Violetta Villas Żródło: eastnews & PIOTR GRZYBOWSKI

Jak wyglądał pobyt Villas w Las Vegas. To tam w jej życiu pojawiły się narkotyki

22 Styczeń 2021 Natalia NiewczasNatalia Niewczas

Violetta Villas to postać, której żywot wciąż owiany jest wieloma tajemnicami. Ostatnio światło dzienne ujrzały nowe fakty z pobytu słynnej piosenkarki w Las Vegas. Jak się okazuje, to właśnie podczas tej wyprawy w życiu artystki miały pojawić się alkohol i narkotyki.

Violetta Villas to postać, której właściwie nie trzeba nikomu przedstawiać. Obdarzona słuchem absolutnym legenda polskiej i zagranicznej estrady pisała teksty utworów, władała kilkoma językami i swym niekwestionowanym talentem podbiła przemysł muzyczny. 8 stycznia 1966 roku, gdy artystka zachwycała słuchaczy brzmieniem swego głosu podczas występu w słynnej hali koncertowej w Paryżu, jej syn, Krzysztof, obchodził 10 urodziny.

Nowe fakty dotyczące pobytu Violetty Villas w Las Vegas. Podróż mogła zapoczątkować osobisty dramat piosenkarki

Niedługo po występie Violetty Villas w Paryżu przed piosenkarką otworzyły się drzwi do kariery w Stanach Zjednoczonych. Diva zamierzała wykorzystać jedyną w swoim rodzaju okazję i sięgnąć po sławę światowego formatu. Odważnie wyruszyła do Las Vegas, by podbić serca tamtejszej widowni swym wyjątkowym talentem.

Syn piosenkarki, jak wyznał po latach, otrzymywał od matki ciepłe listy. Wspomina, że zaczynały się od zwrotu “Kochany Dzięciołku”. Violetta Villas ozdabiała kierowane do dziecka słowa rysunkami i opowiadała synowi o swoim życiu za granicą.

- Ozdabiała pierwsze litery kwiatuszkami, zawsze coś w liście rysowała. Pisała, że mieszka w domu z basenem, że obok stoi palma i że chciałaby, żebym to zobaczył - przyznał w wywiadzie z “Faktem” Krzysztof Gospodarek.

Nie żyje syn popularnej supermodelki, miał tylko 24 lata. Podano przyczynę śmierciNie żyje syn popularnej supermodelki, miał tylko 24 lata. Podano przyczynę śmierciCzytaj dalej

Marzenia Violetty Villas wreszcie spełniły się, gdy jej syn wybrał się w podróż do Stanów Zjednoczonych. Na własne oczy ujrzał wówczas to, co drogą listowną opisywała matka. Z lotniska miał odebrać go ksiądz, którego wysłała diva. Duchowny towarzyszył chłopcu w drodze do Las Vegas.

Krzysztof zjawił się akurat w momencie, w którym Violetta Villas występowała na scenie. Podczas ich powitania nie brakowało wzruszeń; syn piosenkarki nie mógł uwierzyć, że to, co go spotkało, dzieje się naprawdę. Zachwycało go między innymi otoczenie, w jakim żyła jego matka.

- Po przedstawieniu zabrała mnie do domu, gdzie czekał już na mnie przygotowany pokój. A ja najpierw koniecznie chciałem zobaczyć ten basen, o którym mi pisała w listach. Nie mogłem uwierzyć, że wszystko to dzieje się naprawdę. Czułem się jak w bajce - opowiadał mężczyzna wiele lat po wydarzeniach z tamtych dni.

W rozmowie z dziennikarzami syn Violetty Villas przyznał również, że jego matka wyraźnie się zmieniła. Autorom książki “Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia…” wyjaśnił, że jej problem natury osobistej rozpoczął się prawdopodobnie już wtedy. W sercu piosenkarki wrzała nienawiść do własnych słabości. Niewykluczone, że borykała się z nią do końca swoich dni.

- Już wtedy była chora. Myślę, że nienawidziła samej siebie, ponieważ okazała się za słaba wobec uzależnienia. Od różnych używek - mówił Krzysztof Gospodarek.

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: pomponik.pl

Następny artykuł