W "Szkle kontaktowym" nie zostawili suchej nitki na posłance. Widzowie nie wytrzymali
Maria Kurowska pomyliła dietę planetarną z parlamentarną, krytykując nowe zasady żywienia w szkołach. Jej przejęzyczenie natychmiast wychwyciła ekipa „Szkła kontaktowego”, która zadrwiła z posłanki w mediach społecznościowych.
Temat diety planetarnej od kilku tygodni budzi emocje, szczególnie wśród polityków. Nowe zasady obowiązujące w szkolnych i przedszkolnych stołówkach zakładają m.in. większy udział warzyw, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych oraz ograniczenie części produktów mięsnych. Właśnie przeciwko takim zmianom wypowiedziała się Maria Kurowska z PiS. Podczas rozmowy z dziennikarzami zaliczyła jednak zabawną pomyłkę, która szybko zaczęła żyć własnym życiem w sieci.
Dieta planetarna w szkołach wywołała polityczną burzę. O co właściwie chodzi?
Nowe zasady dotyczące żywienia dzieci w szkołach i przedszkolach stały się w ostatnim czasie przedmiotem gorącej dyskusji. Wszystko za sprawą tzw. diety planetarnej, czyli sposobu komponowania posiłków, który większy nacisk kładzie na produkty roślinne i ograniczenie części produktów pochodzenia zwierzęcego. W szkolnych jadłospisach ma być więc więcej warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych oraz nasion roślin strączkowych.
Zmiany nie oznaczają jednak całkowitego zniknięcia mięsa ze szkolnych stołówek. Zgodnie z założeniami jadłospisów posiłki z mięsem mogą pojawiać się dwa razy w tygodniu, ryba co najmniej raz, a jeden dzień ma być przeznaczony na danie oparte na nasionach roślin strączkowych. W nowych zasadach uwzględniono także ograniczenie ilości soli i cukru.
To właśnie kwestia szkolnego jedzenia stała się powodem politycznej dyskusji. Część polityków krytycznie odnosi się do ograniczenia udziału mięsa w jadłospisach. Wśród nich znalazła się Maria Kurowska z PiS, która postanowiła przed kamerami powiedzieć, co sądzi o nowych rozwiązaniach.
Posłanka nie kryła emocji i przekonywała, że jedzenie serwowane dzieciom nie sprzyja ich rozwojowi. Problem w tym, że podczas wypowiedzi pomyliła nazwę diety planetarnej z dietą parlamentarną.
Mówię o tym, co się dzieje ze szkołami. Mówię o tym, że dzieciom się daje jedzenie, które w ogóle nie sprzyja ich rozwojowi, że wprowadzono dietę parlamentarną, która jest po prostu obrzydliwa – stwierdziła Maria Kurowska.
Jedno słowo wystarczyło, aby wypowiedź posłanki dostała drugie życie w internecie. Ekipa „Szkła kontaktowego” natychmiast zwróciła uwagę na przejęzyczenie.
Zobacz też: Ta wizja przeraziła nawet Jackowskiego. Istny koszmar. Jasnowidz podał datę | Świat Gwiazd

Maria Kurowska chciała mówić o diecie planetarnej. Wyszła jej „parlamentarna”
Wypowiedź Marii Kurowskiej została szybko wyłapana przez twórców „Szkła kontaktowego”. Program od lat chętnie komentuje polityczne wpadki i tym razem również nie przepuścił okazji. Na facebookowym profilu programu pojawiło się nagranie z wypowiedzią posłanki.
Autorzy wpisu postanowili skoncentrować się oczywiście na jednym szczególe. Dieta parlamentarna zabrzmiała na tyle interesująco, że doczekała się własnego komentarza.
Ktoś z was stosował już dietę parlamentarną? – zapytali satyrycy.
Pod postem błyskawicznie zaczęły pojawiać się reakcje internautów. Niektórzy potraktowali przejęzyczenie jako okazję do żartu i dopisali własne komentarze. Jeden z nich nawiązał bezpośrednio do słów posłanki dotyczących tego, że szkolne jedzenie jest „obrzydliwe”.
Dieta parlamentarna, a to nowość. Ale że w szkole już? Obrzydliwe – napisał jeden z internautów.
Trzeba przyznać, że pomyłka jest wyjątkowo wdzięczna dla satyryków. „Dieta planetarna” i „dieta parlamentarna” różnią się przecież tylko jednym członem, ale znaczenie obu określeń jest zupełnie inne. W przypadku wypowiedzi Kurowskiej kontekst nie pozostawiał jednak większych wątpliwości — posłanka mówiła o nowych zasadach żywienia w szkołach.
Wpadka pojawiła się przy okazji mocno emocjonalnej wypowiedzi. Kurowska krytykowała nie tylko sam sposób komponowania szkolnych posiłków, ale również wpływ nowych zasad na dzieci. Jej słowa szybko zostały zestawione z nagraniem opublikowanym przez „Szkło kontaktowe”.
Zamiast więc zakończyć się wyłącznie polityczną dyskusją o jadłospisach, wypowiedź posłanki dostała drugie życie jako internetowy żart. Tym bardziej że określenie „dieta parlamentarna” aż prosiło się o komentarze dotyczące polityków i ich codziennego menu.
Na tym jednak historia się nie skończyła. Do dyskusji o diecie planetarnej dołączyła również Agnieszka Gozdyra, która postanowiła odnieść się do politycznych emocji wokół szkolnych stołówek.
Zobacz też: Matka dziecka Filipa Chajzera ostro o jego ślubie z 20-letnią Bianką. "Wstyd" | Świat Gwiazd
Agnieszka Gozdyra komentuje spór o szkolne obiady. „Tutaj chodzi o robienie czystej polityki”
Agnieszka Gozdyra również zabrała głos w sprawie zamieszania wokół diety planetarnej. Dziennikarka opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, w którym odniosła się do krytycznych komentarzy dotyczących nowych zasad żywienia dzieci.
Jej wypowiedź od początku była utrzymana w mocnym tonie. Gozdyra nawiązała do pojawiających się w debacie publicznej argumentów, według których zmiany mają pozbawić dzieci tradycyjnych dań mięsnych.
Dramat i katastrofa. Trzeba ratować polskie dzieci. Lewacka dieta, która wjechała do przedszkoli i do szkół, odebrała dzieciom schabowe, mielone, być może nawet salceson. Kto wie? – powiedziała.
Dziennikarka szybko przeszła jednak do sedna swojej wypowiedzi. Jej zdaniem dyskusja wokół szkolnego jedzenia została mocno upolityczniona.
Tutaj w ogóle nie chodzi o zdrowie dzieci. Tutaj w ogóle nie chodzi o dietę dzieci. Tutaj chodzi o robienie czystej polityki. Nikt nie zabrania politykom prawicy, bo to oni krzyczą najgłośniej w tej sprawie, karmić dzieci dowolną ilością mięsa od rana do wieczora. Nikt tego nie zabrania – dodała Gozdyra.
Jej komentarz pojawił się w momencie, gdy temat szkolnych jadłospisów wywołuje sporo emocji. Dieta planetarna stała się nie tylko kwestią żywieniową, ale również elementem politycznej debaty. Jedni zwracają uwagę na większą ilość warzyw i produktów roślinnych, inni krytykują ograniczenie częstotliwości podawania mięsa.
Tymczasem w przypadku Marii Kurowskiej do samej dyskusji doszła jeszcze jedna kwestia — niefortunne przejęzyczenie. „Dieta parlamentarna” szybko podchwyciło „Szkło kontaktowe”, a następnie internauci.
I choć sama wypowiedź posłanki dotyczyła poważnego tematu, jedno pomylone słowo sprawiło, że dyskusja o szkolnych obiadach na chwilę zeszła na zupełnie inny tor.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert