Zenek Martyniuk nie wytrzymał wszystkich dram i wypalił ze sceny. Takiego go nie znacie
Zenek Martyniuk ponownie odniósł się do głośnego konfliktu. Lider Akcentu zrobił to podczas jednego ze swoich ostatnich koncertów, zwracając się wprost do zgromadzonej publiczności. W ten sposób odpowiedział na zarzuty. Nagranie z jego reakcją szybko trafiło do sieci.
Spór między artystami rozpoczął się po występie, podczas którego Jacek Kawalec sparodiował Zenka Martyniuka. Aktor zasugerował przy tym, że gwiazdor disco polo nie zawsze śpiewa na żywo. Martyniuk stanowczo temu zaprzeczył i zapowiedział możliwość podjęcia kroków prawnych. Afera doprowadziła także do poważnego konfliktu w Budce Suflera oraz decyzji Kawalca o odejściu z zespołu. Teraz lider Akcentu po raz kolejny pokazał, że nie zamierza przemilczeć całej sprawy.
Sparodiował Zenka Martyniuka. Od tego zaczął się konflikt
Zenek Martyniuk od wielu lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych wykonawców disco polo. Jego piosenki zna publiczność daleko wykraczająca poza grono stałych słuchaczy tego gatunku. Wokalista regularnie występuje na imprezach plenerowych, festynach oraz podczas telewizyjnych koncertów. Jego charakterystyczny głos i sposób śpiewania stały się przy tym częścią polskiej popkultury, a więc również częstym obiektem żartów i parodii.
Jedną z takich parodii przedstawił Jacek Kawalec. Aktor, prezenter i wokalista podczas swojego występu naśladował Zenka Martyniuka. Zmienił również słowa jednego z jego przebojów. Nie ograniczył się jednak do odwzorowania charakterystycznej barwy głosu lidera Akcentu. W skeczu pojawiła się sugestia, że Martyniuk podczas koncertów może korzystać z playbacku, a jego mikrofon pozostaje wyłączony.
Nagranie szybko zaczęło krążyć po sieci i wywołało skrajne reakcje. Część odbiorców potraktowała występ jako zwykłą satyrę na disco polo, ale inni uznali go za przekroczenie granicy dobrego smaku. Szczególnie mocno komentowano właśnie zarzut dotyczący śpiewania z playbacku. W tym przypadku nie chodziło już bowiem wyłącznie o sparodiowanie głosu czy scenicznych gestów, lecz o podważenie zawodowej uczciwości artysty.
Kawalec tłumaczył później, że jego występ miał charakter satyryczny i nie powinien być traktowany jako osobisty atak. Martyniuk odebrał go jednak zupełnie inaczej. W rozmowie z „Wirtualną Polską” mówił:
Niby tłumaczył się, że jest satyrykiem, że parodiuje różne osoby. Tylko że w tym przypadku nie jest to już parodia. On mówi, że ja śpiewam z wyłączonym mikrofonem, podczas gdy ja występuję z muzykami na żywo, dokładnie tak samo jak Budka Suflera.
Martyniuk zaznaczał, że żarty z jego głosu nie są dla niego niczym nowym. Problemem stało się dopiero publiczne sugerowanie, że oszukuje widzów. Właśnie dlatego sprawa nie zakończyła się na kilku komentarzach w internecie. Konflikt szybko zaangażował również muzyków Budki Suflera, a jego konsekwencje okazały się poważniejsze, niż początkowo można było przypuszczać.
Sprawdź także: Tyle trzeba było zapłacić za jedzenie na prezydenckiej imprezie w Juracie. Tanio nie było

Afera z Zenkiem Martyniukiem doprowadziła do rozłamu w Budce Suflera
Gdy nagranie z parodią zaczęło zdobywać popularność, głos zabrał Tomasz Zeliszewski. Perkusista i lider Budki Suflera opublikował oświadczenie, w którym zdystansował się od zachowania Jacka Kawalca i przeprosił Zenka Martyniuka. Reakcja zespołu nie spodobała się samemu zainteresowanemu. Kawalec podkreślał, że satyra jest jednym z elementów jego działalności artystycznej i sprzeciwił się – jak to przedstawiał – próbie cenzurowania jego twórczości. Niedługo później ogłosił zakończenie współpracy z Budką Suflera.
W ten sposób sceniczny żart doprowadził do poważnego kryzysu wewnątrz jednego z najbardziej znanych polskich zespołów. Kawalec nie wycofał się ze swoich słów, a Martyniuk w rozmowie z „Kurierem Lubelskim” zaznaczał:
Pan Kawalec jest po prostu chamski i bezczelny. Rocznie pewnie gra tyle koncertów, ile ja przez weekend, i to jest zwykła zazdrość. Pamiętam, jak kiedyś lata temu był konferansjerem koncertu, na którym śpiewałem. To było świeżo po wydaniu „Przez twe oczy zielone”. Miło rozmawialiśmy.
Artysta przekonywał również, że występuje na żywo ze swoim zespołem. Ostatecznie zapowiedział możliwość podjęcia kroków prawnych. Zapowiedział również, że jeśli wygrałby sprawę i otrzymał pieniądze, środki zostałyby przekazane organizacjom charytatywnym pomagającym dzieciom.
Kawalec także nie złagodził swojego stanowiska. W rozmowie z „Plejadą” stwierdził, że jeśli pozew zostanie wniesiony, będzie się bronił. Nadal podtrzymywał swoje zarzuty dotyczące wcześniejszych występów Martyniuka.
Sprawdź także: Wielka metamorfoza żony Miszczaka. Annę trudno rozpoznać
Zenek Martyniuk odpowiedział Jackowi Kawalcowi prosto ze sceny
Po licznych wywiadach i oświadczeniach mogło się wydawać, że konflikt powoli zaczyna wygasać. Jacek Kawalec zapowiedział odejście z Budki Suflera, ale kontynuował realizowanie wcześniej przyjętych zobowiązań. Zenek Martyniuk wrócił natomiast do intensywnego koncertowania. Wakacyjny sezon jest dla lidera Akcentu szczególnie pracowity. Artysta potrafi pojawiać się na kilku imprezach w ciągu jednego weekendu.
Sprawa nadal jednak wyraźnie pozostawała w jego pamięci. Podczas jednego z ostatnich koncertów postanowił odpowiedzieć Kawalcowi nie za pośrednictwem wywiadu czy oświadczenia, lecz bezpośrednio ze sceny. Do sieci trafił film z chwili, w której wokalista zwrócił się do zgromadzonej publiczności:
Nagrajcie, wyślijcie do pana Jacka Kawalca. Muzycy też grają na żywo. Wszystko jest na żywo!
Po tych słowach rozpoczął występ, który miał stanowić praktyczną odpowiedź na zarzuty aktora. Martyniuk zwrócił uwagę nie tylko na swój wokal, ale również na obecnych obok muzyków. Chciał w ten sposób podkreślić, że koncert nie jest odtwarzany z wcześniej przygotowanego nagrania.
To zachowanie mogło zaskoczyć osoby przyzwyczajone do spokojnego wizerunku gwiazdora disco polo. Martyniuk przez lata unikał ostrych publicznych sporów. W wywiadach mówił zazwyczaj o muzyce, rodzinie i kolejnych planach koncertowych. Tym razem emocje wzięły jednak górę, a jego słowa zostały skierowane do konkretnej osoby. Wypowiedź była krótka, ale nie pozostawiała wątpliwości, do czego nawiązuje.
Nagranie szybko zaczęło zdobywać popularność w mediach społecznościowych. W komentarzach dominowały głosy osób wspierających lidera Akcentu. Internauci oceniali, że odpowiedział Kawalcowi w wystarczająco czytelny sposób. Niektórzy zwracali także uwagę:
Chociaż panu nie potrzeba reklamy, to jednak pan Kawalec dodatkową zrobił. Tak trzymać, panie Zenonie.
Wystąpienie Martyniuka nie rozstrzyga oczywiście całego konfliktu. Nie wiadomo, czy zapowiadany wcześniej pozew rzeczywiście trafi do sądu ani czy Jacek Kawalec odpowie na najnowszą zaczepkę. Nagranie pokazuje jednak, że lider Akcentu nie zamierza biernie przyjmować zarzutów dotyczących swoich koncertów. Tym razem nie ograniczył się do rozmów z dziennikarzami. Wykorzystał własną scenę, muzyków oraz zgromadzoną publiczność, aby przedstawić swoje stanowisko.
