Po Gołębiewskim Książulo przybył do nich. Ocena już niesie się po sieci
Książulo znów w trasie i znów wokół niego robi się gorąco — tym razem popularny kulinarny youtuber zahaczył o okolice Łeby, gdzie po głośnej wizycie w Pobierowie trafił do restauracji „Ewa Zaprasza” przy latarni morskiej w Stilo. Lokal, który w internecie ma niemal status legendy i może pochwalić się tysiącami opinii oraz niemal maksymalnymi ocenami, od dawna był wskazywany przez widzów jako „obowiązkowy punkt”. Po fali wiadomości od fanów Książulo postanowił sprawdzić miejsce na własnej skórze — i jak się okazało, to co zobaczył na miejscu, wywróciło jego oczekiwania do góry nogami.
Wielka klapa w Gołębiewskim
Hotel Gołębiewski w Pobierowie od kilku dni pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w polskim internecie. Wszystko zaczęło się po publikacji filmu przez Książula, youtubera znanego z recenzowania restauracji i hoteli. Twórca odwiedził nowo otwarty obiekt i wynajął apartament, za który zapłacił około 5 tys. zł za dobę. Relacja z pobytu nie była jednak pozytywna. Na nagraniu pokazał m.in. niesprawną klimatyzację, żółtą wodę w wannie oraz jedzenie, które – jego zdaniem – nie odpowiadało standardowi hotelu. Ostatecznie zdecydował się skrócić pobyt i poprosił o zwrot pieniędzy.
Wkrótce Hotel Gołębiewski przekazał w oświadczeniu przesłanym do Plejady, że zgodził się zwrócić koszty pobytu. Teraz sam Książulo potwierdził podczas sesji pytań i odpowiedzi na Instagramie, że pieniądze faktycznie trafiły już na jego konto. Internauci byli ciekawi jeszcze jednej sprawy. Wielu zastanawiało się, czy hotel próbował doprowadzić do usunięcia filmu z YouTube. Książulo rozwiał te wątpliwości. Na pytanie jednego z obserwatorów odpowiedział krótko: „nie”.
Nagranie nadal jest dostępne w serwisie YouTube i wciąż budzi duże zainteresowanie. Film szybko zdobył setki tysięcy wyświetleń, a w mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy dotyczących zarówno standardu hotelu, jak i samej recenzji. Na razie wiadomo, że sprawa zakończyła się zwrotem pieniędzy za pobyt, a hotel nie zażądał usunięcia materiału z internetu. Teraz jednak miał okazję odwiedzić nieco przyjemniejsze miejsce.

Książulo odwiedził restaurację "Ewa Zaprasza"
Po głośnej i mocno krytycznej wizycie w hotelu Gołębiewski, Książulo postanowił sprawdzić kolejne miejsce polecane przez swoich widzów. Tym razem wybór padł na restaurację “Ewa Zaprasza” w Sasinie niedaleko Łeby. Jak przyznał na początku nagrania, decyzja nie była przypadkowa. Po publikacji materiału z pobytu nad morzem otrzymał około tysiąca wiadomości, a w zdecydowanej większości przewijała się właśnie jedna nazwa. Na miejscu szybko okazało się, że internetowe rekomendacje miały solidne podstawy. Restauracja od lat cieszy się bardzo wysokimi ocenami klientów i może pochwalić się tysiącami opinii oraz wyróżnieniami w rankingach lokali serwujących kuchnię polską.
Na stole pojawiło się kilkanaście dań. Degustację rozpoczęły śledzie podawane jako czekadełko, domowy chleb, tatar z polędwicy, pasztet z królika i ślimaki. Już po pierwszych kęsach Książulo nie ukrywał zaskoczenia. Szczególnie pozytywnie wypowiedział się o śledziach, mimo że sam przyznał, iż na co dzień nie jest ich fanem.
Bardzo wysoko ocenił również domowy chleb oraz tatar, który określił jako jeden z najlepszych, jakie miał okazję jeść. Kolejne dania tylko potwierdzały jego pierwsze wrażenie. Rosół nazwał najlepszym restauracyjnym rosołem, zwracając uwagę na aromatyczny bulion i własnoręcznie przygotowany makaron. Równie dobre recenzje zebrała zupa rybna, którą pochwalił za dużą ilość ryby, odpowiedni poziom pikantności oraz korzystny stosunek ceny do wielkości porcji.
Stek za 109 zł zrobił furorę
Największe emocje wzbudziły jednak dania główne. Książulo zamówił między innymi stek z polędwicy wołowej, schabowego z puree i buraczkami, policzki wieprzowe, dorsza w sosie porowym oraz babkę ziemniaczaną. Szczególnie dużo uwagi poświęcił stekowi. Według niego mięso było idealnie wysmażone, porcja wyjątkowo duża, a cena wynosząca 109 zł okazała się bardzo atrakcyjna w porównaniu z restauracjami, które odwiedzał wcześniej. Wysokie oceny otrzymały także pozostałe dania, a twórca wielokrotnie podkreślał, że w tym miejscu jakość idzie w parze z rozsądnymi cenami.
Pod koniec wizyty nie ukrywał już swojego entuzjazmu. Stwierdził, że to najlepsza restauracja, w jakiej jadł, zaznaczając, że ma na myśli zarówno lokale w Polsce, jak i za granicą. Po zakończonej degustacji zapytał obsługę, czy może zostawić charakterystyczną naklejkę swojego kanału. Personel z radością się zgodził, a restauracja podziękowała gościom domowym chlebem, śledziami oraz ciasteczkami do kawy. Łączny rachunek za kilkanaście zamówionych dań wyniósł 712 zł. Dla restauracji z Sasina taka recenzja może okazać się dużą promocją, ponieważ filmy Książula regularnie oglądają setki tysięcy internautów, a polecane przez niego lokale często zyskują jeszcze większą popularność.