Doszło do spięcia Górniak z Szemplińską. Za kulisami rozegrało się piekło
Alicja Szemplińska i Edyta Górniak pojawiły się ostatnio na jednej scenie podczas koncertu „Wrocław Przyszłości”, jednak jak wynika z medialnych doniesień, tuż za kulisami miało dojść do nieprzyjemnej sytuacji, która wpłynęła na przebieg jednego z zaplanowanych występów i wymusiła nagłą zmianę scenariusza.
„Wrocław Przyszłości” – wielka muzyczna mieszanka gwiazd, klasyki i popu
Koncert „Wrocław Przyszłości” odbył się 30 czerwca na placu Wolności we Wrocławiu i był jednym z głównych wydarzeń transmitowanych przez Polsat w ramach letnich widowisk muzycznych. Organizatorzy zapowiadali format łączący muzykę operową, klasyczną oraz największe przeboje polskiej sceny rozrywkowej, a także nieoczywiste duety artystów. Na scenie pojawili się m.in. Edyta Górniak, Andrzej Piaseczny, Alicja Szemplińska, Margaret, Ralph Kaminski, Janusz Radek oraz Jakub Józef Orliński, czyli kontratenor o międzynarodowej renomie. Całość miała charakter dużego widowiska telewizyjnego, w którym orkiestra symfoniczna i chór nadawały klasyczny rozmach popowym wykonaniom.
Wydarzenie od początku budowano na idei łączenia różnych światów muzycznych, dlatego zestawienia artystów były jednym z kluczowych elementów programu. Publiczność mogła zobaczyć zarówno solowe występy, jak i specjalnie przygotowane duety, które miały być niespodzianką wieczoru.
Niespodziewana zmiana planów. Górniak miała nie zgodzić się na duet
W “Fakcie” pojawiły się doniesienia o planowanym duecie Edyty Górniak z Alicją Szemplińską, który ostatecznie nie doszedł do skutku. Zamiast tego Szemplińska wystąpiła u boku Andrzeja Piasecznego, co zostało wprowadzone do programu w trakcie przygotowań.
Według informacji opublikowanych przez „Fakt”, w trakcie ustalania przebiegu koncertu doszło do sytuacji, która wymusiła zmianę scenariusza. Jednym z zaplanowanych punktów miał być występ Edyty Górniak i Alicji Szemplińskiej, jednak – jak twierdzi źródło tabloidu – Górniak miała odmówić wspólnego wykonania utworu.
Osoba związana z produkcją przekazała, że wokalistka nie podała konkretnego powodu swojej decyzji, co dodatkowo utrudniło organizatorom szybkie reagowanie. W efekcie konieczne było błyskawiczne przeorganizowanie części koncertu, ponieważ cały format opierał się na wcześniej ustalonych duetach i ich odpowiednim rozkładzie w czasie antenowym.
Produkcja w ostatniej chwili zdecydowała, że Alicja Szemplińska wystąpi z Andrzejem Piasecznym, co pozwoliło utrzymać płynność programu. Choć tego typu zmiany w telewizyjnych widowiskach muzycznych nie są rzadkością, w tym przypadku sprawa szybko zaczęła żyć własnym życiem w mediach. Widzowie i internauci zaczęli zastanawiać się, czy doszło do konfliktu, czy też była to decyzja artystyczna jednej z artystek. Na ten moment żadna ze stron nie odniosła się oficjalnie do tych doniesień.
Ostatecznie Edyta Górniak zaśpiewała w duecie, ale nie z Szemplińską, tylko z 11-letnią Gracjaną Górką w piosence “Hallelujah”.
Górniak o pracy z najbliższymi. „Czasem mamy trudne rozmowy”
W kontekście medialnych doniesień uwagę zwracają wcześniejsze wypowiedzi Edyty Górniak na temat współpracy z bliskimi. W rozmowie z programem „halo tu polsat” artystka opowiadała o pracy ze swoim synem, Allanem Enso, który również rozwija karierę muzyczną.
Nie lubię pracować ze swoim synem, a on nie lubi pracować ze mną.
Wokalistka podkreślała jednak, że syn jest bardzo utalentowany i szybko rozumie jej artystyczne wizje.
Bardzo szybko łapie to, co ja mu opowiadam o swoim wyobrażeniu, no bo ja technologicznie nigdy nie miałam cierpliwości do komputerów, do programów, do jakichś oprogramowań.
Jednocześnie zaznaczyła, że różnice twórcze bywają wyzwaniem.
On ma swoją koncepcję. Jest artystą, twórcą, więc po prostu chciałby po swojemu, no a ja chciałabym po swojemu (...). Jak już się złapiemy, to jest super, no ale czasem mamy trudne rozmowy.
Te słowa pokazują, że w pracy artystycznej Górniak stawia na własną wizję, co czasem prowadzi do napięć – zarówno w relacjach rodzinnych, jak i zawodowych.
