Rolnik szuka żony wywiad z uczestnikiem Żródło: facebook.com Adam Krasko

Tylko u nas. Uczestnik „Rolnik szuka żony" zdradza, jaka za kulisami jest Marta Manowska

5 Luty 2021 Sara OsieckaSara Osiecka

„Rolnik szuka żony" doczekał się już 7 serii, a widzowie ciągle nie mają dość. Wszystko dzięki sympatycznym uczestnikom i Marcie Manowskiej, która pomaga im w poszukiwaniu drugiej połówki. W specjalnym wywiadzie dla Świata Gwiazd Adam Kraśko znany z pierwszej edycji opowiedział, jaka jest prowadząca za kulismi oraz czy udało mu się znaleźć miłość.

„Rolnik szuka żony" na stałe zagościł w ramówce TVP, a uczestnicy programu cieszą się ogromną popularnością. Jednym z ulubieńców widzów był uczestnik pierwszej edycji show, Adam Kraśko. 7 lat po swoim udziałe w programie opowiedział Światowi Gwiazd o tym, jak występ w telewizji zmienił jego życie, czy udało mu się znaleźć miłość oraz jaka za kulisami jest Marta Manowska.

Jak Pan wspomina udział w programie „Rolnik szuka żony"?

- Swój udział wspominam bardzo dobrze, jest to naprawdę fajna przygoda, poznałem wielu fajnych ludzi, poznałem Martę Manowską, uczestników, poznałem fajne osoby z telewizji. Ogólnie polecam każdemu ten program, kto szuka nie tylko miłości, ale też naprawdę fajnych wrażeń.

Czy utrzymuje Pan kontakt z innymi uczestnikami?

- Tak, jak najbardziej. I to nie tylko z naszej pierwszej edycji, ale i z 2., 3., 4...

Jaka jest Marta Manowska za kulisami?

- Marta? Marta jest bardzo fajna, bardzo sympatyczna. Łatwo nawiązuje kontakt z uczestnikami programu. Jest super kobietą.

Czy udało się Panu znaleźć miłość?

- Nie, wciąż szukam.

Mogłoby się wydawać, że po udziale w programie posypią się oferty...

- Tak było, nie powiem, że nie. No, ale tak jak w życiu, nie zawsze wychodzi.

Jakiej kobiety Pan szuka, mając już za sobą spory bagaż doświadczeń?

- Zwykłej, fajnej dziewczyny.

A jeśli chodzi o urodę?

- Słowiańska, jak najbardziej.

Jakby Pan opisał swój ideał kobiety?

- Średniego wzrostu, nie za chuda, z odrobiną ciałka. Taka normalna, swojska kobietka. Jeśli chodzi o charakter trudno powiedzieć. Chciałoby się powiedzieć, żeby to była osoba odrobinę szalona, żeby miała w sobie nutkę tajemniczości, tak zwaną ikrę. No i żeby nie bała się mieszkać na wsi.

Co poza nowym znajomościami dał Panu udział w „Rolniku"?

- Zwiedziłem kawał Polski. Kraj zwiedziłem wzdłuż i wszerz, od gór do morza, ze wschodu na zachód. Dzięki tym wyjazdom poznałem fajnych ludzi, fajne tereny w Polsce, zwiedziłem kilka ciekawych miejsc. To jest coś, co zostanie ze mną do końca moich dni.

Które miejsca najbardziej zapadły Panu w pamięć?

- Myślę, że starówka w Lublinie, starówka w Warszawie, dworzec we Wrocławiu, bo jest piękny, termy w Poznaniu, bo też miałem okazję tam być w związku z drugim programem, ale to też dzięki "Rolnikowi". No i nasze polskie morze.

Jakie zagraniczne podróże chciałby Pan odbyć?

- Takich miejsc jest bardzo dużo. Miałem okazję spędzić weekend w cudownym ośrodku na Słowacji. Na pewno chciałbym zobaczyć Nowy Jork. Chciałbym tez pozwiedzać Europę Zachodnią, bo nie miałem okazji jeszcze tam być. Jeśli chodzi o 3 najważniejsze miejsca, to Nowy Jork, Moskwa i przejechać się koleją transsyberyjską.

Jak rozwija się Pana kariera disco polowa?

- Czy ja wiem czy można to nazwać karierą? Ja się po prostu bawię piosenkami, kilka piosenek już powstało, w tym nasz największy przebój "Oj Aniu, Aniu". W tej chwili przez pandemię koronawirusa wszystkie koncerty, wszystkie imprezy plenerowe w ubiegłym roku, i w tym chyba nie będzie lepiej, były odwołane. Coś tam się dzieje, planuję nakręcenie klipu na wiosnę. Działamy.

Kim jest tytułowa Ania, kto był inspiracją?

- Wielu ludzi myśli, że moją inspiracją była wybranka z programu, która miała na imię Ania. Nie, nie, ona nie była w żaden sposób moją inspiracją. Piosenka powstała z potrzeby serca. Chcieliśmy coś nagrać z kolegą z zespołu XForce z Bielska Podlaskiego, nagrać wspólny duet, chcieliśmy zrobić coś wesołego, śmiesznego i tak to wyszło.

Następny artykuł