Koszmar Lewandowskiego za oceanem. Wielu to podejrzewało. Gorzej nie mogło się to skończyć
Robert Lewandowski przeżywa trudny okres w amerykańskiej przygodzie z piłką. W nocy zagrał w barwach Chicago Fire przeciwko Atlancie United, a jego zespół po zaciętym spotkaniu triumfował 3:2. Zwycięstwo nie oznacza jednak powodów do zadowolenia dla polskiego napastnika, który wciąż nie może przełamać strzeleckiej niemocy.
Seria meczów bez zdobytej bramki wydłużyła się już do siedmiu, co stanowi wyjątkowo niekorzystny bilans w karierze Lewandowskiego. W trakcie spotkania doszło również do sytuacji, która może wzbudzić sporo pytań wśród kibiców i zwrócić uwagę na pozycję Polaka w drużynie.
Robert Lewandowski nie odnosi sukcesów?
Robert Lewandowski przeżywa trudny okres w Major League Soccer. Ostatni raz trafił do siatki 10 września, a kolejne występy nie przynoszą przełomu, na który liczyli kibice Chicago Fire. Polski napastnik, sprowadzony jako jedna z największych gwiazd zespołu, nie potrafi obecnie przełożyć swojej renomy na skuteczność.
Ostatnie spotkanie z Atlantą United zakończyło się zwycięstwem Chicago Fire 3:2, ale sam Lewandowski nie odegrał istotnej roli w tym sukcesie. Kapitan reprezentacji Polski opuścił boisko już w 69. minucie, a jego reakcja na decyzję sztabu szkoleniowego sugerowała zaskoczenie. Trudno jednak mówić o występie, który dawałby trenerowi mocne argumenty za pozostawieniem napastnika na murawie.
Zobacz także: Eurowizja Junior 2026: Tyle punktów Ukraina dała Polsce. O tym mówi cała Europa
Lewandowski opuścił boisko
Zmiana w trakcie spotkania z Atlantą United stała się kolejnym sygnałem, że sytuacja polskiego napastnika w Chicago nie układa się zgodnie z oczekiwaniami. Od ostatniego gola jego gra nie przynosi wystarczających efektów, a brak skuteczności coraz mocniej ciąży na jego występach. Dla zawodnika o takiej renomie regularne zdobywanie bramek pozostaje jednym z podstawowych kryteriów oceny.
Do dyspozycji Lewandowskiego odniósł się w Kanale Sportowym Adam Kotleszka, ekspert zajmujący się amerykańską piłką. Jego komentarz wpisuje się w dyskusję o aktualnej formie napastnika i jego roli w zespole. Samo zwycięstwo Chicago Fire nie zmienia faktu, że występ Polaka pozostawił sporo do życzenia.
Robert Lewandowski nie uczestniczył przy żadnej z trzech bramek Chicago. Zszedł z boiska w 69. minucie i był nieco zdziwiony tą zmianą, ale ja wcale się nie dziwię. Widziałem wszystkie mecze Lewego w MLS i to był jeden z jego najsłabszych występów. O ile słabszą dyspozycję w początkowych meczach w lipcu tłumaczyłem tym, że dopiero dołączył do zespołu, o tyle teraz jest w tej ekipie już od trzech miesięcy. Mówimy o piłkarzu, który powinien być już zgrany z drużyną. - powiedział dziennikarz
Zobacz także: Cud w klinice Ewy Błaszczyk. Sylwia się obudziła. Oficjalny komunikat
Amerykanie krytykują transfer
Coraz bardziej krytyczne głosy pojawiają się również w amerykańskich mediach. Początkowy entuzjazm związany z przyjściem piłkarza znanego z występów w Bayernie Monachium i Barcelonie ustępuje miejsca pytaniom o sportową wartość transferu. Oczekiwania wobec Lewandowskiego były wysokie, dlatego brak kolejnych bramek przyciąga uwagę komentatorów.
Dziennikarz Ignacio Ravagnan otwarcie zakwestionował sens sprowadzenia Polaka do Chicago. Jego wypowiedź pokazuje, że napastnik musi mierzyć się nie tylko z presją sportową, ale również z rosnącą krytyką otoczenia. Na razie nie pomaga mu nawet fakt, że jego drużyna potrafi wygrywać.
Pozyskanie Roberta Lewandowskiego przez Chicago Fire zaczyna wyglądać na błąd. Eksperyment z Lewandowskim w Chicago nie przynosi na razie rezultatów, jakich oczekiwali kibice. Napastnik sprawia wrażenie mniej skutecznego i mniej zdecydowanego pod bramką niż w poprzednich latach. - podsumował