Grabowski ujawnił o chorobie Frycza. Publicznie to wyznał
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Aktor od kilku lat zmagał się z poważną chorobą, o czym po jego śmierci publicznie opowiedział Andrzej Grabowski. Teatr Narodowy przekazał, że artysta odszedł w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
Śmierć Jana Frycza poruszyła środowisko artystyczne. Aktor przez niemal pół wieku pracował na scenie, w filmie i telewizji, tworząc dziesiątki zapadających w pamięć ról. Teraz jego wieloletni znajomy Andrzej Grabowski wspominał nie tylko jego ogromny talent, ale również problemy zdrowotne, z którymi Frycz mierzył się w ostatnich latach.
Jan Frycz nie żyje. Teatr Narodowy przekazał smutną wiadomość
Jan Frycz był jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich aktorów swojego pokolenia. O jego śmierci poinformował Teatr Narodowy w Warszawie. Artysta miał 72 lata. Jak przekazano, zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Wiadomość szybko obiegła środowisko artystyczne, dla którego Frycz przez dekady był jedną z ważnych postaci.
Teatr Narodowy opublikował w mediach społecznościowych poruszające pożegnanie, w którym przypomniał związki aktora z warszawską sceną.
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych – czytamy na Facebooku Teatru Narodowego.
Frycz przez niemal 50 lat pracował na scenie, w filmie i telewizji. W swojej karierze współpracował z cenionymi twórcami, między innymi Krystianem Lupą, Jerzym Jarockim, Janem Jakubem Kolskim oraz Magdaleną Piekorz. Z powodzeniem pojawiał się zarówno w repertuarze klasycznym, jak i popularnych produkcjach filmowych oraz serialowych.
Za swoje role otrzymywał najważniejsze wyróżnienia. Zostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny, który przez lata budował jego pozycję jednego z charakterystycznych aktorów polskiej sceny i ekranu. Jego odejście to dla wielu kolegów z branży nie tylko strata wybitnego artysty, lecz także wieloletniego przyjaciela i współpracownika.
Zobacz też: Zenek Martyniuk nie wytrzymał. Sprawa ląduje w sądzie. Nie ma żadnej litości | Świat Gwiazd
Andrzej Grabowski wspomina Jana Frycza. „Rzadko zdarza się tak wielki aktor”
Andrzej Grabowski i Jan Frycz znali się od wielu lat. Ich drogi zawodowe przecinały się zarówno na planach filmowych, jak i na deskach teatru. Panowie mieli okazję wspólnie pracować między innymi przy „Kwartecie” Bogusława Schaeffera. Po śmierci Frycza Grabowski wrócił wspomnieniami do swojego kolegi w materiale przygotowanym przez TVN24.
Aktor mówił przede wszystkim o ogromnym talencie Frycza. Podkreślał jednak, że jego zdaniem nie można sprowadzać zmarłego artysty wyłącznie do zawodowych osiągnięć. Grabowski zwrócił uwagę również na jego charakter i podejście do aktorstwa.
To, że był wybitnym aktorem, naprawdę wybitnym — rzadko zdarza się tak wielki aktor — powiemy wszyscy, ale nie wszyscy wiemy, że był wyjątkowym człowiekiem. Pozostawił po sobie tyle wspaniałych ról, tyle wspaniałych wspomnień, tyle opowieści. Zawsze był temu zawodowi oddany, on potrafił analizować swoje role, przygotowania do roli, swoje sztuki — opowiadał Andrzej Grabowski w materiale TVN24.
Te słowa pokazują, jak mocno Frycz zapisał się w pamięci osób, które miały okazję obserwować jego pracę z bliska. Nie chodziło wyłącznie o talent, ale także o ogromne zaangażowanie w zawód. Grabowski wspominał człowieka, który dokładnie przygotowywał się do kolejnych ról i potrafił poświęcić im wiele uwagi.
W jego wypowiedzi pojawił się także bardziej osobisty ton. Za scenicznym profesjonalizmem i kolejnymi sukcesami krył się człowiek, którego bliscy i koledzy znali z codziennych spotkań, rozmów oraz wspólnej pracy. Dla Grabowskiego Jan Frycz pozostawił po sobie nie tylko imponującą filmografię i teatralny dorobek, ale przede wszystkim wspomnienia.
Zobacz też: Tak Izabella Scorupco ubrała się na ślub córki. Wiedziała, jak skraść jej uwagę | Świat Gwiazd
Andrzej Grabowski o chorobie Jana Frycza. „Już od paru lat był ciężko chory”
Wspominając Jana Frycza, Andrzej Grabowski zdecydował się powiedzieć także o jego stanie zdrowia. W materiale wyświetlonym w „Faktach” TVN aktor ujawnił, że jego kolega od kilku lat ciężko chorował. Jednocześnie zaznaczył, że podczas rozmów telefonicznych Frycz potrafił sprawiać wrażenie człowieka, który czuje się bardzo dobrze.
To właśnie ten kontrast szczególnie zapadł w pamięć Grabowskiemu. Choć wiedział o problemach zdrowotnych kolegi, jego głos podczas rozmów nie zdradzał, jak poważna była sytuacja. Frycz miał mówić o leczeniu spokojnie i bez dramatyzowania.
Już od paru lat był ciężko chory, ale ile razy do niego dzwoniłem, on tym swoim tubalnym głosem sprawiał wrażenie absolutnie zdrowego człowieka. Jak się go pytałem: „Jak tam z leczeniem?”, mówił: „Wszystko dobrze”. No i lata — wyjawił Andrzej Grabowski w materiale pokazanym w „Faktach” TVN.
Grabowski nie podał, na jaką dokładnie chorobę cierpiał Jan Frycz. Jego wypowiedź dotyczyła przede wszystkim tego, jak aktor funkcjonował mimo problemów zdrowotnych i jak niewiele można było wywnioskować z samych rozmów z nim. Frycz, nawet podczas choroby, pozostawał dla rozmówcy kimś, kto swoim charakterystycznym, mocnym głosem potrafił sprawiać wrażenie osoby pełnej sił.
Słowa Grabowskiego są dziś jednym z osobistych wspomnień o ostatnich latach życia aktora. Jan Frycz odszedł w wieku 72 lat, pozostawiając po sobie dziesiątki ról oraz pamięć kolegów, którzy przez lata dzielili z nim scenę i plan filmowy. Dla widzów pozostanie przede wszystkim aktorem o charakterystycznej osobowości i ogromnym dorobku, a dla przyjaciół — człowiekiem, którego talentowi i pracy oddawali szczere uznanie.
