Dostała SMS-a od Łukasza Litewki. Zaledwie godzinę później doszło do tragedii
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Poseł Lewicy miał 36 lat. Po jego śmierci Monika Filipowicz opublikowała w mediach społecznościowych osobiste wspomnienie. Opisała w nim ostatni kontakt z politykiem, do którego doszło krótko przed tragedią.
Wpis znajomej posła szybko zwrócił uwagę internautów. Filipowicz wróciła w nim do wydarzeń z dnia wypadku. Przyznała, że wiadomość o śmierci Litewki była dla niej ogromnym wstrząsem. Wspomniała również o pogrzebie i emocjach, które towarzyszyły jej podczas uroczystości.
Śmierć Łukasza Litewki. Co wydarzyło się 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej?
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej. Miał 36 lat. Poseł Lewicy jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód. Informację o jego śmierci przekazała partia, z którą był związany. W komunikacie działacze Lewicy podkreślili jego zaangażowanie w pomoc osobom potrzebującym i walkę o prawa najsłabszych.
Dziś Polska straciła człowieka o wielkim, otwartym sercu i polityka oddanego walce o prawa najsłabszych.
Litewka był znany z działalności społecznej, szczególnie na rzecz zwierząt. Wspierał również osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. W swojej pracy łączył aktywność polityczną z inicjatywami, które często wykraczały poza obowiązki poselskie.
Wiadomość o jego śmierci szybko obiegła media. W kolejnych godzinach pojawiały się kondolencje, wspomnienia i relacje osób, które znały go prywatnie lub współpracowały z nim zawodowo.
Wśród nich znalazła się właśnie Monika Filipowicz. Jej wpis wyróżniał się osobistym charakterem. Zamiast skupiać się na politycznych osiągnięciach Litewki, opisała ostatnią rozmowę i własne doświadczenie żałoby.
Sprawdź także: Krzysztof Jackowski "zobaczył", kto może być nowym prezydentem. Podał konkretny rysopis
Monika Filipowicz pożegnała Łukasza Litewkę. „Nie mogę wyjść z szoku”
Monika Filipowicz opublikowała na Instagramie wpis, w którym wróciła do ostatnich chwil kontaktu z Łukaszem Litewką. Jak przyznała, wiadomość o jego śmierci była dla niej ogromnym wstrząsem.
O tym, że nie żyje, dowiedziałam się 4 godziny po ostatniej wiadomości. Chyba do dziś nie mogę wyjść z szoku - nie tylko ja. Duża część Polski opłakuje nie tylko jego, ale też siebie - tak wiele osób czuło się dzięki niemu lepszym człowiekiem. A teraz? Co będzie dalej?
Całym działem śledziliśmy transmisję z pogrzebu Łukasza Litewki, czując się jak w jakimś Matrixie. Ta nieodparta chęć zapytania go, co o tym wszystkim sądzi… Czekanie na kolejnego posta, w którym trafnie opisze to wszystko. Ale żadnego więcej „ja to tu tylko zostawię” nie będzie…
W swoim pożegnaniu Filipowicz zwróciła także uwagę na rodziców zmarłego posła:
Widok rodziców łamał serca - zwykli ludzie, w największym życiowym bólu postawieni przed oczami całego kraju. Ważniejsi tego dnia, niż najważniejsze osoby w państwie, choć to z pewnością ostanie, czego chciałby każdy rodzic - iść za trumną własnego dziecka, nieważne w jakim towarzystwie.
Na zakończenie skierowała do Litewki osobiste słowa:
To ja Ci dziękuję, Łukasz. To był zaszczyt Cię znać. Ciągle czas przeszły z trudem przechodzi przez palce.
Dodała również, że poseł pozostawił po sobie trwały ślad, choć jego śmierć wciąż wydaje się czymś, co nie powinno się wydarzyć.
Sprawdź także: Kuba Badach potwierdził radosne wieści. Popłakał się, gdy to usłyszał
Ostatni SMS Łukasza Litewki. Wystarczyły dwa słowa
Wpis Moniki Filipowicz zawierał również informację o ostatniej wiadomości, którą otrzymała od Łukasza Litewki. SMS dotyczył zwyczajnej sprawy służbowej, a jego treść była krótka:
Ok dziękuję
Jak wynika z jej relacji, SMS został wysłany chwilę po godzinie 12.00. Zaledwie godzinę później doszło do tragicznego wypadku. Wiadomość, która jeszcze niedawno była jedynie potwierdzeniem ustaleń, stała się ostatnim śladem kontaktu z posłem.
Ostatnia wiadomość. Naprawdę OSTATNIA. Jej wymowa dziś jest bardziej przejmująca, choć dotyczyła tylko zwykłej służbowej sprawy.
W dalszej części wpisu przyznała, że dopiero po śmierci Litewki zaczęła inaczej patrzeć na tę krótką wymianę zdań. Zwyczajna wiadomość stała się dla niej pamiątką po ostatnim kontakcie z człowiekiem, którego znała. Krótki SMS, który wcześniej nie wyróżniał się niczym szczególnym, dziś przypomina o rozmowie, do której nie będzie już okazji wrócić.
W przeddzień Wszystkich Świętych historia ta nabiera dodatkowego wymiaru. To czas, w którym wiele osób wraca myślami do tych, których już z nimi nie ma.