Nagły wypadek tancerza z TzG! Od razu trafił na stół
Nawet najbardziej wyćwiczone poczucie równowagi nie gwarantuje nam pełnego bezpieczeństwa w starciu z codziennością. Przekonał się o tym Albert Kosiński, znany tancerz i partner Olgi Frycz, który po niefortunnym zdarzeniu musiał zamienić taneczne buty na szpitalne łóżko.
Wypadek podczas tańca
Życie tancerza to zazwyczaj pasmo kontrolowanych ruchów, precyzyjnych obrotów i nienagannej postawy. Jednak los bywa przekorny i potrafi rzucić kłody pod nogi nawet tym, którzy zawodowo zajmują się omijaniem przeszkód w rytmie cha-chy. 27 kwietnia media społecznościowe obiegła wiadomość, która mogła zmrozić krew w żyłach fanów tancerza. Albert Kosiński opublikował zdjęcie prosto z wnętrza karetki pogotowia.
Zamiast jednak siać panikę, wykazał się godnym podziwu dystansem, nazywając ambulans swoim „taxi na dzisiejszy wieczór”. Trzeba przyznać, że to dość kosztowna i hałaśliwa forma transportu, której nikomu nie polecamy w ramach wieczornych planów.
Natychmiastowa interwencja służb medycznych
Na szczęście, jak się szybko okazało, optymizm tancerza był w pełni uzasadniony. Choć widok opatrunków i zadrapań na twarzy zawsze budzi niepokój, Kosiński szybko uspokoił swoich obserwatorów. Głównym „poszkodowanym” w tym zdarzeniu okazał się łuk brwiowy.
Rozcięcie wymagało interwencji chirurgicznej i założenia szwów, ale tancerz zapewnił, że sytuacja jest już pod kontrolą. „Zszyty i zdrowy” – napisał z ulgą, co natychmiast poprawiło nastroje śledzącym jego losy internautom.
W jakim stanie jest partner Izy Miko?
Albert Kosiński, który szerszej publiczności dał się poznać dzięki występom w programie „Taniec z gwiazdami” (gdzie partnerował Izie Miko do szóstego odcinka), na co dzień zajmuje się znacznie spokojniejszymi, choć równie wymagającymi aktywnościami. Wraz z Olgą Frycz wychowuje trójkę dzieci i prowadzi warsztaty taneczne. To właśnie ta domowa i zawodowa rutyna została na chwilę przerwana przez nieszczęśliwy wypadek. Choć nie znamy dokładnych okoliczności zdarzenia, apel tancerza – „Uważajcie na siebie” – wybrzmiewa wyjątkowo szczerze.
Ten drobny, choć bolesny incydent przypomina nam, że nikt nie jest niezniszczalny. Nawet wysportowane ciało i świetny refleks nie zawsze wystarczą, by uniknąć bliskiego spotkania z twardą rzeczywistością.