Polski muzyk zamknął się w klasztorze. Komunikat nie pozostawia żadnych złudzeń
Adam Stachowiak poinformował, że zamyka się na kilka dni w klasztorze. Muzyk znany z programu „The Voice of Poland” wyjaśnił w mediach społecznościowych, że potrzebuje ciszy i czasu na przemyślenie ostatnich wydarzeń. Decyzję ogłosił po miesiącach publicznych kryzysów związanych z rozwodem, problemami osobistymi i głośnymi wypowiedziami dotyczącymi wiary.
Adam Stachowiak zamknął się w klasztorze
Historia Adama Stachowiaka w ostatnich miesiącach przypominała serię gwałtownych zwrotów akcji. Wokalista, który przez lata funkcjonował głównie jako uczestnik talent show i autor emocjonalnych utworów, nagle zaczął regularnie opowiadać w mediach społecznościowych o swoim życiu prywatnym. To właśnie wtedy zainteresowanie jego osobą wyraźnie wzrosło.
Najpierw pojawiły się informacje o jego małżeństwie. Stachowiak otwarcie mówił o tym, że wraz z żoną przez długi czas żył w tzw. białym małżeństwie, o czym opowiedziała Anna Stachowiak w rozmowie z „misyjne.pl”:
Kiedy Adam rozpoczął katechumenat, stwierdziliśmy, że żeby przeżyć ten czas jeszcze bardziej świadomie, to dobrze byłoby spróbować zachować czystość przedmałżeńską przed ślubem kościelnym. Nie było to oczywiście łatwe, bo znaliśmy się długo i już wtedy mieliśmy dwoje dzieci. Wiedzieliśmy, z czym wiąże się stosunek i jak on wygląda. Trudno więc było nam się powstrzymywać. Ale w momentach kryzysowych bardzo dużo rozmawialiśmy. Nauczyliśmy się wiele o swoich emocjach i poznaliśmy siebie na różne sposoby. Sama czystość przedmałżeńska sprawiła jednak, że podeszliśmy do sakramentu jeszcze piękniej.
Prawdziwa fala komentarzy pojawiła się na początku roku. To wtedy wokalista poinformował o rozpadzie małżeństwa i przyznał się do emocjonalnej zdrady. W mediach społecznościowych zaczął publikować coraz bardziej osobiste wpisy dotyczące kryzysu, samotności i własnych błędów. Nie ukrywał, że znajduje się w trudnym momencie życia.
Właśnie na tym tle pojawiła się kolejna decyzja — wyjazd do klasztoru. Stachowiak poinformował fanów, że potrzebuje ciszy. Jak wyjaśnił, po rozmowie z przyjacielem postanowił zamknąć się na kilka dni w klasztorze. Podkreślił przy tym, że publikuje tę informację głównie dla osób, które nadal się o niego martwią.

Emocjonalne oświadczenie Stachowiaka
Wątek religii i duchowych poszukiwań od miesięcy pozostaje jednym z najgłośniejszych elementów historii Adama Stachowiaka. Wokalista najpierw publicznie opowiadał o swojej przemianie, przyjęciu chrztu, komunii i bierzmowania, a później zaskoczył odbiorców deklaracjami o kryzysie wiary i rozważaniu apostazji. Tym razem zwrócił na siebie uwagę decyzją o zamknięciu się na kilka dni w klasztorze.
Informację przekazał sam za pośrednictwem obszernego InstaStory:
Potrzebuję teraz ciszy i chwili na przemyślenie. Po rozmowie z moim przyjacielem, podjąłem decyzję o zamknięciu się na kilka dni w klasztorze. Dzielę się tym z Wami, ponieważ są osoby, które wciąż się martwią
Dalsza część relacji szybko przerodziła się w gorzki komentarz dotyczący własnej kariery i sposobu funkcjonowania mediów:
Od zawsze byłem bardzo wrażliwy. Już wtedy, gdy śpiewałem w piosence „Mamo” o tęsknocie za zmarłą mamą i teraz, gdy śpiewam w nowej piosence „Do Granic” o tęsknocie za muzyką. Nie zmieniłem się. Wiecie jednak ile razy media pisały o mojej nowej muzyce? Wiecie ile razy komentowane były posty o premierach?
Wokalista nie ukrywał rozczarowania. W swoim wpisie przyznał, że rozmowy o muzyce często schodziły na dalszy plan, a najwięcej zainteresowania budziły kwestie związane z religią i życiem prywatnym.
Zawsze było i jest ważne to, co generuje emocje. Nieważne jakie byle emocje. Premiery utworów w telewizji zawsze zaczynały się od sms-a np. „czy opowiesz o wierze?”, a kończyły warunkiem „chciałbym zaśpiewać nową piosenkę.”
Najbardziej poruszający okazał się jednak fragment dotyczący relacji z fanami. Wokalista przyznał, że szczególnie dotknęła go zmiana nastawienia osób, które wcześniej wspierały go i utożsamiały się z jego muzyką.
Jest mi przykro, jak wielu z Was zapomniało o tym, że kiedyś było moimi największymi fanami. Ilu z Was płakało przy mojej muzyce, a dziś rzuca we mnie kamieniami w największym kryzysie. Ilu z Was dawałem nadzieję i wiarę, że dobre wartości mogą się obronić w dzisiejszym świecie, a dziś wywołuję niesmak, bo potknąłem się i wywaliłem na pysk
Adam Stachowiak o mediach i fanach
Choć dziś nazwisko Adama Stachowiaka częściej pojawia się w kontekście życia prywatnego niż muzyki, jego historia zaczęła się od telewizyjnego talent show. Wokalista zdobył rozpoznawalność dzięki udziałowi w siódmej edycji „The Voice of Poland”. Widzowie zapamiętali go przede wszystkim jako wrażliwego artystę, który potrafił budować emocjonalne interpretacje i opowiadać o osobistych doświadczeniach poprzez muzykę.
Program otworzył mu drogę do większej popularności. Stachowiak zaczął publikować własne utwory, koncertować i rozwijać aktywność w internecie. Przez długi czas funkcjonował raczej jako artysta budujący relację z odbiorcami poprzez emocjonalne teksty i osobiste historie.
Decyzja o zamknięciu się w klasztorze może być więc odczytywana nie tylko jako gest duchowy, lecz także jako próba odzyskania kontroli nad własnym życiem. Stachowiak poszedł jeszcze dalej, sugerując, że zainteresowanie jego profilem wynika dziś głównie z medialnej „dramy”, a nie z zainteresowania muzyką:
Nie chcę takich odbiorców. Niech liczba obserwujących spadnie do 0. Macie prawo odejść. Obserwujecie i tak tylko dlatego, że jest drama
Na końcu wpisu pojawiła się refleksja, która dla wielu odbiorców stała się najważniejszym komunikatem całego oświadczenia. Muzyk zasugerował, że ma dość życia podporządkowanego oczekiwaniom mediów i internetu.
Myślę, że dość udowodniłem. Czas zacząć żyć po swojemu z rodziną, z dziećmi i z daleka od tego bagna.
Decyzja o wyjeździe do klasztoru stała się więc czymś więcej niż tylko chwilowym odcięciem od sieci. W oczach wielu osób to symboliczna próba odzyskania spokoju po miesiącach publicznych sporów, emocjonalnych wyznań i nieustannego komentowania jego życia prywatnego.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI