Żona Prokopa przerwała milczenie po ogłoszeniu rozwodu. "Jeżeli piszesz..."
Jeszcze wczoraj Marcin Prokop na swoim Instagramie ogłosił, że po ponad 20 latach znajomości jego małżeństwo dobiegło końca, a dziś Maria Prokop przerwała milczenie i zaapelowała do internautów. W krótkim, ale konkretnym wpisie zwróciła się do osób, które próbują się z nią kontaktować.
Rozstanie, które zaskoczyło wszystkich. Kulisy relacji Prokopa i jego żony
Informacja o rozstaniu Marcina Prokopa i Marii Prażuch-Prokop spadła na fanów bardzo niespodziewanie. Przez lata uchodzili za jedną z najbardziej zgranych i… najdyskretniejszych par w polskim show-biznesie. Bez skandali, bez publicznych kłótni, bez przesadnego epatowania prywatnością. Tym większe było zaskoczenie, gdy we wtorek ogłosili, że po ponad 20 latach wspólnej drogi ich małżeństwo dobiegło końca.
Ich historia zaczęła się zupełnie zwyczajnie – od przypadkowego spotkania na początku lat 2000. Ona wróciła wtedy ze Stanów Zjednoczonych, on już rozwijał swoją medialną karierę. Szybko okazało się, że mimo różnic charakterów – a może właśnie dzięki nim – świetnie się uzupełniają. Z czasem pojawiła się córka Zosia, a kilka lat później ślub w Lizbonie.
Choć ich relacja była pełna kontrastów, sami przyznawali kiedyś, że to właśnie one były siłą ich związku. Ona – spontaniczna i otwarta, on – bardziej zdystansowany i uporządkowany. Przez lata budowali wspólne życie z dala od medialnego szumu, co tylko wzmacniało wizerunek „idealnej pary”. Dlatego teraz wielu obserwatorów przeciera oczy ze zdumienia.
„Dobre rozstanie” w praktyce. Ich słowa dają do myślenia
Choć hasło „dobre rozstanie” dla wielu brzmi jak coś z kategorii życzeniowych, Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop pokazali, że można przejść przez ten proces w spokojny, dojrzały sposób. Wspólny komunikat, który opublikowali w mediach społecznościowych, był krótki, ale bardzo wymowny.
Podkreślili w nim, że mimo zakończenia małżeństwa wciąż darzą się sympatią, szacunkiem i pozostają w dobrych relacjach. Co więcej – jasno zaznaczyli, że ich priorytetem jest wspólne rodzicielstwo. Ich córka Zosia nadal ma mieć oboje rodziców blisko siebie, choć już w innej konfiguracji niż dotychczas.
W świecie show-biznesu, gdzie rozstania często wiążą się z medialnymi przepychankami, to podejście wyróżnia się na tle innych. Nie ma tu publicznego prania brudów ani niedopowiedzeń podszytych złośliwością. Jest za to spokój, konkret i próba zamknięcia pewnego etapu bez zbędnego dramatu.
Co ciekawe, para przyznała, że decyzję o rozstaniu podjęli już jakiś czas temu. Oznacza to, że zdążyli przepracować emocje i poukładać swoją nową rzeczywistość, zanim poinformowali o niej świat. To może tłumaczyć, dlaczego ich komunikat jest tak wyważony i pozbawiony chaosu.
Dla wielu fanów to sygnał, że nawet po wieloletnim związku można się rozstać z klasą. I choć nie brakuje smutku, pojawia się też coś innego – spokój i akceptacja zmiany. A to wcale nie jest takie oczywiste.
Maria Prażuch-Prokop przerywa ciszę. Ma jedną prośbę do obserwujących
Po ogłoszeniu rozstania Maria Prażuch-Prokop opublikowała pierwszy wpis na InstaStories. Nie odniosła się szeroko do sytuacji prywatnej – zamiast tego skupiła się na jednej, bardzo konkretnej kwestii.
„FYI [dla waszej informacji - przyp. red.]! Nie czytam wiadomości i komentarzy na Facebooku. Ostatni raz, kiedy otworzyłam swoje konto FB, to chyba 2014 rok, po to, żeby go podlinkować do Instagrama, ale nie wchodzę tam. Nawet nie wiem, że do mnie tam piszesz. Więc jeżeli masz pytania o zajęcia czy wyjazdy, proszę, napisz maila, jak w starych dobrych czasach albo pisz na Instagramie. Nie pisz na Messengerze, nie pisz na Facebooku.”
Wpis był jasny: jeśli ktoś chce się z nią skontaktować i dostać odpowiedź, powinien wybrać konkretny kanał.
Dodała też:
„Oczywiście, jeśli oczekujesz odpowiedzi. Jeżeli piszesz, bo paluszek ciebie swędzi, spoko, ale ja tego nie zobaczę. Zależy mi, aby na pytania odpowiedzieć, ale wybieram tylko jeden komunikator. Love”
Krótko i na temat. Bez rozwijania wątków prywatnych, za to z konkretną informacją dla obserwujących.

