Komunikat szefowej TTV ws. Daniela Martyniuka. To wyprawiał na planie programu
Daniel Martyniuk wystąpi w czwartej edycji programu „Nasi w mundurach”, który jesienią wraca na antenę TTV. Jego udział od początku wzbudzał kontrowersje, a dodatkowe zamieszanie wywołały informacje o problemach podczas realizacji zdjęć. Teraz do sprawy oficjalnie odniosła się Joanna Sołdra, szefowa TTV. Stacja nie wycofuje się z decyzji o pokazaniu Martyniuka w programie i zapowiada, że widzowie zobaczą nagrane z nim odcinki.
Udział Daniela Martyniuka w „Naszych w mundurach” stał się jednym z najgłośniej komentowanych elementów nowej edycji jeszcze przed jej premierą. Wszystko za sprawą nie tylko wcześniejszych kontrowersji związanych z synem Zenona Martyniuka, ale również wydarzeń, do których miało dojść już w trakcie realizacji programu. Przez pewien czas nie było nawet jasne, jak ostatecznie będzie wyglądała jego obecność w produkcji. Teraz sytuacja zaczyna się wyjaśniać, a głos zabrała osoba stojąca na czele TTV. Jej wypowiedź rzuca nowe światło na decyzję stacji i to, czego można spodziewać się po emisji programu.
Daniel Martyniuk znów wywołuje zamieszanie. Ostatnie tygodnie przyniosły serię głośnych publikacji
Daniel Martyniuk od lat przyciąga uwagę mediów nie tylko jako syn jednego z najpopularniejszych wykonawców disco polo. 36-latek zbudował własną rozpoznawalność, choć w dużej mierze przyczyniły się do tego jego problemy, publiczne konflikty oraz aktywność w mediach społecznościowych. W ostatnich tygodniach wydarzenia zaczęły następować po sobie szczególnie szybko.
Jeszcze w sierpniu Martyniuk zamieścił w sieci ostre wypowiedzi dotyczące Białegostoku. Później rozszerzył swoją krytykę na życie w Polsce, poruszając między innymi kwestie obyczajowe i deklarując, że nie odpowiadają mu zasady, z którymi spotyka się w kraju. W kolejnych publikacjach pojawiły się również mocne słowa pod adresem innych znanych osób.
Szerokim echem odbił się jego konflikt ze Skolimem. Po występie popularnego wokalisty w Juracie Martyniuk zaczął publikować komentarze pod jego adresem. Początkowo nawiązywał między innymi do produktów sygnowanych nazwiskiem muzyka, jednak później jego wypowiedzi stały się zdecydowanie ostrzejsze. Pojawiły się wulgaryzmy i sformułowania, które można było odebrać jako groźby.
Osobnym wątkiem pozostaje życie rodzinne 36-latka. Pod koniec sierpnia Martyniuk ponownie przeniósł do internetu konflikt z żoną Faustyną. Udostępniał materiały z ich sprzeczki, a także formułował pod jej adresem poważne zarzuty. Nie był to pierwszy przypadek, kiedy prywatne nieporozumienia małżonków trafiały do szerokiej publiczności. Już wcześniej syn Zenona Martyniuka komentował swój związek w mediach społecznościowych i publikował materiały dotyczące żony.
Początek września nie przyniósł uspokojenia sytuacji. W nocy z 1 na 2 września na profilu Martyniuka pojawiły się kolejne nagrania. Tym razem 36-latek wrócił do sprawy obrażeń twarzy, które – według jego własnej relacji – miały być skutkiem wcześniejszej napaści. Pokazał swoją twarz oraz materiały medyczne, a następnie w bardzo emocjonalnych i wulgarnych słowach zaczął domagać się sfinansowania operacji plastycznej. Nie ma jednak potwierdzenia, czy taki zabieg został mu zalecony przez lekarzy.
To właśnie w atmosferze kolejnych internetowych awantur Martyniuk szykuje się do zupełnie nowej roli. TTV zdecydowało się bowiem zaprosić go do programu, którego formuła z założenia opiera się na czymś zupełnie innym niż życie, jakie 36-latek pokazuje w swoich mediach społecznościowych. Uczestnicy mają podporządkować się dyscyplinie, wykonywać polecenia i zmierzyć się z zadaniami inspirowanymi szkoleniem wojskowym.
Już sama informacja o obsadzeniu Martyniuka wzbudziła więc zainteresowanie. Szybko okazało się jednak, że jego droga na ekran nie będzie przebiegała bez komplikacji.
Sprawdź także: Daniel Martyniuk przekroczył wszelkie granice. Pokazał nagranie z Faustyną

Daniel Martyniuk w „Naszych w mundurach”. Najpierw zniknął z planu, potem nastąpił zwrot
Czwarty sezon „Naszych w mundurach” oparty jest na norweskim formacie „Celebrity Task Force”. Znane osoby trafiają w warunki inspirowane wojskowym szkoleniem i muszą wykonywać zadania pod okiem doświadczonych instruktorów. Tym razem za szkolenie odpowiada między innymi pułkownik Krzysztof Przepiórka, były żołnierz Wojsk Specjalnych i były dowódca oddziału bojowego Jednostki Wojskowej GROM. W kadrze znaleźli się także major Tomasz Krajewski, Radosław „Otwór” Otworowski oraz major Adam Rycman.
Lista uczestników również jest rozbudowana. Oprócz Daniela Martyniuka do udziału zaproszono między innymi Jakuba Rzeźniczaka, Macieja Pelę, Roberta Karasia, Dominika Abusa, Krzysztofa Chojeckiego, Wojciecha Golę, Arka Janiaka, Henryka Alczyńskiego i Pawła Sobierajskiego.
To jednak właśnie nazwisko syna Zenona Martyniuka od początku wzbudzało najwięcej emocji. Sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy w połowie sierpnia pojawiły się informacje, że 36-latek nie stawił się na kolejnej części zdjęć.
Według ustaleń „Pudelka” Martyniuk uczestniczył wcześniej w dniu wprowadzającym, ale nie pojawił się później na planie. W tym samym czasie w jego mediach społecznościowych pojawiały się wypowiedzi dotyczące pieniędzy. Miał oczekiwać 100 tys. zł, a w medialnych doniesieniach pojawił się również wątek prywatnego samolotu, którym miałby zostać przetransportowany z Hiszpanii do Polski. Przez pewien czas nie było wiadomo, czy oznacza to definitywny koniec jego udziału w produkcji. Osoba związana z programem przekazała wówczas „Plejadzie”, że Martyniuk nie pojawił się na planie i nie było jasne, co wydarzy się dalej.
Potem nastąpił kolejny zwrot.
Według późniejszych doniesień Martyniuk miał ostatecznie pojawić się ponownie na miejscu. W powrocie na plan miała pomóc mu Danuta Martyniuk, która osobiście przywiozła syna. 36-latek miał wówczas wyrazić chęć kontynuowania udziału w programie.
Sprawdź także: Maję Ostaszewską znają wszyscy. Mało kto wie, że jej ojciec również jest wielką gwiazdą
TTV komentuje udział Daniela Martyniuka. Szefowa stacji zapowiada zaskoczenie
Joanna Sołdra, szefowa TTV, została zapytana przez „Wirtualne Media” wprost o kontrowersje związane z obsadzeniem Daniela Martyniuka w „Naszych w mundurach”. Jej odpowiedź nie pozostawia większych wątpliwości:
Opinia na temat udziału Daniela pojawiła się, zanim ktokolwiek obejrzał program. Myślę, że gdy widzowie zobaczą odcinki, w których wystąpił, będą bardzo zaskoczeni.
Jeszcze kilkanaście dni wcześniej, po jego nieobecności na kolejnej turze zdjęć, dalszy udział 36-latka pozostawał pod znakiem zapytania. Teraz wiadomo już, że widzowie zobaczą materiały z jego udziałem. Joanna Sołdra odniosła się również do pytania, czy zapraszanie do programu osoby wzbudzającej tak duże kontrowersje nie było krokiem zbyt daleko. W odpowiedzi zwróciła uwagę na samą ideę formatu i różnorodność jego uczestników:
Każdy z nas i z widzów również zmaga się z różnymi problemami w swoim życiu. Nie wszyscy jesteśmy zwarci, gotowi, silni i wysportowani, a każdy musi sobie jakoś w tej sytuacji poradzić. Wojsko jest powszechne, jest dla wszystkich.
Z wypowiedzi szefowej kanału wynika, że produkcja chce pokazać, jak 36-latek zachowa się w warunkach wymagających podporządkowania się zasadom i funkcjonowania w grupie. Sam Martyniuk jeszcze w materiale promocyjnym przyznawał, że jest osobą „dosyć kontrowersyjną” i chciałby w przyszłości być kojarzony również z czymś innym. Dopiero emisja pokaże, czy udział w wojskowym formacie rzeczywiście pozwoli widzom zobaczyć go z nieznanej dotąd strony.
Na odpowiedź nie trzeba będzie długo czekać. Czwarty sezon „Naszych w mundurach” ma zadebiutować w TTV 3 października. Program będzie emitowany w soboty o godz. 22.00.
