"To są potworne środki". Polska aktorka po odwyku w "Halo tu Polsat". Nikt nie wiedział z czym walczyła
Znana aktorka opowiedziała w „halo tu polsat” o uzależnieniu. Przyznała, że długo zdawała sobie sprawę z problemu, zanim zdecydowała się zgłosić na odwyk. W studiu mówiła o strachu, wstydzie i konieczności skorzystania ze specjalistycznej pomocy. Wyjaśniła również, jak dziś podchodzi do leczenia oraz reakcji na swoje publiczne wyznanie.
Przez długi czas próbowała zachowywać się tak, jakby wszystko było w porządku. Jednocześnie wiedziała, że samodzielne odstawienie przyjmowanych środków może być niebezpieczne. Podjęcie decyzji o rozpoczęciu leczenia wymagało od niej przyznania przed sobą i najbliższymi, że straciła kontrolę nad sytuacją. W rozmowie ujawniła, co wydarzyło się po przekroczeniu drzwi placówki.
Przez półtora roku bała się zgłosić na odwyk
Uzależnienie nie zawsze zaczyna się od momentu, który można łatwo wskazać w kalendarzu. Czasem granica przesuwa się stopniowo, a osoba sięgająca po określone substancje przez długi czas tłumaczy sobie, że nadal kontroluje sytuację. Była partnerka Jana Królikowskiego w rozmowie w „Halo tu Polsat” przyznała, że dość wcześnie zdała sobie sprawę z tego, że środki nasenne przestały być dla niej jedynie doraźną pomocą.
Prowadzący zapytali ją, kiedy zrozumiała, że leki nie są już jedynie sposobem na sen albo radzenie sobie ze smutkiem i trudnymi emocjami. Odpowiedziała:
Ja zrozumiałam dużo wcześniej, niż się zgłosiłam na odwyk.
Od momentu uświadomienia sobie problemu do rozpoczęcia leczenia minęło około półtora roku. Aktorka nie ukrywała, że powstrzymywał ją strach. Joanna Jarmołowicz opowiadała o własnym doświadczeniu:
Myślę, że z półtora roku i to już tak, no uzależnienie, ja nie jestem lekarzem też ani psychiatrą, ale z tych leków nie można schodzić samemu. Trzeba się zgłosić do specjalistów, do szpitala albo właśnie do psychiatry, bo można dostać po prostu padaczki czy też innych takich rzeczy.
Aktorka przez długi czas próbowała ukrywać problem. Wiedziała już, że jest uzależniona, ale nie chciała przyznać przed sobą i innymi, że potrzebuje leczenia.
Trzeba zrozumieć, że samemu się z tego nie wyjdzie. To są potworne środki i gdzieś tam uzależniają niesamowicie. Także tutaj zrozumiałam dużo wcześniej, ale bałam się po prostu. Bałam się przyznać, że mam problem. Udawałam, że wszystko jest w porządku.
Ostatecznie zdecydowała się na leczenie w ośrodku.
Sprawdź także: Tyle trzeba było zapłacić za jedzenie na prezydenckiej imprezie w Juracie. Tanio nie było

Joanna Jarmołowicz o wstydzie i pierwszych dniach w ośrodku
Rozpoczęcie leczenia nie oznaczało, że Joanna Jarmołowicz od razu poczuła ulgę. Podczas rozmowy w „halo tu polsat” aktorka opowiedziała:
Okropnie się wstydziłam. Nie będę nawet mówić, co się ze mną działo, jak wchodziłam do ośrodka. Byłam po prostu w takich emocjach.
To uczucie nie trwało długo, aktorka ujawniła, że wstyd minął po dwóch dniach. Ważne okazało się spotkanie z innymi osobami, które zgłosiły się do ośrodka z podobnym problemem.
W przypadku Jarmołowicz duże znaczenie miała grupa wsparcia. Już po dwóch dniach pobytu w ośrodku przestała odczuwać wstyd, który wcześniej utrudniał jej rozpoczęcie leczenia. Osoby przebywające w placówce znały problem uzależnienia z własnego doświadczenia. Dzięki temu aktorka poczuła się bezpieczniej.
Jarmołowicz nie twierdziła, że samo przekroczenie progu ośrodka rozwiązało wszystkie problemy. Jej relacja dotyczyła jednak ważnego początku leczenia. Przyznanie się do uzależnienia oraz kontakt z innymi pacjentami pozwoliły jej przestać udawać, że wszystko jest w porządku.
Sprawdź także: 18-letnia Sara James w nowej życiowej roli
Joanna Jarmołowicz dostała wsparcie, ale mierzyła się też z hejtem
Prowadzący „Halo tu Polsat” zwrócili uwagę, że na jej profilu na Instagramie zdecydowanie przeważały pozytywne i wspierające komentarze. Aktorka zgodziła się, że pod wpisami na jej własnym koncie dominowało wsparcie. Negatywne wiadomości trafiały do niej przede wszystkim prywatnie. Internauci rzadziej publikowali je w widocznej dla wszystkich sekcji komentarzy.
Jeśli chodzi o sam hejt, to ja dostawałam ten hejt raczej na wiadomościach niż na komentarzach.
Jarmołowicz od dłuższego czasu jest obecna w mediach, dlatego już wcześniej spotykała się z krytyką. Po terapii zmieniło się jednak jej podejście do ludzi wysyłających obraźliwe wiadomości. Aktorka powiedziała:
Ja już jestem w mediach dosyć długo i ten hejt już mnie niejednokrotnie spotkał, więc ja po prostu gdzieś tam… Ja już po terapii wiem, że te osoby, które piszą do mnie takie niemiłe te rzeczy, to wiem, że to są osoby nieszczęśliwe i bardzo im współczuję, i życzę im jak najlepiej. Wręcz przeciwnie, nie jestem na nich zła.
W rozmowie uczestniczyła także psycholożka. Wyjaśniła, że przyczyny hejtu mogą być różne. Wśród nich wymieniła zazdrość, frustrację i problemy z dostrzeganiem wartości we własnym życiu. Zwróciła uwagę:
Bardzo często są to osoby, które po prostu zazdroszczą. Zazdroszczą tego, że ktoś jest szczęśliwy z drugą osobą. Czasami są to osoby, które same nie są w stanie nadać wartości swojemu życiu i starają się jakoś poczuć lepiej, próbując odebrać wartość życiu drugiego człowieka.
Sprawdź także: Wielka metamorfoza żony Miszczaka. Annę trudno rozpoznać
