Kukulska znowu wspomniała o Dodzie. Doszło do konfrontacji. To miała powiedzieć jej Rabczewska
Tegoroczny festiwal w Opolu dostarczył publiczności wielu muzycznych emocji, ale głośno było również o wydarzeniach zza kulis. Spore zamieszanie wywołał niewinny żart Natalii Kukulskiej dotyczący Dody, która miała przeszkodzić jej w popołudniowej drzemce podczas przygotowań do koncertu. Choć obie artystki od początku podkreślały, że cała sytuacja była jedynie zabawną anegdotą, media szybko doszukały się sensacji. Teraz Kukulska postanowiła raz na zawsze wyjaśnić, jak naprawdę wyglądała słynna „afera hotelowa”.
Afera na Festiwalu w Opolu
Tegoroczny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu dostarczył widzom ogromnych emocji. Na legendarnej scenie pojawiły się dziesiątki największych gwiazd polskiej muzyki, a koncerty przyciągnęły przed telewizory miliony widzów. Nie brakowało wzruszeń, wielkich powrotów, jubileuszy i spektakularnych występów. Jak co roku, festiwal żył nie tylko muzyką, ale także wydarzeniami zza kulis, które błyskawicznie stały się tematem medialnych dyskusji.
Wśród artystek, które wystąpiły w Opolu, znalazły się między innymi Natalia Kukulska i Doda. Obie wokalistki od lat należą do ścisłej czołówki polskiej sceny muzycznej, dlatego ich obecność wzbudzała ogromne zainteresowanie. Nikt jednak nie spodziewał się, że jednym z najgłośniejszych tematów po festiwalu okaże się zabawna sytuacja związana z... hotelową drzemką.
Wszystko zaczęło się od relacji opublikowanej przez Natalię Kukulską w mediach społecznościowych. Wokalistka zamieściła żartobliwy wpis, w którym nawiązała do tego, że nie mogła odpocząć po próbie, ponieważ za ścianą rozśpiewywała się Doda.
„Gdy próbujesz sobie zrobić drzemkę po próbie, a obok mieszka Doda. Ja to szanuję, rozumiem, pozdrawiam. Każdy musi się rozśpiewać, to nieważne, że inni chcą pospać. Jak skowronek” – napisała z przymrużeniem oka.
Doda odpowiedziała Natalii Kukulskiej
Choć dla większości obserwatorów było jasne, że chodzi o niewinny żart, część mediów szybko podchwyciła temat. Pojawiły się sugestie o konflikcie między artystkami, a niektóre nagłówki sugerowały wręcz poważną „hotelową aferę”. Internauci zaczęli analizować relacje obu gwiazd i zastanawiać się, czy za kulisami festiwalu rzeczywiście doszło do spięcia.
Na odpowiedź Dody nie trzeba było długo czekać. Wokalistka postanowiła odnieść się do całej sytuacji w swoim stylu i wyjaśniła, jak wyglądały kulisy zdarzenia. Jak przyznała, była przekonana, że skoro za ścianą mieszka Natalia Kukulska, to będzie mogła liczyć na ciszę i spokój. Los chciał jednak inaczej.
„Pani mówi, że ta osoba już mieszka od paru dni, a ja mówię: no ale kto? No pani Natalka. Kukulska? No tak, pani Kukulska, a ja mówię: nie, no to spoko, ona na pewno nie będzie imprezować. Myślę sobie: będzie spokój, cisza, na bank, prześpię to jakoś, dam radę, po czym od**bałam jej taką operę stulecia w biały dzień” – opowiadała rozbawiona Doda.
Afery ciąg dalszy
Artystka podkreśliła również, że całe „zamieszanie” trwało bardzo krótko.
„Na swoje usprawiedliwienie mam to, że to było po obiedzie i trwało 10 minut. Musiałam się rozśpiewać. Ja sama powiedziałam Natalce: ty musisz to wrzucić, nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło” – żartowała wokalistka.
Jej komentarz tylko potwierdził, że obie gwiazdy podeszły do sytuacji z dużym dystansem.
Mimo to temat nie znikał z mediów. Natalia Kukulska została zapytana o całą sprawę podczas konferencji Malta Festival. W rozmowie z reporterem Kozaczka przyznała, że jest zaskoczona skalą zainteresowania. Wokalistka wyraźnie zaznaczyła, że od początku chodziło wyłącznie o żart i nie ma mowy o żadnym konflikcie z Dodą.
„Ja po prostu rzeczywiście niewinnie dla żartu wrzuciłam moment, kiedy próbowałam uciąć sobie drzemkę i Doda za ścianą się rozśpiewywała. Zresztą spotykałyśmy się kilkakrotnie w naszym hotelu czy na tarasie. Media podłapały ten temat rzeczywiście takimi nagłówkami dla clickbaitów, co jest na pewno zrozumiałe, a mnie ciągle dziwi jeszcze, że to tak wygląda” – wyjaśniła.
Kukulska podkreśliła również, że między nią a Dodą nie ma żadnych nieporozumień.
„To wszystko się działo w uśmiechu i w wygłupach na zasadzie: »No słuchaj, ale sorry, że darłam się jak stare prześcieradło«. Ona mnie przepraszała. Mówię: »No co ty, przecież żartuję w ogóle, super, że się rozśpiewujesz, to jest normalne« i tak dalej. Przynajmniej media miały temat. No rozumiem, że nie znaleziono innych, artystycznych. Szkoda, bo na tym festiwalu było trochę artystycznych ciekawych rzeczy, ale o tym już wtedy nikt nie chce napisać” – podsumowała.
Tym samym wokalistka postawiła sprawę jasno. Zamiast konfliktu była zwykła zabawna sytuacja, która nieoczekiwanie urosła do rangi jednej z najgłośniejszych „afer” tegorocznego Opola.
