Anna Dymna w filmie "Znachor" Żródło: kadr z filmu "Znachor" w reżyserii Jerzego Hoffmana

Tomasz Stockinger wyznał, jakie relacje łączyły go z Anną Dymną. "Była między nami chemia"

13 Luty 2021 Dominika MikaDominika Mika

Anna Dymna to jedna z najpopularniejszych polskich aktorek. Gwiazda w 1981 roku zagrała w filmie Jerzego Hoffmana "Znachor". U jej boku pojawił się wtedy Tomasz Stockinger, który zastąpił w tej roli Daniela Olbrychskiego. Aktorzy przekonująco zagrali tam zakochaną parę, której na drodze do szczęścia stoi wiele przeszkód. Jak się okazuje, fikcja niewiele różniła się od rzeczywistości. Według relacji Tomasza Stockingera, aktorzy mieli poczuć do siebie chemię.

  • Anna Dymna i Tomasz Stockinger poznali się na planie filmu "Znachor"
  • Według relacji Stockingera między młodymi aktorami była ogromna chemia
  • Stockinger opowiedział, co działo się na planie filmu
  • Jedna ze scen kosztowała majątek

Gdy Anna Dymna zdecydowała się na przyjęcie roli w "Znachorze", była już niezwykle popularna w Polsce. Natomiast Tomasz Stockinger dopiero trzy lata wcześniej skończył warszawską szkołę teatralną. Początkujący aktor był wtedy o cztery lata młodszy od 29-letniej Dymnej. Co prawda zagrał już w takich serialach jak "Dom" czy "07 zgłoś się", jednak nie udało mu się wybić i zabłysnąć przed szerszą publicznością. Rola w "Znachorze" była więc dla niego ogromną szansą.

Anna Dymna i Tomasz Stockinger o krok od romansu - obydwoje byli jednak w stałych związkach

Zaczynając zdjęcia do filmu Hoffmana, Dymna miała już status jednej z najpiękniejszych polskich aktorek. Trzy lata wcześniej aktorka straciła męża, Wiesława Dymnego, a po jego śmierci związała się zeZbigniewem Szotą. Z kolei Tomasz Stockinger był żonaty z Jolantą. Nic nie wskazywało więc, by ta dwójka miała zapałać do siebie uczuciem. A jednak - Stockinger zdradził, co działo się na planie.

Kiedy młody aktor otrzymał propozycję zagrania w "Znachorze", bardzo się ucieszył. Rolę hrabiego Leszka Czyńskiego otrzymał niespodziewanie, gdyż głównym kandydatem do niej był Daniel Olbrychski, który jednak odmówił reżyserowi, ze względu na swój napięty grafik. Okazuje się, że żona Hoffmana nie była zadowolona, że rola hrabiego przypadnie mało znanemu aktorowi.

- Cały film miał się opierać na trzech uznanych zawodowcach: Dymnej, Bińczyckim i tym trzecim. Jednak nie mogli namówić gwiazdorów do roli Leszka i sięgnęli po mnie, chyba z braku laku. Żona Hoffmana dawała mi to do zrozumienia, że ktoś inny miał być zatrudniony na moje miejsce. Była niezadowolona. Ale jak widać rola w "Znachorze" była mi pisana - powiedział w rozmowie z "Faktem" Stockinger.

Katarzyna Dowbor przekazała smutne wieści. Nie żyje kolejny uczestnik programu Katarzyna Dowbor przekazała smutne wieści. Nie żyje kolejny uczestnik programu "Nasz nowy dom"Czytaj dalej

Anna Dymna zrobiła ogromne wrażenie na młodym aktorze

Tomasz Stockinger od chwili poznania pięknej aktorki, nie krył swojej fascynacji jej osobą. Twierdzi, że zainteresowanie to było dwustronne i aktorzy bardzo szybko złapali ze sobą dobry kontakt. Serialowy doktor Lubicz wspomina, że podczas kręcenia "Znachora" stali się sobie bardzo bliscy. Okazuje się, że aktorzy jak tylko mogli, szukali sposobu, by się móc się do siebie przytulić. Świetnym pretekstem okazały się być wspólne sceny miłosne.

- Stworzyliśmy piękną parę. (...) Podczas zdjęć naprawdę się sobie podobaliśmy. Była między nami chemia - zdradził aktor w rozmowie z magazynem "Show".

Odtwórca roli Leszka Czyńskiego wyznał, że ich wspólne sceny nie do końca były udawane: - Korzystaliśmy z okazji, by się poprzytulać. Dobrze nam to szło, podobnie jak całowanie. Pocałunki były jak najbardziej prawdziwe, bo dobry aktor nie może udawać! Było mi cudownie. Granie z Anią było czystą przyjemnością. Ona swoją grą wywoływała we mnie tak naturalne reakcje, że już nic nie musiałem dodatkowo grać - mówił w rozmowie z jednym z tabloidów.

Zdradził też, że jedna z najsłynniejszych i najbardziej romantycznych scen z filmu kosztowała, jak na owe czasy, fortunę. Do jej nagrania trzeba było aż 11 dubli.

- To były najdroższe róże w historii polskiej kinematografii. Mistrz Hoffman wiedział, że w tej scenie kwiaty są ważniejsze od aktorów. Produkcja stawała na rzęsach, żeby zdobyć je w okolicy - było kilka podejść. Te niespełniające marzeń różyczki doprowadzały reżysera do szału. Produkcja wysłała więc taksówkę z Bielska na warszawskim bazar przy Polnej. Rachunek był astronomiczny. Na takie kwiaty mogli sobie pozwolić w owych czasach jedynie cudzoziemcy - wyznał po latach Stockinger.

Anna Dymna Tomasz Stockinger

Źródło: TRICOLORS/ East News

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: Fakt, Świat Seriali, Pomponik

Następny artykuł