Po aferze z Zenkiem miał zniknąć z Budki Suflera. Kawalec wpadł na scenę w czasie koncertu
Jacek Kawalec i Zenek Martyniuk jakiś czas temu znaleźli się w centrum głośnego medialnego konfliktu. Wszystko zaczęło się od występu aktora i wokalisty, który sparodiował jeden z największych przebojów lidera Akcentu. Dodatkowo pojawiła się sugestia dotycząca śpiewania z wyłączonym mikrofonem. Martyniuk nie zamierzał pozostawić sprawy bez reakcji i zapowiedział podjęcie kroków prawnych.
W obronie gwiazdora disco polo stanęła również Budka Suflera, która opublikowała oświadczenie i przeprosiła za zachowanie swojego ówczesnego wokalisty. Kawalec ostatecznie odszedł z zespołu, zarzucając kolegom brak wsparcia i cenzurowanie jego artystycznej wypowiedzi. Teraz jednak doszło do wydarzenia, którego mało kto się spodziewał. Podczas piątkowego koncertu Budki Suflera we Wrocławiu Jacek Kawalec ponownie stanął na scenie i zaśpiewał największe przeboje zespołu.
Parodia Zenona Martyniuka
Konflikt pomiędzy Jackiem Kawalcem a Zenkiem Martyniukiem rozpoczął się od występu, który miał mieć charakter satyryczny. Kawalec, który w tamtym czasie był wokalistą Budki Suflera, wykonał utwór „Przez twe oczy zielone”, naśladując charakterystyczny sposób śpiewania lidera Akcentu.
Występ nie wszystkim przypadł jednak do gustu. W parodii znalazła się sugestia, że Martyniuk podczas swoich koncertów może śpiewać z wyłączonym mikrofonem. Dla artysty, który od ponad czterech dekad występuje na scenie, był to poważny zarzut dotyczący jego zawodowej wiarygodności.
Zenek Martyniuk ostro zareagował na występ Kawalca. Zapowiedział nawet pozew sądowy, argumentując, że słowa i sposób przedstawienia jego osoby uderzają w budowany przez lata wizerunek. Jednocześnie deklarował, że jeśli otrzyma odszkodowanie, zamierza przeznaczyć pieniądze na cele charytatywne związane z pomocą dzieciom.
Kawalec tłumaczył natomiast, że jego występ miał być przede wszystkim parodią określonego nurtu muzycznego, a nie bezpośrednim atakiem na Martyniuka. Aktor przekonywał również, że zespół wcześniej znał przygotowany numer i początkowo nie zgłaszał do niego zastrzeżeń.
Zobacz także: Rzucała wulgaryzmami ze sceny, teraz przeprasza Trzaskowskiego. Nie wiedziała, co chciał zrobić

Kawalec odszedł z Budki Suflera
Sprawa szybko przeniosła się poza relację Kawalec–Martyniuk. Budka Suflera wydała oświadczenie, w którym przeprosiła Zenka Martyniuka za zachowanie swojego wokalisty.
Dla Kawalca sytuacja okazała się na tyle trudna, że zdecydował się zrezygnować z dalszych występów z zespołem. W późniejszych wypowiedziach nie ukrywał rozczarowania reakcją kolegów. Twierdził, że nie otrzymał od nich odpowiedniego wsparcia, a jego zdaniem próbowano ograniczyć jego swobodę artystyczną.
Tym samym drobny z pozoru sceniczny żart przerodził się w znacznie większy konflikt. W sprawę zaangażowali się artyści, media i internauci, a nazwiska Kawalca i Martyniuka przez długi czas pojawiały się w kolejnych publikacjach.
Wydawało się, że po odejściu aktora z Budki Suflera jego występy z zespołem należą już do przeszłości. Tym większym zaskoczeniem okazało się to, co wydarzyło się podczas piątkowego koncertu we Wrocławiu.
Zobacz także: Gwiazdor telewizji znęcał się nad żoną. Do sieci trafiły nagrania
Jacek Kawalec wystąpił z Budką Suflera
Podczas koncertu Budki Suflera na wrocławskim Rynku zgromadził się ogromny tłum. Publiczność przyszła przede wszystkim po to, aby usłyszeć największe przeboje jednej z najbardziej znanych polskich formacji. W pewnym momencie na scenie pojawił się Jacek Kawalec. Aktor po raz pierwszy od wybuchu medialnej afery wystąpił z Budką Suflera i ponownie zaśpiewał największe przeboje zespołu.
Dla zgromadzonych fanów musiało być to spore zaskoczenie. Po wcześniejszych informacjach o odejściu Kawalca niewiele osób mogło spodziewać się, że ponownie zobaczy go podczas koncertu formacji.
Powrót na scenę nie oznacza jednak automatycznie, że wszystkie wcześniejsze nieporozumienia zostały rozwiązane. Wciąż pozostaje kwestia konfliktu z Zenkiem Martyniukiem oraz zapowiadanych kroków prawnych.
