Bezwstydnie zakpili z planów Tuska ws. Trybunału. "My go będziemy odbijać siłą"
W najnowszym odcinku programu „Kabaret na żywo. Młodzi i moralni” satyrycy zakpili z rządu Donalda Tuska i sporu o Trybunał Konstytucyjny. Pięciu wykonawców wcieliło się w postaci uczestniczące w fikcyjnym posiedzeniu rządu, podczas którego politycy szukali sposobu na rozwiązanie konfliktu. W skeczu pojawiły się aluzje do działań rządzących, opozycji oraz protestów w obronie Trybunału.
Skecz szybko przyciągnął uwagę widzów, a jego polityczny wydźwięk stał się punktem wyjścia do dyskusji. Twórcy przedstawili fikcyjne posiedzenie rządu, podczas którego uczestnicy próbowali znaleźć sposób na przejęcie kontroli nad Trybunałem. Rozmowa o rozwiązaniu konfliktu przerodziła się w serię coraz bardziej absurdalnych pomysłów.
Kabaret „Młodzi i moralni” o Trybunale Konstytucyjnym. Posiedzenie rządu pełne absurdów
Akcja skeczu rozgrywa się podczas posiedzenia rządu. Pięć postaci zasiada przy stole, by omówić sprawę, która od miesięcy pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów polskiej polityki. Już pierwsze zdania wskazują, że spotkanie nie będzie przebiegało w atmosferze spokojnej debaty:
Posiedzenie rządu. To tu zapadają najważniejsze decyzje. Jak wykiwać Karola? I co zrobić, żeby Karol nas nie wykiwał?
Jeden z bohaterów, podpisany jako „premier”, stwierdza:
Słuchajcie, tak dłużej być nie może.
Początkowo pozostali uczestnicy spotkania są przekonani, że chodzi o rosnący dług. Szybko okazuje się jednak, że głównym problemem jest Trybunał Konstytucyjny i protesty środowisk, które bronią obecnego stanu rzeczy. Inna postać proponuje:
My go będziemy odbijać siłą, oni go będą bronić siłą, tak? Pogłębimy podział i wszyscy będą zadowoleni.
To jeden z fragmentów, w których twórcy wyraźnie pokazują mechanizm politycznej konfrontacji. Każda ze stron chce osiągnąć własny cel, a kolejne działania mogą jedynie pogłębiać istniejące podziały.
Gdy pomysł siłowego odbicia Trybunału zostaje odrzucony, uczestnicy posiedzenia zaczynają szukać innych rozwiązań. Wtedy na scenie pojawia się seria propozycji, które coraz bardziej oddalają rozmowę od jej pierwotnego celu.
Sprawdź także: Krzysztof Jackowski "zobaczył", kto może być nowym prezydentem. Podał konkretny rysopis
Kabaret wyśmiewa polityczny spór o Trybunał
W pewnym momencie pojawia się porównanie do sytuacji w Bagdadzie:
Ta sytuacja przypomina sytuację z Bagdadu, rok 1980. Bagdad. Amerykańska ambasada, wokół pełno wrogów. W środku nasi amerykańscy zakładnicy, czyli sędziowie. I terroryści, czyli neosędziowie.
To celowo przerysowane porównanie pokazuje, jak daleko może posunąć się język politycznej konfrontacji. W skeczu przeciwnicy nie są już osobami o odmiennych poglądach. Stają się wrogami, których należy pokonać.
Ostatecznie major otrzymuje zadanie przeprowadzenia operacji z użyciem pałki. Wtedy dochodzi do niespodziewanego zwrotu:
Pułapka! Postawili tam tę gołą Mariannę. Chwila zawahania i już go dopadli. Już po Kruczku. Rozdarli go żywcem.
Bohaterowie komentują:
Ja nie rozumiem fenomenu tej baby. Ona wszystkim facetom robi z mózgu sieczkę.
Major zostaje uznany za straconego, a uczestnicy posiedzenia żegnają go minutą ciszy. Wkrótce na scenę zostaje wezwany pułkownik. Ma pomścić majora i dokończyć operację. Bohaterowie ponownie rozważają użycie czołgów, a następnie pytają wojskowego, czy jest odporny na „gołe baby”, na co pułkownik odpowiada, że jest gejem, po czym skecz dobiega końca. Widzowie nie otrzymują rozwiązania konfliktu, a zamiast tego pozostają z kolejną porcją absurdu.
Kabaret „Młodzi i moralni” po raz kolejny wykorzystał bieżące wydarzenia jako punkt wyjścia do satyry. Tym razem na celowniku znalazły się zarówno rządzący, jak i mechanizm politycznej walki o państwowe instytucje.
Sprawdź także: Kuba Badach potwierdził radosne wieści. Popłakał się, gdy to usłyszał
Burza w komentarzach po skeczu „Młodych i moralnych”. Widzowie podzieleni
Skecz kabaretu „Młodzi i moralni” wywołał dyskusję wśród widzów. Pod nagraniem pojawiły się komentarze osób, które odebrały występ jako trafną satyrę na polską politykę, ale także tych, którym trudno było znaleźć w nim powód do śmiechu. Część internautów zwróciła uwagę na to, że przedstawione na scenie wydarzenia przypominają rzeczywiste napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego.
- Miał być kabaret, a wyszedł dokument.
- Szkoda, że to jest prawda. Można byłoby się pośmiać, bo to jest dobry kabaret.
- Mimo że bawi, przestaje to już być śmieszne tak naprawdę.
- Jak mawiał klasyk, i śmieszne, i straszne.
Nie wszyscy jednak podzielili entuzjazm wobec występu. Część widzów uznała, że temat jest zbyt poważny, by przedstawiać go w formie kabaretowej:
- Nie ma z czego się śmiać, to żałosne
- Żenada… ktoś to pisze?
- Nawet raz się z tego nie zaśmiałem. Po 37 latach od zakończenia komuny mamy przejmowanie kolejnych demokratycznych instytucji państwa służbami i pałkami.
W komentarzach widać więc wyraźny podział. Dla jednych skecz jest przykładem celnej satyry, dla innych – dowodem na to, że rzeczywistość polityczna staje się coraz trudniejsza do przedstawienia w formie żartu. Właśnie ta rozbieżność sprawiła, że występ wywołał tak żywą dyskusję.