Nie żyje 38-letnia mistrzyni polski. Mąż ujawnił poruszające okoliczności jej ostatnich godzin
Nie żyje 38-letnia mistrzyni Polski. Zmarła 24 czerwca 2026 roku w szpitalu po nagłym pogorszeniu stanu zdrowia. Jak przekazał jej mąż, w ostatnich godzinach była hospitalizowana na oddziale kardiologicznym.
Kariera szachowa i działalność
Zdobyła tytuł mistrzyni Polski w 2005 roku, mając 17 lat. Był to jej najważniejszy sukces sportowy i moment, który otworzył jej drogę do dalszej kariery w szachach. W kolejnych latach uzyskała tytuł Mistrzyni FIDE (WFM) i pozostała aktywna w środowisku szachowym.
Pełniła wiele ról – była zawodniczką, sędzią szachową klasy międzynarodowej, trenerką oraz organizatorką wydarzeń. Działała również na rzecz rozwoju lokalnych klubów i szkolenia młodych zawodników. Równolegle rozwijała się naukowo, kontynuując edukację na poziomie doktoranckim w Akademii im. Leona Koźmińskiego Akademia im. Leona Koźmińskiego.
W relacji męża pojawia się także obraz jej życia prywatnego i pasji:
Zwiedziła ok. 150 krajów świata. Była podróżniczką przez duże "P". Zawsze była mózgiem i motorem działań naszych wspólnych wyjazdów. Już przed naszym poznaniem odbyła wiele niesamowitych podróży, za co również ją podziwiałem. Miała marzenie, by zwiedzić wszystkie kraje, co skrzętnie realizowała. Ja tylko starałem się być jej wiernym towarzyszem, opiekunem, czasami tragarzem naszych plecaków i licznych reklamów, a także fotografem, czego efekt często pokazywałem na tym profilu. Tylko w 2025 r. zwiedziliśmy wszystkie kontynenty świata i ok. 30 krajów, a Beata zaplanowała całą logistykę od A do Z, w tym karkołomną podróż dookoła globu w okresie wakacyjnym. Wszystko to potrafiła zrobić w absurdalnie niskich kosztach, jak na tego typu wyjazdy. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy nie pójść w kierunku organizacji wycieczek pod kątem zawodowym. Przeżyliśmy wspólnie wspaniałe chwile i wiele się od niej nauczyłem, za co zawsze będę jej dozgonnie wdzięczny.

Nagła śmierć Beaty Andrejczuk-Dudzińskiej
Paweł Dudziński opisał szczegółowo ostatnie godziny życia żony Beaty Andrejczuk-Dudzińskiej.
Poprzedniego dnia w pracy poczuła się słabiej. Miała ostatnio natłok stresujących obowiązków. Koleżanka przywiozła ją do domu, skąd zadzwoniłem na pogotowie. W każdym momencie podczas ok. 12-godzinnego pobytu w szpitalu towarzyszyłem jej, siedząc w okolicy, komunikując się z nią przez Messenger lub siedząc razem z nią, gdy tylko było to możliwe. O godz. 4.00 w nocy po raz ostatni się pożegnaliśmy i ucałowaliśmy. Przyjmowano ją wówczas z SOR-u na Oddział Kardiologii. Beata była wtedy spokojna i czekała na moją wizytę parę godzin później. Wiem, że udało jej się na trochę zasnąć. O 6.10 napisała do mnie ostatnią wiadomość
Kilkadziesiąt minut później jej stan nagle się pogorszył. Około 6:55 doszło do gwałtownego załamania funkcji życiowych. Mimo działań zespołu medycznego, około 8:00 rano stwierdzono zgon.
Mąż podkreślił:
Wczoraj serce Beaty pękło, a wraz z nim moje. Nie potrafię tego zrozumieć i się z tym pogodzić. I pewnie to nigdy nie nastąpi. Lekarze podejrzewają rozwarstwienie aorty, ale dokładniejszą odpowiedź ma dać sekcja zwłok. Dzisiaj nie chcę na ten temat wyrokować
Szczegóły pogrzebu Beaty Andrejczuk-Dudzińskiej
Środowisko szachowe szybko zareagowało na informację o śmierci Beata Andrejczuk-Dudzińska. Wspominano jej osiągnięcia oraz wieloletnią działalność jako zawodniczki, sędzi i trenerki.
W komunikacie Ostrowskie Towarzystwo Szachowe napisano:
Z głębokim żalem i niewyobrażalnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o nagłej śmierci Beaty Andrejczuk-Dudzińskiej.
Informacja o pogrzebie została przekazana przez męża we współpracy z Zakładem Pogrzebowym Prestige. Jak podano w komunikacie organizacyjnym:
Ceremonia pogrzebowa odbędzie się w piątek 3 lipca o godz. 14:00 w Domu Przedpogrzebowym na terenie Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.
Organizatorzy przekazali również szczegóły organizacyjne dotyczące dojazdu i parkingów, wskazując miejsca przy ul. Powązkowskiej i ul. Ostrowieckiej.
