna tego dnia usłyszał zarzuty, dlatego temat pojawił się w serwisie informacyjnym stacji. Przygotowując się do przejścia do kolejnej części materiału, prowadzący chciał połączyć się z reporterką, która znajdowała się przed prokuraturą.
Wszystko miało wyglądać jak standardowe wejście na żywo. Prezenter zapowiada materiał, następnie przedstawia dziennikarkę i oddaje jej głos. Tym razem zabrakło jednak jednego z podstawowych elementów takiej zapowiedzi. Cebeńko nie miał informacji pozwalających mu przedstawić reporterki z imienia i nazwiska.
Problem stał się szczególnie widoczny, gdy prowadzący próbował odnaleźć dziennikarkę na podglądzie. Jak sam wyjaśnił, obraz znajdował się na tyle daleko, że nie był w stanie rozpoznać, która z osób widocznych w kadrze jest reporterem. Nie miał też w zapowiedzi jej danych. W takiej sytuacji najprostszym rozwiązaniem było poproszenie dziennikarki, aby sama się przedstawiła. Cebeńko właśnie na to się zdecydował. Nie poprzestał jednak na krótkim wyjaśnieniu problemu. Na antenie poinformował widzów, że zabrakło informacji, które powinny znaleźć się w przygotowanej zapowiedzi.
Jest nasz reporter... Nasza reporterka, która będzie mówiła o szczegółach. Przepraszam, że cię nie przedstawiam, ale w zapowiedzi nie było ani twojego imienia, ani nazwiska, podgląd jest tak daleko, że nie jestem w stanie rozpoznać, który jest reporter. Przedstaw się, jeśli możesz.
Sprawdź także: Krzysztof Jackowski zobaczył, co czeka Tuska. Mówi wprost o nowym sojuszu
Bartosz Cebeńko ostro o pracy newsroomu na antenie
Na tym jednak jego wypowiedź się nie skończyła. W dalszej części skierował uwagę w stronę osoby odpowiedzialnej za pracę newsroomu:
A może ktoś, kto tu przyszedł do pracy, w końcu się zajmie swoją pracą w newsroomie.
To właśnie ta część wypowiedzi sprawiła, że zwykłe antenowe niedopatrzenie nabrało znacznie bardziej niezręcznego charakteru. Prowadzący nie wymienił konkretnego pracownika z nazwiska, ale jasno dał do zrozumienia, że jego zdaniem problem wynikał z niedopełnienia obowiązków przez kogoś pracującego przy przygotowaniu programu. Jego słowa zabrzmiały jak bezpośrednia nagana skierowana do pracownika, który – w jego ocenie – nie dopilnował przygotowania materiału. Co istotne, uwaga padła w trakcie programu, a więc w momencie, gdy wszystkie osoby zaangażowane w realizację wydania musiały nadal pracować pod presją czasu.
Prowadzący nie wskazał jednak, do kogo dokładnie się zwraca. Nie padło żadne nazwisko ani stanowisko konkretnego pracownika. Z jego wypowiedzi można jedynie wywnioskować, że miał na myśli osobę pracującą przy przygotowaniu wydania w newsroomie. Nie wiadomo natomiast, kto odpowiadał za brak imienia i nazwiska reporterki w zapowiedzi ani z czego dokładnie wynikało to niedopatrzenie.
Z jednej strony mieliśmy techniczny problem, który można było rozwiązać w ciągu kilku sekund. Z drugiej – mocny komentarz prowadzącego, który sprawił, że drobna wpadka przestała wyglądać jak zwykłe przeoczenie. Widzowie usłyszeli bowiem nie tylko informację o braku danych, lecz także ocenę pracy osoby znajdującej się poza kadrem.
